Linkin Park odwiedza czeskie studio!
Tekst pl
Podczas trasy, Mike Shinoda z Linkin Park pracuje nad nowymi utworami. Nie możemy być całkowicie pewni, czy są to utwory na nowy album (zgodnie z doniesieniami Rolling Stone, zespół już zaczął pracę nad nim), ale Shinoda wszędzie nosi ze sobą mały dysk twardy z niedokończonymi utworami. Pewnego dnia, artysta zatrzymał się w czeskim studio "Sono". "Myślę, że wybrał nas ze względu na nasz sprzęt, którego jakość jest podobna do tego w londyńskich studiach oraz ze względu na listę naszych szczęśliwych klientów, takich jak David Bowie, czy Glen Hansard", mówi Karolina Kalandrová, dyrektor produkcyjny studia "Sono". "Wiem, że Mike Shinoda wybrał nas spośród listy studiów nagraniowych, między innymi we Włoszech, Niemczech i w Austrii." Był on głównie zainteresowany starymi keybordami i innymi "antycznymi" instrumentami, ponieważ poszukiwał jakichś nowych brzmień.
"Był bardzo miły i zabawny, biegał po pokoju ze słuchawkami, próbując każdego instrumentu", opisuje Kalandrová. "Nie zachowywał się jak gwiazda, lecz jak profesjonalny muzyk". W studio Mike'owi towarzyszył tylko jego producent, całą resztą zajęli się pracujący w "Sono" Milan Cimfe i Pavel Karlík.
"Oprócz poszukiwania nowych dźwięków, których Shinoda mógłby użyć w tymczasowo niekompletnych utworach, zaczął również nagranie jednej nowej piosenki", mówi Karlík. "Byłem zaskoczony, kiedy zobaczyłem, że on nagrywa wszystko sam. Wrażenie zrobiły na mnie również jego umiejętności w posługiwaniu się ProTools. Bardzo spodobało mu się brzmienie naszych bębnów. Nie mógł uwierzyć, że one brzmią w ten sposób, bez dodatkowych efektów." Oprócz perkusji i śpiewu, Shinda był głównie zainteresowany keyobrdami. Nagrał na nich wszystkie sample, jakie mógł. "Zwłaszcza pewien stary keyboard przyciągnął jego uwagę na tyle, że musieliśmy dosłownie odciągać go od niego, bo inaczej nie zdążyłby na samolot!"
Karlík był naprawdę zafascynowany sposobem, w jaki Shinoda użył wszystkich starych dźwięków w nowych utworach. To była duża przyjemność patrzeć jak radził sobie z instrumentami akustycznymi. To zdecydowanie niekonwencjonalna metoda nagrywania", mówi producent i dodaje, że to, co nagrał Shinoda, znacznie różni się od obecnego brzmienia Linkin Park. "Oczywiście, oprócz jednego utworu, wszystko jest jeszcze niedokończone - kto wie, co Mike zrobi z nagranym materiałem." Shinoda był również zainteresowany tubowymi dzwonami (?), czyli wielkimi dudami zawieszonymi na specjalnej konstrukcji, które potrafią wygrywać piękne melodie".
Tekst en
Artykuł pochodzi z www.magazin.cz
