Black Dream napisał(a):O blah, Piotrek, jesteś pewny, że to wytrzymasz?Wróć do nas żywy
. Mi tam wystarczy Opeth...
visenna24 napisał(a):Piotrek, a Behemoth zagra? Bo oni chyba teraz odwołują koncerty z powodu choroby Darskiego.


heresy napisał(a):nataku, jak wrażenia po Coke?
Garfield napisał(a):Miałem nie jechać jednak magia Pain Of Salvation tak pobudziła moją wyobraźnię, że wybrałem się do Spodka w towarzystwie dwóch kumpli. Występ POS uwiódł mnie totalnie.
Bobik_Fett napisał(a):Nie chcę mi się pisać, więc z mojej strony krótko- było zajebiście. Wyśmienite koncerty.
Zely_616 napisał(a):Mnie trochę zawiódł set PoSów, zagrali dobrze ale nie perfekcyjnie, a tego od nich oczekujęNajwyraźniej presja festiwalowa im nie służy, wolałbym nawet żeby nie było Riverów a PoS zagrał dłużej..
Qwal napisał(a):Najlepiej by w ogóle była jakby nie było Korna i każda kapela dostała więcej czasu
Ogólnie jestem zadowolony, festiwal warty każdej złotówki, tylko PoS mogło by grać dłużej
Ending Theme na początek naprawdę mnie zaskoczyło, bo z tego co czytałem a potem usłyszałem od Daniela to dawno tego nie grali a bardzo lubię ten kawałek. W dodatku mało z nowej płyty która szczerze mówiąc mnie nie porywa.
the patient napisał(a):Metal hammer festiwal pierwszy raz bez zgrzytu, mile zaskoczony. Nic nie odpadło jak w poprzednich latach. Ochrona nawet nie robiła problemów, przynajmniej nie spotkałem się z tym.
Tak treściwie o każdym koncercie.
Votum - młody obiecujący zespół, nawet mnie przekonał od kawałków z pierwszej płyty. Kibicuje im, aby zyskali grono oddanych fanów.
Jurojin <<---- porównywanie tej kapeli do tool i apc to duża przesada. Zero klimatu. Dla mnie, żadna rewelacja. Chyba najgorszy punkt festu.
Katatonia <--- Nowe kawałki słabo wypadły, jakoś tak czegoś mi brakowało w tym graniu. Coś mi przez cały ich występ przeszkadzało. Miałem wrażenie też, że wszystko jest na jedno kopyto.
Pain Of Salvation <--- obawiałem się o ich występ, jak wypadną itd... Ale koncert dali kapitalny. Najlepszy koncert, zdecydowanie tak, wszystkie inne kapele wypadły słabo przy nich.
set:
Of Two Beginnings
Ending Theme
People Passing By
Linoleum
No Way
Used
Falling
The Perfect Element
Jak będę grali sami pełny set, to moja obecność gwarantowana jeśli nic na drodze nie stanie.
Riverside <--- Osobiście byłem już na 5 ( najlepszy koncert to są w progresji ) ich koncertach i ten był najsłabszy. Drugi raz im nie wyszło w spodku. Ich uważam za zespół co nie nadaje się na takie festiwale. Chodź to zespół numer jeden naszego kraju i w czołówce moich ulubionych kapel, Ten występ im nie wyszedł, nie wiem może to wina nagłośnienia w okolicach barierek.
Opeth <<--- to miała być moja gwiazda wieczory no ale POS lepiej wypadł. Opeth dał świetny koncert no i sporo kawałków które lubię, usłyszałem.
Setlista:
Windowpane
The Grand Conjuration
The Drapery Falls
The Lotus Eater
The Moor
Demon of the Fall
Bleak
Deliverance
set kapitalny tylko do szczęścia brakowało wisienki w postaci Blackwater Park. Najlepszy set z tych co miałem przyjemność usłyszeć.
Korn <--- nie wypowiem się, kompletnie mnie ich występ nie interesował. Koleżanka nawet z zatyczkami na uszach spała w czasie ich koncertu, mnie osobiście też się oczy zamykały.
Garfield napisał(a):Pierwsze dwie kapele olałem. Odpuściliśmy sobie zupełnie i przyjechaliśmy później. Uwiódł mnie występ POS. Mistrzostwo świata. Ogólnie to dla samego POS warto było pojechać na MHF. Katatonia moim zdaniem brzmiała lepiej od Opeth, poza tym, że wokalista okropnie fałszował momentami. Opeth na żywo brzmi dla mnie zbyt siarczyście, przenikliwie w gitarach i męcząco dla uszu. Nie pokocham tego brzmienia.
Fani Opeth kolejny raz udowodnili, że całkiem spora ich część to totalne buractwo. Nie obyło się bez tradycyjnego "napierdalać!!" . Jakieś ćwoki po mojej prawej stronie bez przerwy gadały. Goście mieli wyjątkowo ubogie słownictwo. W sumie można przeżyć takie sąsiedztwo, aczkolwiek było to uciążliwe. Nie wiem skąd wziął się ten głupawy stereotyp, że fani Opeth stanowią jakąś tam niby metalową śmietankę, inteligencję. Zachowanie dużej części osób było poniżej normy i raziło prostactwem, choć gwoli sprawiedliwości dodam, że druga część osób bawiła się fajnie.
Riverside. Nigdy nie mogłem się przekonać do tego zespołu. W Spodku wreszcie zabrzmieli... no poza tym, że tradycyjnie nie podoba mi się flakowate brzmienie gitarzysty i schematyczne pukanie pałkera. Sama ich muzyka też do mnie nie przemawia.... no ale brzmieli dużo lepiej niż przed Dream Theater w 2007 roku, więc było in plus... choć się wynudziłem. Inni może bawili się dobrze. Widziałem jakieś ekstatyczne miny na twarzach niektórych pań. Zupełnie nie łapię tych klimatów. Może to jakaś muza tylko dla kobit?... Mam pecha do Spodka. Co tam przyjadę, to mi Riverside imprezę psuje.
Rozbawił mnie mr.Duda. Wspomniał coś o tym, że nieczęsto zdarzają się takie fajne koncerty i ma nadzieję, że publiczność podzieli się z nimi nagraniami.... Pamiętam dobrze jaki stosunek Riverside mieli do bootlegów w roku 2007. Wtedy sobie obiecałem, że na ich występach wyłączam dyktafon. 8)
Korn... Najgorszy występ festiwalu, najgorsze brzmienie. Morderstwo dla uszu. Obrzydliwość. Wyeksponowana perkusja i docinanie watah rzężeniem gitar.
piotrek.gt napisał(a):8 pażdziernika - Korkiplaani/Eluveitie w Toruniu
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości