Tak brzmi moje pytanie do Was ;
Jak bardzo zawiedliście się na ludziach ?
Ja się dziś zawiodłem, dlatego wpadłem na pomysł takiego wątku na forum. Pierwszy przedstwię mój przypadek ;
Pół roku temu, w lato mojemu koledze "zginął" telefon (mobilny oczywiście). Mieliśmy wtedy akurat WF na dworzu. Po skończonym meczu, weszliśmy do szatni, by się przebrać. Kolega chcąc zobaczyć, która godzina zorientował się, że jego telefon znikł ! Razem z nauczycielem WF przeszukaliśmy całą szatnie. Nic z tego . Chcieliśmy iść do dyryktora, ale poszkodowany powiedział że dyrektor powiedział o zakazie przynoszenie takich "maszynek" do szkoły. Zrezygnowany wrócił do szatni. Tego samego dnia sporo rozmawiałem z chłopcem z mojej klasy, który "kiblował", zwał się (ekkhhmmm, nie powiem Wam tego, lecz przyjmijmy że to Boniek, a poszkodowany Jac). Boniek, co jak co, wysportowany nie jest, "kujonem" też nie. Szkoda mi go było....
O sprawie powoli każdy zapomniał, nawet Jac przestał się martwić. Ponownie WF, lecz tym razem w szatni była też klasa 3 gim. bo też miała zajęcie sportowe. Po WF, stoimy przed klasą, aż nauczyciel otworzy dzrzwi. Podchodzi do nas jeden z 3 gim. Jemu też znikł telefon. Wnerwił się, podnosił pięści, groził młodszym o dwa lata. On i jego banda, sprawdzali plecaki, Boniek jakoś się wymknął. Nikt by go nie podejrzewał, on taki spokojny.... Jednak Jac i jego koledzy ( w tym ja) przeszukaliśmy wraz z nauczycielem jego plecak. Znalazł się tam telefon Jaca, porysowny i brudny. No tak, on nigdy nie ćwiczy i siedzi w szatni ! "Ale dostałem go od wujka", zaczeły się wymówki Bońka, sprawa trafiła do dyrekcji, tam gdy mieli już wzywać policję, Boniek przyznał się do winy. Telefonu kolegi z 3gim. jednak nie miał. Pomyśleć, że w dzień zbrodni miałem jeszcze Bońka za "ziomala". Strasznie się zawiodłem, zaufałem mu.... Wiem że telefonów nie można mieć w szkole, ale dziś wiele osób ten zakaz łamie, nie to co kradzież....
Wy jak zawiedliście się na ludziach ?





