Nudzzzeeee się :f a więc postanowiłem przybliżyć nam "nieskończoność" w sensie matematycznym:
Zera nie widzimy w naszym naturalnym świecie, a je przecież znamy i używamy, tak samo nie widzimy nieskończoności, bo nasza wyobraźnia nie wiem jak to określić płata nam figle? Ale mamy sposób na ugryzienie tego uciekającego niewiadomka i złapiemy go w dwa lustra. Wyobraźmy sobie dwa lustra naprzeciw siebie i świeczkę zapaloną pomiędzy nimi(patent wyniosłem z pizzeri jak wokół mnie były lustra a ja próbowałem policzyć swoje odbicia jako jeszcze dziewięciolatek). Oba lustra odbijają w nieskończoność ową świeczkę(i jej płomień) i dzięki temu, tak łatwo można pojąć czym jest nieskończoność. Co takiego właściwie zrobiłem? Nic wielkiego, po prostu wykorzystłem świeczke(zapaloną), dwa lustra, przestrzeń i światło. Te elementy działają z prędkością światła i wykonują nieskończone działanie dla nas. A więc możemy zrozumieć nieskończoność tylko poprzez pryzmat nieskończonych działań.W komputerze wyglądałoby to trochę podobnie. Otóż piszemy program, który wyświetla najpierw swoją zawartość, to co ma w środku, w pliku wykonywalnym, po czym uruchamia samego siebie. Jest tu pewien element zapętlenia, który działa w nieskończoność. W matematyce możemy osiągnąć coś podobnego, wzór nieskończonych działań:
Wzorek źle napisałem i teraz to już sam nie wiem jak go zapisać:<






