Dotmusic- Hybrid Theory
Tekst pl
Pewnego dnia, ktoś dzielny, bystry, błyskotliwy powie amerykańskiemu rockowemu zespołowi, że właściwie posiadanie futrzanych kul na swoim podbródku nie czyni twojego wyglądy "twardym" czy cool, czy żadnym innym niż tylko nieużywacza maszynki. Linkin Park jest ostatnia ofiarą twarzowych mebli - jeden z nich ma nawet dwa cienkie kawałki pointów przyklejonych jak odwrócone do góry nogami czułki. Słowa "staranie się za bardzo" jakoś wykrzykiwane są znikąd.
Ich muzyka mogłaby być oskarżona o tą sama rzecz. Tak Hybrydowe jak tytuł ich debiutu, Park ma ewidentnie przykładne wykształcenie muzyczne. Riffy Metallici, przemysłowa ciemność Nine Inch Nails i Rage Against The Machine podtrzymuje takie gatunki melodii, które są normalnie zakazane w takich miejscach, kiedy podwójni śpiewacy występujący na przemian pomiędzy wyciem Jamesa Hetfielda, chórkowy słodki chłopiec (Chester Bennington) i rapujący (Mike Shinoda).
Na szczęście ich melancholijny hiphopowy-rock jest bardzo miły- utwory jak otwierający "Papercut" i "Points Of Authority" są rozciągnięte, katedralnie wybuchowe warczenie, równoważne z tonem w jakim właśnie śpiewasz. Co czyni to mniej apetycznym jest tendencją do (aczkolwiek eklektyczną) przyjacielskiego radia US pop, kiedy Bennington nagle zaczyna śpiewać jakby był w boysbandzie.
Są oni na tak dobrzy jak głośni, kiedy ich gitary rozwalają twoją głowę i Pan B na szczęście porzuca swoje świergotanie z szyderczym uśmiechem. Wciąż jednak, w szaleństwie dzisiejszego życia, będą prawdopodobnie świetni.
Tekst en
One day, some brave bright spark will tell American rawk bands that actually, having a furry slug on your chin doesn't make you look hard, or cool, or anything other than very unhandy with a razor. Linkin Park are the latest facial furniture casualties - one of them even has two thin pointy bits sticking out like upside down feelers. The words "trying too hard" somehow scream out from nowhere.
Their music could be accused of the same thing. As hybrid as the title of their debut, the Park have evidently had an exemplary musical education. Metallica riffs, the industrial darkness of Nine Inch Nails and Rage Against The Machine wordsmithery underpin the sort of melodies that are normally banned from such places, while twin singers alternate between James Hetfield yowl, choirboy sweetness (Chester Bennington) and rapping (Mike Sinoda).
Fortunately their hip hop/rock melange is very palatable - tracks like opener 'Papercut' and 'Points Of Authority' are sprawling, snarling explosive catharses, offset by a tune you can actually sing to. What makes it less appetising is a tendency towards (albeit eclectic) radio friendly US pop, when Bennington suddenly starts singing like he's in a boyband.
They're at their best at their loudest, when their guitars splinter your head and Mr B mercifully dumps the chirrup for a sneer. Still, in the frenzy of a live setting, they'll probably be great.
Artykuł pochodzi z Dotmusic
