Muzyka ma wywoływać emocje i z tym się zgodzę. Z całą reszta już niestety nie.
Komputer to takie samo narzędzie do tworzenia muzyki jak każde inne. Jedni wyrażają swoje emocje za pomocą dźwięków szuranego krzesła, szklanek z wodą czy skrobanego styropianu (autentyk - znam ludzi, których coś takiego rusza i śmiertelnie się obrażają jeśli kwestionuje się artyzm takowych dźwięków), a inni za pomocą kompa. Tak więc jeśli muzyką można nazwać szuranie krzesłem, to czemu nie dźwięki z komputera? Zwłaszcza, że dzięki komputerom dźwiękami można manipulować w dowolny sposób (wspomniane szarpnięcia struny, uderzenia w bęben itp.). Ograniczeń nie ma. Sam zrobiłem kiedyś 2 kawałki metalowe tylko i wyłącznie za pomocą komputera i wyszło w miarę autentycznie (wnioskuję po opiniach osób, które to oceniały).
Roli maszyn nie deprecjonowałbym tym bardziej, że duża część roboty przy okazji post-produkcji (miksy, mastering) odbywa się przy wydatnej roli komputerów. Napisałem "duża część", bo bez pierwiastka ludzkiego maszyny byłyby niczym. Finalną postać tego co słyszymy na albumach naszych ulubionych wykonawców to robota kumatych ludzi za stołem mikserskim i całej tej maszynerii jaką mają do dyspozycji. I to niezależnie od gatunku.
I jeśli już o tym mowa, to osoba, która tworzy muzykę za pomocą komputera niejednokrotnie musi być jednoosobowym zespołem. Gitarzystą, basistą, bębniarzem, klawiszowcem, wokalistą plus częstokroć swoim własnym producentem. Zapewniam, że trzeba włożyć naprawdę dużo roboty by wszystkie te emocje przekute uprzednio w dźwięki zabrzmiały "jak należy" i tym samym trafiły do słuchaczy. Jak to się ma do zespołowego tworzenia - nie mam pojęcia. Piszę jak to wygląda z perspektywy jednoosobowego, elektronicznego rzempoły
Zresztą to wszystko tak naprawde nie powinno mieć znaczenia. Muzyka prawdziwą jest tylko wtedy gdy do nas trafia. Reszta, jak chociażby to na czym jest to grane, to sprawa drugorzędna.
Na tym ten wywód skończę, bo chyba napisałem o wszystkim o czym chciałem. Przekonać, pewnie nie przekonałem, ale przynajmniej nakreśliłem swój punkt widzenia
