Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

(wypowiedz się)

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Nook w 29 Sty 2012 00:34

Wybacz uszczypliwość, ale dla mnie to trąci jakąś zazdrością czy inną frustracją tym, że "inni już tak, a ja jeszcze nie". Masz 16 lat, zdążysz się jeszcze nie raz w kimś zadurzyć, związać się z kimś itp. Gadanie, że "miłość to zUo, iksde" gdy nie było się w żadnym związku, to... :lol:
ROCK IS DEAD! LONG LIVE PAPER AND SCISSORS!
Awatar użytkownika
Nook
Użytkownik Roku 2011
 
Posty: 729
Dołączenie: 27 Sie 2010 15:45
Miejscowość: Turexity.
Płeć: Mężczyzna

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Borderland w 29 Sty 2012 12:00

Teraz tak pisze, a za jakiś czas będzie się budzić w nocy, bo się jej jakiś chłopak co noc śni :lol2:
Life's a piece of shit, when you look at it
Life's a laugh and death's a joke it's true.
Awatar użytkownika
Borderland
 
Posty: 926
Dołączenie: 28 Maj 2009 10:47

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 29 Sty 2012 12:37

Weźcie się c; i chyba ja wiem lepiej, co zamierzam. Zadurzanie a bycie w związku - jest różnica. Można na kogoś lecieć, a z nim nie być, bo się po prostu nie chce. Niby głupie, a jednak.
No i nie rozumiem tej twojej "frustracji" i "zazdrości" ;|
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Nook w 29 Sty 2012 13:16

Ale kiedy nie ma tu nic do rozumienia. Im bardziej zaprzeczasz, tym bardziej potwierdzasz tylko co to mówiłem.

Zadurzanie a bycie w związku - jest różnica. Można na kogoś lecieć, a z nim nie być, bo się po prostu nie chce. Niby głupie, a jednak.


Uwielbiam, gdy ludzie wyczytują z moich postów to co nie trzeba. :roll:
Można na kogoś "lecieć" (omfg ;F), a nie z nim być, nie dlatego, że sie nie chce, tylko ze strachu przed odrzuceniem czy z powodu nieśmiałości (lub jakichś kompleksów np. wyglądu). Gdybyś była 10 lat starsza, to może bym Ci uwierzył, ale teraz raczej nikogo nie nabierzesz :) Samotność może być swiadomym wyborem, ale nie w wieku gdy jak nigdy szuka się przecież akceptacji otoczenia :)
ROCK IS DEAD! LONG LIVE PAPER AND SCISSORS!
Awatar użytkownika
Nook
Użytkownik Roku 2011
 
Posty: 729
Dołączenie: 27 Sie 2010 15:45
Miejscowość: Turexity.
Płeć: Mężczyzna

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Borderland w 29 Sty 2012 13:21

Wydaje mi się iż mogę powiedzieć iż: Nook-Gonzo. 1:0
Człowiek który nie doświadczył miłości nie stara się przed nią uciekać, gdyż jej nie rozumie. W zasadzie to myślę, iż jeśli ktoś faktycznie nie ma doświadczenia, to po prostu o tym nie myśli, uważa iż go to nie dotyczy. Gonoz, twoje deklaracje sugerują że po prostu starasz się uciekać przed problemem, a nie masz jakiś doświadczeń w tej kwestii.
Life's a piece of shit, when you look at it
Life's a laugh and death's a joke it's true.
Awatar użytkownika
Borderland
 
Posty: 926
Dołączenie: 28 Maj 2009 10:47

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 29 Sty 2012 14:46

1. No to zamykajcie się w swoich poglądach, które jak sądzicie, sprawdzają się w przypadku każdej osoby.
2. Akceptacja otoczenia - nie wszystkim jest potrzebna. Są i tacy, którzy mają to gdzieś i żyją dla siebie. No i jest im o wiele lepiej.
3. Hah, a co w tej miłości do rozumienia?
4. Nook, spoko, za 10 lat napiszę to samo. No problem.
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Re: Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Borderland w 29 Sty 2012 15:21

Wiesz Gonoz. cały problem z tobą polega n tym, iż ludzie, kórzy naprawdę nie potrzebuję miłości, nie wypisują tego na forach internetowych...
Life's a piece of shit, when you look at it
Life's a laugh and death's a joke it's true.
Awatar użytkownika
Borderland
 
Posty: 926
Dołączenie: 28 Maj 2009 10:47

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 29 Sty 2012 20:30

Haha, a ci którzy potrzebują wypisują? Z twojej wypowiedzi wynika, że jeśli ktoś zakłada temat o tej waszej miłości, to tylko ten, który jej potrzebuje może się dzielić opiniami z innymi.
Bez obrazy, ale piszesz - żeby nie określić tego brzydko - bez sensu.

