Filmowe sagi

(film, teatr, książki, komiksy...)

Filmowe sagi

Postprzez Saika w 02 Lut 2010 14:48

3 kwestie:

Po pierwsze, Van Hellsing to dno. Wampiry do bani, efekty momentami kuleją, ale plus za kolaż w fabule.

Po drugie: Underworld też mnie nie powalił. Nie lubię takiego wizerunku Nocnych, to raz. Dwa- historie miłości międzyrasowej okraszane walkami mnie nie bawią, a tak jest w tej serii, notabene wyglądającej, jak gra komputerowa. Van Hellsking przynajmniej podkreślał, że wampiry się nie rozmnażają, co uczyniono osią akcji. No i nie było w sumie hollywoodzkiego happy andu, w każdym razie- nie było wesela, a to plus.

Po trzecie: Zaczęłam poczytywać "Zmierzch" i jeśli cały urok tej książki ma polegać na wzdychaniu nad (i do) Edwarda, to ja wysiadam. Ona jest patologicznie nieśmiała (to jeszcze rozumiem, bywają takie) a On akurat niby nie dość, że zwrócił na nią uwagę, to jeszcze się zakochał, co było jasne, proste, i oczywiste, ale Bella jest tak głupia, że tego nie dostrzega.

Tak, Niqus, napisałabyś nie tylko lepiej- napisałabyś coś o wiele ambitniejszego.
Tak, Zmierzch to obraza dla każdego szanującego się wampirologa (Rice rulez!)
Tak, Zmierzch to emo-powieść dla gimnazjalistek- pokazująca miłość, jakiej nie ma... zwyczajnie nowa wersja bajki o księciu na białym koniu...
Tak, wytrzymam Twoją tyradę, Niqus.

Ave.
Saika
 

Filmowe sagi

Postprzez niqus w 02 Lut 2010 17:16

Saika, moim zdaniem, mimo że Van Helsing nie jest zbyt wyszukanym dziełem kinematografii, to przynajmniej ma jakąś akcję, bo w ekranizacji Zmierzchu, została ona zepchnięta na drugi plan przez "dramatyczny" romans Belli i Edka. Przy tym pierwszym można się rozerwać, przy drugim umiera się z nudów.

Tak, Niqus, napisałabyś nie tylko lepiej- napisałabyś coś o wiele ambitniejszego.

ano... tylko u mnie pewnie zginęłaby połowa głównych bohaterów :]
(i nie "urodziłabym" takiego potwora jak Reneesme :P)
Tak, Zmierzch to obraza dla każdego szanującego się wampirologa (Rice rulez!)

przyznam się do tego, że przeczytałam tylko 3 części Kronik Wampirów i postanowiłam poszukać czegoś innego tej autorki i odkryłam kilka innych powieści pisanych dokładnie tak samo jak Kroniki. Rozumiem, ze ma ona swój własny styl, ale pisanie wszystkich powieści na zasadzie kronik spisanych przez kogoś tam, bo główny bohater opisuje mu swoje dzieje, po jakimś czasie staje się nudne.
Tak, Zmierzch to emo-powieść dla gimnazjalistek- pokazująca miłość, jakiej nie ma... zwyczajnie nowa wersja bajki o księciu na białym koniu...

mam nadzieję, że nie załamię cię zbytnio stanem umysłowym ludzkości, jak polecę ci tą stronę:
http://www.twilightmoms.com/about-us/history/
;D
Tak, wytrzymam Twoją tyradę, Niqus.

ale co to za zabawa, jeśli będziesz mojej tyradzie tylko przytakiwać, bo z tego co zdążyłam dotychczas zaobserwować, również nie jesteś zwolenniczką tego "arcydzieła"
ImageImageImage
Awatar użytkownika
niqus
Moderatorka
 
Posty: 5514
Dołączenie: 08 Maj 2008 14:41

Filmowe sagi

Postprzez Saika w 02 Lut 2010 17:45

Niqus, ja nigdy nie miałam zbyt wygórowanej opinii o stanie umysłowości nie tylko mojej, ale i ludzkości w ogóle, więc...

