Zaki napisał(a):kasiula napisał(a):- dłuższy występ (zdecydowany plus),
- o wiele więcej utworów,
drugie raczej wynika z pierwszego

wiem Zaki

wysłałam posta nie analizując wcześniej tego, co w nim zamieściłam (co mi się zazwyczaj nie zdarza).
korzystałam po prostu z okazji, że w miarę swobodnie działa mi komputer i chciałam w miarę szybko odpowiedzieć ;]
ale poprawie się, obiecuję

Zaki napisał(a):Zdecydowanie Milton Keynes. Nie idzie o to, że dłuższy, ale o to, że przedstawia prawdziwe oblicze koncertu. LiT jest zmontowane i wyedytowane aż do przesady.
Road to Revolution ma bardzo fajny klimat, bo odbywał się w nocy, czego LiT zabrakło.
Z dużo większą chęcią wracam do nowszej płytki

ja mam tak samo.
jak widzę Chestera całego zlanego potem, a następnie wyłaniającego się w zupełnie suchym wdzianku, to aż mnie cholera bierze.
nie dość, że przekombinowane, to jeszcze nieciekawe.
w ogóle nie zadbali o detale.
i koncert w pełnym rozkwicie słonecznego dnia?
rozumiem, że nie dało się inaczej, ale..
nie.. coś tu jest nie 'halo'.
mierny efekt.
ale już więcej na LiT nie narzekam, bo pomijając małe niedociągnięcia techniczne, słucha się całkiem przyjemnie

Road To Revolution to zupełnie inna bajka.
pomiędzy tą a wcześniejszą koncertową płytką widać naprawdę ogromną przepaść.
dojrzałość, pasja, pełna ekspresja.
właściwie nie mam się do czego przyczepić.
chłopcy chyba bardziej wnikliwie przemyśleli przebieg nagranego koncertu.
klimat jest po prostu niesamowity.
wszechobecna ciemność tylko potęguje zamierzony efekt.
nie ma zbędnego przyciągania uwagi widzów w stronę sceny (np. w/w rozłupczaniem gitary).
nie uważam, by było to komukolwiek potrzebne.
w każdym bądź razie u mnie tej "bajer" wywołał co najmniej mieszane uczucia.
a! zapomniałabym o najważniejszym!
Chester, w porównaniu do poprzedniego materiału, wygląda bardziej schludnie

jego niemiłosiernie spocone oblicze nie kłuje tak w oczy ;]