a moje to nie

?
nienawidzę tłumić emocji. jeśli nie na 'ludziach', to wyżywam się na czymś innym. nie lubię też rzucać przykrych słów i raczej staram się tego nie robić. czasami po prostu nie odpowiadam na niepotrzebne zaczepki, a czasami wychodzę. ignoruję. nie zwracam uwagi.
po co mam powiedzieć coś, czego później będę żałowała tylko pod wpływem jednego impulsu?
w takich sytuacjach zdecydowanie wolę wyhamować.
idę się odstresować, wyciszyć.
muzyka, spacer, dobra książka, rozmowa z inteligentnymi ludźmi - to jest to, co mi pomaga.
ale mam w zwyczaju, że z reguły nie rozpętuję burzy. w odpowiednim momencie bastuję.
wbrew pozorom potrafię się opanować, mimo że jestem osobą (jak sama uważam) z dość nieokreślonym charakterem. raczej trudnym dla innych, ale mi odpowiadającym.
zawsze mam coś do powiedzenia, nikt mnie nie zamknie.
dlatego czasem niektóre moje pogawędki kończą się nieciekawie. ale unikam tego.
człowiek się zmienia, dorośleje i więcej dzięki temu dostrzega.
od niedawna do życia podchodzę z zupełnie innym nastawieniem, pogodniejszym.
jestem bardziej wyrozumiała, tolerancyjna, mniej kłótliwa.
stwierdziłam, że bezsensowne przepychanki nie są dla mnie. wolę się raczej usunąć na bok niż w nich uczestniczyć.
myślę, że to dobry sposób na unikanie konfliktów. i mało tego. podoba mi się.
Robaczku, a z rodzeństwem to chyba każdy ma jakiś problem. mniejszy lub większy, ale zawsze

uwaga, zaskoczę Was i to powiem: znam to z własnego doświadczenia.