Do rzeczy.
Distant Relatives- wspólny projekt cenionego przeze mnie amerykańskiego rapera Nasa i najmłodszego syna Boba Marleya- Damiana (z tego co wiem to starszy brat Damiana, Stephen też maczał w tym swoje paluszki). Album powstał w 2010 roku. Płyta łączy muzykę reggae z hip-hopem, lecz można doszukać się w niej brzmień gitar, fortepianu czy plemiennych bębnów, które nadają niezwykły, afrykański klimat. Każdy kawałek ma swoją niepowtarzalną atmosferę, w której odnajdujemy różne style muzyczne. Ogromnym plusem tego krążka jest jego melodyjność oraz to, że za pierwszym przesłuchaniem wpada w ucho. Warto również zwrócić uwagę na przekaz piosenek. Poruszane są w nich kwestie takie jak wiara w Boga, konsumpcjonizm, wojny, problemy Trzeciego Świata, przyjaźń czy lojalność. Panowie starannie dobrali sobie gości, aby uwiarygodnić to o czym śpiewają.
Jest to także muzyczny hołd składany Afryce-matce ludności, która w dzisiejszych czasach kojarzona jest tylko z ubóstwem, chorobami i śmiercią na dużą skalę, co szczególnie odzwierciedla piosenka „Africa Must Wake Up”. Warto wspomnieć, ze część dochodów z płyt ma być przeznaczona na budowę szkół w Afryce (popieram taką działalność
Chociaż nie jestem fanką reggae to płyta zrobiła na mnie ogromne wrażenie i żałuję tylko, że wcześniej nie wpadła mi w ręce. Może ktoś już o niej słyszał? Jeśli tak to chciałabym usłyszeć Wasze opinie na temat tej płyty, a jeżeli jest Wam ona nieznana to zamieszczam kilka kawałków. Mam świadomość, że poniższe utwory nie wszystkim przypadną do gustu, a jeżeli tak się stanie to zachęcam do przesłuchania całego krążka, bo warto.

