Na płytą pracowałem pół roku.
Z samego szacunku dla pracy musiałem tego wysłuchać
A jak z zawartością? Jest... niecodzienna.

Trudno mi scharakteryzować każdy kawałek osobno. Określić, co jest dobrze, a co nie. Ale spróbuję.
Intro nie było ciekawe.
In the Room - od razu słychać, że to kawałek puszczony od tyłu, słychać to po takich charakterystycznych dźwiękach perkusji, które trudno mi określić

Ja bym się zorientował, bo nie raz puszczałem różne kawałki od tyłu w Audacity.
Human Problem - melodia rozjeżdża się z rytmem, ale sama w sobie jest przyjemna. W ogóle tą muzykę określiłbym jako trance - trance'owe kawałki mają takie właśnie melodie. Podobnie jest w
Creating of Live - brawa za to, że stworzyłeś 6,5 - minutowy kawałek. Ale tylko za to, bo melodia znowu nijak ma się do loopów. Muzyka nie jest złożona - to chyba tylko 2, 3, w porywach 4 ścieżki, choć mogę się mylić. Jakaś melodia, loopy i ewentualnie bas, to wszystko. W ogóle te loopy są takie nieprzyjazne, irytujące. Czy dałoby się do tego tańczyć? Chyba nie bardzo. Może w paru co bardziej energicznych fragmentach. W ogóle dziwi mnie, że stworzyłeś taką właśnie muzykę, myślałem, że wolisz klimaty core'owe. Rozumiem, że skłoniła Cię do tego konieczność.
Giv e nU! - zwieR.Z. wyczerpał temat. A tak nawiasem, sam zagrałeś na tych klawiszach, czy to też zmajstrowałeś na kompie? Chyba to ostatnie.
Your Way - coś jakby progressive house. Znowu irytujący loop i wkurzający bas. Do tego jeszcze jakieś dziwne efekty, coś jakby sample z Fort Minor

, utwór co chwila zmienia się, ewoluuje w całkowicie nielogiczne rejony - chaos, w dodatku monotonny, choć to wejście bitów w okolicach 3:05 mnie zaskoczyło, nie powiem, ale później znowu chaos. Energiczne bity niezbyt zgrane z resztą. Albo odwrotnie, bo to chyba najpierw powstaje rytm, później reszta. Utwór co chwila zmienia oblicze, dlatego określiłem go jako "progresywny". Ale to ciągle tylko loopy i efekty. Brak tego bogactwa dźwięków, które nawet u LP można odnaleźć.
Other Than All - prawie 10 minut

Coś jakby progressive house zmieszany z wixą. Da się tańczyć do niektórych fragmentów. Gęsty bit, prosta melodia + bas, i tyle. Później jakieś przestery. Ok. 4:30 wchodzi niezła dance'owa melodia. Yeah, skaczemy! Zalatuje to wixą a'la DJ Magic / DJ Remo / Max Farenthide, ale lepsze to niż nic. Później coś jakby East Clubbers. Kawałek się rozkręca, jest coraz lepiej. Skoczne, co prawda niezbyt odkrywcze i prymitywne, ale w sam raz nadaje się do dyskoteki. Najlepszy utwór Adamwama kończy się jak nożem uciął.
Cope With Life - faktycznie męczarnia, miejscami psychodelia. Z dotychczasowych utworów ten jest wyraźnie najgorszy. zwieR.Z. znowu wyczerpał temat.
Last Your Way - przesterowana gitara i house'owy bit, ciekawe połączenie. Ale nagle zmiana - deszcz loopów i czegoś dziwnego, w tle - miarowy bit. Oj, nie podoba mi się to. Później już właściwie są same bity, bez niczego. Kiepsko. Im dalej, tym gorzej.
Difficult Transition - hmmm... Ta płyta nie zaczynała się tragicznie, ale im bardziej się w nią zagłębiam, tym jest gorzej. Przez moment zostaje sam bit, który wybija w kółko to samo. Później dźwięki jakby z Mario albo z filmów o Panu Kleksie. Niedobrze. Ten kawałek wydaje mi się robiony na odpiernicz. 5,5 minuty, ale brak konkretu. Zacinające się i cichnące bity? Chyba tylko dla przerwania monotonii. Na końcu - przyjemna, skoczna melodia, która urywa się bez uprzedzenia. Co najmniej dziwne. W
Without A Way Of Life znowu słychać jakieś dziwne, zupełnie niemelodyjne basy, szmery, charkoty. Później utwór się ożywia, ale to tylko głośniejsze bity i głośniejsze szmery. Nuda. Bardzo, bardzo źle. Ciężko przez to przebrnąć. To co dzieje się dalej, aż trudno nazwać muzyką. To tylko jedna ścieżka, albo bit, albo bas, albo efekty. Oj, tragicznie. 8 minut totalnej zmuły i zawiechy.
Post In The Afterlife jest o tyle lepszy od poprzednika, że jest o 2 minuty krótszy. Znów miarowe, jednakowe bity bez większych dodatków. Żeński wokal w połowie? Co to ma być. "Push, push, push" i koniec.
Ogólna ocena: 3/10.
Powstaje pytanie: czy ta muzyka jest po prostu kiepska, czy może tak awangardowa, że nie mogę jej zrozumieć? Może i to drugie, nie wiem. Ale nie mogę powiedzieć, że mi się to podoba.
Adamwam się napracował. To nie był słomiany zapał. Kombinował przez pół roku. Nie stworzył utworów krótkich. 3 kawałki jeszcze nie były takie złe. Dało się słuchać. Ale reszta słabiutka. Utwory są na ogół nudne, nic się w nich nie dzieje, są puste, bez wyrazu, mimo to pewien niewielki potencjał tkwi w Adamwanie. Ale trzeba jeszcze więcej czasu poświęcać na układanie sampli (bo to były gotowe sample, co nie?) Potrzeba jeszcze większej pracy. Niektóre kawałki powstają przez lata. Są dopieszczane miesiącami.
Rady dla Adamwama? Zadaj sobie pytanie: czy chcę naprawdę zostać muzykiem? a jeśli tak, to po co? czy to właśnie taką muzykę chcę tworzyć? Trance / house? Może lepiej opanować grę na jakimś instrumencie i dołączyć do zespołu? W kupie siła, bo każdy dodaje coś od siebie.
Wykmiń 3- albo 4- minutowy kawałek z fajną melodią, żeby można było podskakiwać. Albo z czymś, co by przyciągało, żeby nie było jednakowe. Ale oczywiście, wszystko metodą małych kroków.