Wczoraj pierwszy raz od maja włączyłem Meteorę, jak nudna była tak nadal nudna jest.Kilka utworów które lubię mimo wszystko zawsze będą trzymać jako taki poziom, reszta jest jeszcze nudniejsza niż była i szybko do tego albumu nie wrócę. Już teraz wiem, że na stronie będzie ogień w moją stronę, bo jak można nie lubić tego albumu, a no można
1. Foreword - bez oceny.
2. Don't Stay - jeden z trzech utworów które lubię na Meteorze, największy plus za wykrzyczane końcówki tekstu, 7,5/10
3. Somewhere I Belong - powielony, nudny, brzmi jak dwujajowy brat bliźniak 'In the end' które jest sto razy lepsze, 5/10
4. Lying From You - faworyt, najlepsza piosenka na Meteorze bez dwóch zdań, bardzo fajne intro, 8,5/10
5. Hit The Floor - poza riffem Brada w tej piosence nie ma nic ciekawego, nie trawię refrenu, nie trawię zwrotek, 3,5/10
6. Easier To Run - znowu powielony utwór /zresztą jak cała Meteora/, rozpoczyna się zupełnie jak Crawling, plus za tekst, 6/10
7. Faint - a kysz, nigdy nie lubiłem wersji z płyty, zbyt wrzaskliwe, za krótkie, demo lepsze, koncertówka z dodanym outro lepsza, tylko nie broń Boże ta wersja! 4/10
8. Figure.09 - piosenka która może lecieć i nie przeszkadza, ale też nie porywa, solidny przeciętniak, 6/10
9. Breaking the Habit - po LFY najlepsza piosenka, zdecydowanie wychodzi przed szereg reszty, 8/10
10. From The Inside - nudne jak flaki z olejem, nie podoba mi się brzmienie gitary, Chester trochę smęci w zwrotkach, 5,5/10
11. Nobody's Listening - fajny rap Mike'a, nawet dobry refren Chestera, fajny motyw z tym fletem, 7/10
12. Session - nie umywa się do 'Cure for the Itch', gdyby tego utworu nie było świat by się nie zawalił, 5/10
13. Numb - słyszane tyle razy, na każdym kroku, że aż rzygać się chce, nie specjalny utwór, idealny na singiel 6/10
Średnia ocena: 6