Hi hi możesz się śmiać ze środka, jakiego użyto w Kronikach i nie tylko, ale...
Ale to klasyka, moja droga Niqus, klasyka, która pobiła Draculę (no dobra, nie pobiła, ale zaczęła stanowić konkurencję) i zmodyfikowała wizerunek wampira , jaki panował od czasów Stokera... Będę więc Rice bronić. :twisted:

A jeśli chodzi o ekranizacje... Cóż... Ja jakoś wolałam Kroniki od Królowej Potępionych, bo Królowa była już zbyt sztampowa... O ile Kroniki rozumiem jako pewną klasyczną w charakterze opowieść, o tyle w Królowej Potępionych było tego zbyt wiele... Czemu zawsze w takich powieściach musi być jakaś Akasha, i czemu niby zawsze część wampirów miałaby nas bronić? No, chyba, że to ich wersja wegetarianizmu...

Co do Van Hellsinga- masz rację.
Saika
 

Filmowe sagi

Postprzez niqus w 02 Lut 2010 18:56

Ale to klasyka, moja droga Niqus, klasyka, która pobiła Draculę (no dobra, nie pobiła, ale zaczęła stanowić konkurencję) i zmodyfikowała wizerunek wampira , jaki panował od czasów Stokera... Będę więc Rice bronić.

zgodzę się, że to klasyka, ale z której strony by na to nie patrzeć, Meyer też MOCNO zmodyfikowała wizerunek wampirów i nie sądzę, by ludzie szybko o jej wersji zapomnieli ;)

a ja rzucę nowy temat: Gwiezdne Wojny!
"stara" Saga, czy "nowa"? czy może obie są równie dobre/złe?

Gwiezdne Wojny zajmują specjalne miejsce w moim sercu, zaraz obok Władcy Pierścieni, bo się na "starej" sadze wychowałam. Jednak moją ulubioną częścią jest... I Epizod (który jest wyklinany przez zagorzałych fanów, głównie przez postać Jar Jara).
Jeśli komuś chciałoby się zagłębić w historię takiego Qui Gon'a, to zapewne również by go pokochał ;D
ImageImageImage
Awatar użytkownika
niqus
Moderatorka
 
Posty: 5514
Dołączenie: 08 Maj 2008 14:41

Filmowe sagi

Postprzez Saika w 02 Lut 2010 19:26

Nicus, co innego modyfikacja i reinterpretacja (taką reinterpretacją postaci posługiwał się Sapkowski, i wampirów też nie oszczędził, o reszcie- Kornadze, Diwowie, etc. nie wspominając) a co innego profanacja w celu wyprodukowania emo-wyciskacza łez. :D

Sapkowski uszlachetnił wampiry, pozwolił im na dowolność- mogą ale nie muszą pić krwi- z nią jest tak, jak u ludzi z alkoholem.
Diwow pokazął Nocnych jako mizerne, chore, i wcale nie nieśmiertelne istoty. Zabrał im wieczne życie.
Kornaga chciał wykpić nasze wady i jego wampiry mają nawet nawyki- jeden lubi filozofów, inny kapłanów..

Meyer nie modyfikowała, tylko posłużyła się wizerunkiem Rice- głód krwi, nieśmiertelność, obawy, uroda...
To już znamy- wampir jako kochanek.
Z tym, że u Meyer jest młodszy i mniej dojrzały.
/niqus/ i obsypany brokatem

[edit]

I powstał tylko po to, aby gimnazjalistki (czasem starsze) go podziwiały...
Ach, przemień mnie, ukąś, tak nprawdę... :P :roll:
Saika
 

Filmowe sagi

Postprzez piotrek.gt w 03 Lut 2010 18:36

Co do Gwiezdych Wojen to obie trylogie są dla mnie tak samo dobre (dużo akcji, kosmicznych bitew i fajnych stworków). Dziwna sprawa bo ja wgl zacząłem od tych nowszych części ale chyba to i tak niema znaczenia bo w końcu są one preqelem tych starszych. Fajnie też mi się oglądało bajkę gwiezdne wojny która leciała na cartoon network a której akcja toczyła się między Atakiem Klonów a Zemstą Sithów.

