Garść statystyk
Rzecz jasna, po śmierci Dio nastał boom na Black Sabbath, który swoimi rozmiarami jest niemalże porównywalny z boomem na muzykę Jacksona.
last.fm, który wiernie oddaje muzyczne gusta obywateli naszego globu, informuje, że w ciągu tygodnia, jaki minął od śmierci wokalisty
- Black Sabbath na liście najpopularniejszych wykonawców awansował ze 108. miejsca na 59. a Dio, którego wcześniej w ogóle nie obejmowało zestawienie, znalazł się na 116. pozycji
- przed tygodniem tylko
Paranoid znajdowało się na liście najpopularniejszych utworów na świecie, sklasyfikowany dopiero na 176. pozycji. W tym tygodniu zajął miejsce 126., lista objęła też utwory
Heaven And Hell,
Iron Man i
Neon Knights. W zestawieniu znalazło się oprócz tego aż 7 piosenek Dio, których nie było tam przed tygodniem, a jedna z nich -
Holy Driver - wylądowała na 18. lokacie, co oznacza awans aż o 3734 miejsca
- przed tygodnie ze świecą można było szukać twórczości Dio na liście odjazdowych utworów czy wykonawców. W najnowszym rankingu Dio sklasyfikowano na 6. miejscu - wzrost popularności o 295 % - a w "odjazdowych utworach" mamy 8 jego solowych kompozycji, z czego aż 7 w pierwszej "20" - ich popularność wzrosła nawet o 1255 %. "Odjazdowe utwory" to również
Neon Knights BS i 7 piosenek Rainbow, pierwszej kapeli, w której śpiewał Dio - była to też jedna z pierwszych kapel proto-progmetalowych.
-
Holy Driver awansował o 809. pozycji lądując na lokacie 11. w rankingu ulubionych utworów. Pojawił się tam też jeszcze jeden inny utwór Dio, nienotowany wcześniej.
W sumie dobrze, niech ludzie słuchają, ale pytam się - czemu trzeba aż śmierci, żeby popularność wykonawcy wzrastała w tempie wykładniczym?
A za pół roku i tak nikt nie będzie już nic pamiętał, oprócz, rzecz jasna, starych fanów BS.
Poczekajmy na śmierć Ozzy'ego, wtedy dopiero będą jajca

. Dio był raczej mało medialny, co innego Osbourne.
Zresztą, właśnie zbliża się taki okres, w którym będą umierać wszyscy muzycy z moich ulubionych zespołów. Pokolenie '40...
