przez niqus w 04 Mar 2010 22:41
zmieniłam nazwę tematu, bo nie chcę zakładać osobnego tematu dla każdego mojego akty grafomaństwa.
kiedyś był ze mnie filozof... odkopałam tekst, który ma ho-ho lat. Powstał w nie do końca znanych mi okolicznościach (no, może znanych, ale w tym momencie nie potrafię sobie ich przypomnieć xD) i jest dowodem na to, że ja umiem pisać chyba tylko krótkie i do tego luźne formy literackie.
sama nie wiem co o tym myśleć:
-Czy istnieje śmierć?
-Masz na myśli śmierć jako zjawisko, czy Śmierć jako istotę?
-Jesteś Bogiem… Domyśl się…
-*westchnął łagodnie* To, że we mnie nie wierzysz, nie usprawiedliwia cię przed zuchwalstwem…
-Jestem jak Niewierny Tomasz…
-O, przestań… To tylko postać z dawnej opowieści…
-Zaprzeczasz wiarygodności Biblii?
-… Biblię napisali ludzie, aby jakoś sobie wytłumaczyć Moje istnienie i wychwalać Moje imię. We wszystkich religiach ludzie nieco inaczej sobie Mnie wyobrażają, lecz zawsze są jakieś podobieństwa…
-Nie mówisz mi nic nowego…
-A dlaczego mam to robić?
-Bo… Hmmm… Moje prośby nic tu nie pomogą, prawda?
-*skinął* Po to macie życie, aby czerpać z niego wiedzę, doświadczenie i przekazywać je następnym pokoleniom…
-Jesteśmy tylko jednym z ogniw łańcucha ewolucji? Niczym więcej?
-Nie ja to powiedziałem… Jeśli tak uważasz…
-To zasugerowałeś!
-Nie podnoś na mnie głosu. W każdej chwili mogę cię odesłać…
-Wiem, wiem, wiem… Ale to wynika z twoich słów! Nic dla ciebie nie znaczymy?
-Wręcz przeciwnie! Wszyscy jesteście moimi dziećmi!
-Ale każdy rodzic ma swojego ulubieńca. Ty również czasami… Prawda?
-Hmm… Tak, lecz nigdy ze względów fizycznych… Wprawdzie zrobiłem was na swoje podobieństwo , ale żadna z cielesnych pokus mnie nie pociąga…
-Jesteś w końcu Bogiem…
-Dokładnie. Zawsze moje wyjątkowe dzieci zabieram do siebie… Chcę je mieć blisko przy sobie…
-Chcesz powiedzieć, że te wszystkie nienarodzone dzieci i te które giną tak młodo… Zabierasz do siebie?
-Tak. Ponieważ nie poznały jeszcze żadnej z pokus... Są niemal idealne, doskonałe…
-Jak niewiedza może być doskonała? Zabierasz je z naszego świata, zanim jeszcze poznają blaski i cienie prawdziwego życia.
-Słyszałaś, że niewiedza jest błogosławieństwem? Wszyscy ludzie są święci od poczęcia, lecz tracą tą świętość wraz z każdym przeżytym dniem…
-Czyli chcesz powiedzieć, że każde nasze następne pokolenie będzie coraz dalsze od doskonałości? Przecież ludzie do niej dążą.
-Tak, dążą do doskonałości… A tą doskonałość osiągną dopiero, gdy uda im się przy poczęciu uzyskać całą wiedzę z przeżytego życia i jeszcze więcej. Wtedy przyjdą do mnie…
-Ale przecież to niemożliwe!
-Dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych… I w przyszłości dla ludzi też nie będzie…
-Zapytałabym: „Skąd to wiesz?” Ale w Twoim przypadku to bez sensu.
-*zaśmiał się łagodnie* Jesteś cudownym dzieckiem…
-Schlebiasz mi.
-Jak każdy ojciec swojej córce.
-Wrócę jeszcze na ziemię?
-Nie. Dołączysz do wielu moich dzieci które czekają abyś im opowiedziała o prawdziwym świecie…
to musiało być jakieś 4-5 lat temu, bo gdzieś w tym okresie miałam straszną tendencję do zawieszania zdań.
bezmyślniki były moją mocą ;D