A co powiedzie na takiego komediowego tasiemca jakim jest Akademia Policyjna? Ja staram się nie przepuszczać żadnej okazji by obejrzeć jakąś część gdy leci w tv a mój ulubiony bohater z całej seri to oczywiście Zed :D
Image
Awatar użytkownika
piotrek.gt
 
Posty: 1659
Dołączenie: 14 Sty 2010 18:08
Miejscowość: Gdańsk

Filmowe sagi

Postprzez Saika w 03 Lut 2010 19:01

Komediowe tasiemce?
Nie jestem ich fanką...
Obejrzałam 3 części American Pie, i mi wystarczy, a było więcej.
Akademia jest do strawienia, ale na ten typ rozrywki trzeba mieć chęć.
Ja zazwyczaj nie mam.
Saika
 

Filmowe sagi

Postprzez Darth Dream w 05 Lut 2010 13:30

Moją ulubioną filmową sagą są Gwiezdne wojny. Od pierwszego obejrzenia Nowej nadziei się w niej zakochałem. Wartka akcja pełna nieoczekiwanych zwrotów i bardzo wyrazistych bohaterów ze świetnymi efektami specjalnymi. Najlepsza jest Zemsta Sithów, dalej Atak klonów, Powrót Jedi, Mroczne widmo, Imperium kontratakuje i Nowa nadzieja. W Starej Trylogii efekty są trochę gorszej jakości, co jest oczywiście zrozumiałe, ale to trochę dziwaczne, gdy się porówna technologię używaną za czasów Starej Republiki, na 20-32 lata przed bitwą nad Yavinem a Imperium w 4 lata po bitwie. Walki na miecze świetlne zostały o wiele lepiej wyreżyserowane w Nowej Trylogii - w Starej jest ich mniej, no bo sumie kto ma tam walczyć jak jest tam tylko 2 Jedi, w tym jeden nieaktywny, 2 Sithów i jeden uczeń. Za to mamy więcej strzelanin z blasterów. Najbardziej podoba mi się postać Anakina - był mięczakiem, ale bardzo podobnym do mnie. Chyba jednak wolę książki - w nich jest lepiej wszystko opisane.

American Pie też jest dobre. Druga część trzyma poziom pierwszej, trzecia trochę przynudza, a poczynając od czwartej jest coraz więcej rzygania, w każdej kolejnej coraz bardziej malowniczego, co obniża poziom, jest też coraz więcej nagich ciał, w samym Bractwie Beta jak i w Wyścigu golasów pokazują chyba więcej cycków niż we wszystkich pornolach jakie w życiu oglądałem :twisted: Mrówki w gaciach niewiele gorsze, ale chwilami trochę głupawe.

O Piratach z Karaibów pisałem już w innym wątku.
Jeśli chodzi o Harry'ego Pottera, to oglądałem tylko Kamień Filozoficzny. Taki sobie. I tylko pierwsze części Teksańskiej masakry piłą mechaniczną (średniawe), Cube (dobre), Underworld (w porzo) i Akademii policyjnej (niezłe). Matrixa nie oglądałem w ogóle.

Taxi jest bardzo fajne, tzn. pierwsze dwie części, bo kolejne dwie są totalnie bezsensowne i chore.
Krąg jest w porzo. Ale czasem jakiś taki... dziwny. W drugiej części momentami akcja robi się nielogiczna. Ciekawy jest prequel - Narodziny.

Jak mi się coś przypomni to dopiszę.
Image
Awatar użytkownika
Darth Dream
Użytkownik Roku 2010, Wirtuoz Słowa 2010 i 2011
 
Posty: 6684
Dołączenie: 23 Sty 2009 22:41
Miejscowość: In a galaxy far, far away...
Płeć: Mężczyzna

Filmowe sagi

Postprzez Michał Dziekan w 25 Maj 2010 22:23

Jedyne Sagi, które dają mi frajdę z oglądania to Gwiezdne wojny :twisted: , LoTR i Naga :oops: Broń(ewentualnie Blade).
Próbowałem oglądać zmierzch ale to jest strasznie :shock: NUDNE
A oglądając Matrixa mam wrażenie takiego przeciągania :arrow: Ale to tylko moje osobiste zdanie (sam film całkiem )
American Pie i Taxi jakoś mi wcale nie podchodzą
Image
Image
Image

A czemu nikt do tego Cytatu S. Kinga się nie przyczepił ?? ;)
Awatar użytkownika
Michał Dziekan
 
Posty: 52
Dołączenie: 25 Maj 2010 21:12
Miejscowość: Skoki/Pyrlandia

Poprzednia

Powróć do Kultura



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości