To chyba czas bym i ja się wypowiedział
Na początek małe wyjaśnienie - nazywanie Anonymous hakerami jest trochę nad wyraz. Haker to ktoś, kto potrafi przełamać pewne zabezpieczenia, my zaś(się przyznałem

) nie dokonujemy żadnej ingerencji, po prostu zajeżdżamy stronę. Jak to działa? Jeśli pamiętacie premiery The Catalyst i ATS, przypomni Wam się również, że nasza strona wtedy nie wytrzymała, chętnych do jej obejrzenia było zbyt wielu. My robimy to samo poprzez DDoS, czyli po prostu tworzenie sztucznego ruchu sieciowego i wysyłanie wielu żądań wejścia na stronę - tak jakby nagle masa ludzi chciała obejrzeć.
Nic dziwnego, że pan Graś uznał to za wysokie zainteresowanie stroną - tak to wygląda. Niemniej, gdyby chłop pomyślał, zauważyłby że niemożliwym jest że strona Sejmu nagle z dziesiątek tysięcy odwiedzin podskoczyła do setek milionów. Anoni momentalnie udzielili mu korepetycji z efektów DDoSu na przykładzie jego własnej strony.
Od wczoraj po sieci krąży też napisana pewną ręką informacja o tym, że strona sejm.gov.pl nie padła efektem DDoS tylko miała najzwyczajniej w świecie awarię, zaś wywyższanie Anonymous za destabilizacje jej jest bezpodstawne.
Cóż, nie jestem idiotą by dać sobie wmówić, że serwer ma awarię w momencie cyberataku.
Kolejna sprawa to sam DDoS - jeśli dobrze wiem, polskie prawo przewiduje karę chyba do 5 lat za ataki hakerskie oraz destabilizację pracy strony. Ludzie się rzucili na wsparcie Anonom gdy tylko zobaczyli, że działanie ludzi z najniższego szczebla grupy to pobranie programu, wklepanie adresu, wybranie metody ataku i tyle. Wątpię, by ktoś wiedział o tym, że mogą za to nas ścignąć(mi po odpaleniu ataku na wytwórnię disneya padł net, pierwsza myśl to 'namierzyli mnie'

).
O polskiej komórce słów kilka - ostatnio wyszło oświadczenie, że Anonymous to głównie nasi rodacy. Nie e. Anonimowi tego najniższego szczebla, czyli DDoSowcy, organizują się na forum 4chan, które jest anglojęzyczne, a jego użytkownicy to w większości gimnazjaliści, podstawówka, dzieci neo, którzy w przypadku wynalezienia bicia po mordzie przez internet bili by nagminnie. Nie sądzę, by nasza wczesna młodzież, w dodatku ta na poziomie użytkowników 4chana bo nikt normalny tam nie wchodzi, posiadała podstawową znajomość angielskiego poza 'lol' 'n00b' 'gtfo' 'camper' 'fuckyou' 'cheater'. Co prawda tam przeważają takie odzywki niemniej potrzeba czasem coś więcej by zrozumieć o czym tam mówią.
Teraz mały przerywnik o Anonach - poza niższym szczeblem, są jeszcze hackerzy. Tacy pełną gębą, potrafiący cuda. I tam nie wykluczam obecności Polaków, nie wiem.
Co do 4chana - my mamy swój karachan, ale wątpię by nasi potrafili się zorganizować tak, by dotrzymać kroku akcjom z 4chana. Zaglądam sporadycznie na oba serwisy, kumpel tam bywa i czasem coś tam powie o akcjach.
Grup hakerskich jest naprawdę ogrom więc z Anonymous nie powinno się wiązać każdego włamania, jedynie destabilizację strony, bo do tego potrzeba garstki ludzi.
Odnośnie ACTA powiedzieliście już wystarczająco dużo. Nie lubię ustaw, które dają wybitnie szeroki wachlarz możliwości w tematyce usuwania treści i ogólnie ingerencji w internet.
Borderland napisał(a):Powiem to tak, nie będę oceniał czegoś czego nie znam. Aktualnie dokonywana jest analiza prawna ACTY przez Prawników, kiedy dowiem się, jak bardzo mnie to ogranicza, to wtedy zajmę swoje stanowisko.
Ciebie też to dotknie - wyobraź sobie że wypowiadasz się na popularnym portalu, powiedzmy na filmwebie, na temat nowego filmu. Jedziesz po nim równo, trzymając się jednak rzetelności i starając się być obiektywnym - po prostu film jest klapą. Niestety film ten pochodzi z bardzo wpływowej wytwórni, dajmy na to Warnera. No i Warner dba o oceny dla swojego dzieła, więc sobie znanymi tylko drogami wpływa na urzędnika by ten usunął Twoją recenzję. Przy tej okazji Twoje IP ląduje w bazie danych urzędu kontroli i możesz być na podsłuchu.
Owszem, ACTA to nie jest cenzurowanie opinii tylko ochrona dzieł twórców. Ale po pierwsze - nad tym pracują ludzie a jak wiemy, ludzie mają kaprysy, mają subiektywne spojrzenie na sprawę więc może i na pewno oberwie się niesprawiedliwie. To normalne, że obrywa się niewinnemu, ale to nie znaczy, że mamy dopuszczać ten fakt na kolejnych płaszczyznach tylko dlatego, że to już jest.
Po drugie żyjemy w świecie, którym rządzi pieniądz. Osobiście jestem do tego przyzwyczajony. Ponadto biznes to biznes - tak jak pisałem, korporacje, wytwórnie dbają o siebie jak tylko mogą. By osiągnąć sukces wpływają również na posłów, na dziennikarzy i redakcje, media. To również uważam za w pewnym stopniu normalne, dla mnie to mechanizm rynkowy. Redakcja danej gazety stara się zarobić więcej, mieć większy wpływ, czasem dlatego by utrzymać opłacalność a zwykle dlatego, by mieć więcej i dzięki temu wydać więcej(i np. dodać do wydania więcej stron). Podobnie zyskuje każdy, o ile zachowuje umiar w owych wpływach, wytwórnie mając lepszą opinię zyskują więcej zainteresowanych swoim dziełem przez co zarabiają więcej i dzięki temu więcej mogą przeznaczyć na kolejny film/płytę/książkę czy chociażby na następnego opłaconego redaktora. Zapewne ACTA też jest opłacona przez BMI, Universal, Sony, Disneya(czyli nasze ofiary). Dla mnie to jest normalne - nie mówię że dobre, ale to niestety jest to element nieodłączny. I to nie tylko naszych czasów, od zawsze bogaty mógł więcej i był nietykalny. I podobnie jak w przypadku niewinnych 'ofiar' uważam, że jest bo jest, ale pozwalać na więcej nie można.
No i takiego bogatego mogła obalić zwykle tylko silna rewolucja. I to właśnie się dzieje, na tym polega siła Anonymous, na tym polega siła DDoS. Jestem w szoku ile z moich znajomych się do tego przyłączyło, ale każdy chce walczyć o internet. To nie jest walka na ciosy w serce, to pokazanie, bardzo wyraźne i dosadne, co o tym sądzimy.
No i się udaje.