No cóż, na drugi raz będę pamiętać, że nie mogę pisać o czymś czego "nie potrzebuję", bo wtedy spotkam się z wielką krytyką :D. Pozdrawiam.
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez _Ev_ w 29 Sty 2012 21:07

Gonzo, wiesz co? Ja Ci życzę, żeby Cię trafiło. Tak konkretnie. :P
Image

Headshot napisał(a):Big Sister - The new reality show only on linkinpark.pl by dEVil_inside

zwieR.Z. napisał(a):Ewelina, chłopie, wrzuć na looz.


:lol2:
Awatar użytkownika
_Ev_
 
Posty: 5342
Dołączenie: 18 Lip 2010 23:13
Miejscowość: Lublin
Płeć: Kobieta

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 29 Sty 2012 21:39

Może i już trafiło c;
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Re: Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Borderland w 29 Sty 2012 23:13

Gonzo. napisał(a):Może i już trafiło c;
Cóż, podobno 2 minusy dają plus, zaś pasja z jaką starasz się negować tę potrzebę na forum o boysbandzie nie jest typowa dla ludzi, którym naprawdę nie zależy.
Life's a piece of shit, when you look at it
Life's a laugh and death's a joke it's true.
Awatar użytkownika
Borderland
 
Posty: 926
Dołączenie: 28 Maj 2009 10:47

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 29 Sty 2012 23:19

Wiadomo, ty masz psychiki i potrzeby ludzi w małym palcu ;d.

Ech, się uwzięli na człowieka. No ale dobra, już się tu nie udzielam.
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Darth Dream w 30 Sty 2012 00:13

Ludziska, peace.

Chyba każdy potrzebuje miłości, ale można bez niej przeżyć. Np. ja sobie daję radę. No dobra, może moje życie nie jest tak do końca pozbawione miłości. Moi rodzice mnie kochają (chyba :D ), a ja ich chyba też. Piszę "chyba", bo głębiej nad tym się nie zastanawiam. Natomiast na pewno brak w moim życiu miłości typu "eros" tudzież "sexus", ale to mój wybór (prawie).

Wydaje mi się, że kiedyś (tzn. w podstawówce i gimnazjum) byłem nawet trochę pociągający i podobałem się dziewczynom, w każdym razie byłem przez nie adorowany, a szczyt mojej popularności przypadł na moment, kiedy zacząłem chodzić z pewną dziewczyną (do dzisiaj nie potrafię zrozumieć tego fenomenu, że człowiek jest najbardziej popularny wśród płci przeciwnej, gdy jest już zajęty - ja sam nie mógłbym podrywać dziewczyny, gdybym wiedział, że ma już faceta. Dla mnie to nie ma sensu - skoro z nim jest, to ja się nie wpier***am, nie niszczę komuś związku, zresztą - pewnie zostałbym tylko przez taką laskę spławiony). Z perspektywy czasu oceniam ten mój związek jako porażkę na całej linii. Byłem głupim gówniarzem, który za wszelką cenę chce kogoś przelecieć, żeby dać upust swoim żądzom. To prymitywne. Z czasem przestałem widzieć w swojej dziewczynie jedynie obiekt seksualny (paradoksalnie stało się to po tym, kiedy zaczęliśmy uprawiać petting) i wydawało mi się, że ją kocham, ale teraz nie jestem już tego taki pewien. Mój kumpel mi zazdrości, że mam od dawna za sobą pierwsze kontakty seksualne, lecz ja żałuję, że w ogóle tworzyłem parę z tą dziewczyną. Nie dość, że ją zdeprawowałem (chciała być dziewicą do ślubu), to jeszcze bardzo skrzywdziłem, gdy z nią zerwałem, a zerwałem z nią w nieodpowiedni sposób - źle sobie wszystko zaplanowałem i zrobiłem to niedelikatnie. A koniec końców, i tak do siebie nie pasowaliśmy (i nie chodzi o to, że byliśmy nazywani przez postronnych "piękny i bestia"). Mimo wszystko, ma to swoje plusy, bo dziewczyna chyba świata poza mną nie widziała, ale w końcu chyba też zrozumiała, że, jak to się mówi, "nie jesteśmy dla siebie stworzeni". Ma nowego kolesia i jest z nim szczęśliwa. A ja jestem sam jak palec od lat ponad 3, lecz nie marudzę. W sumie to jest mi dobrze. Spotkałem przez ten czas parę dziewczyn, które mi się spodobały, ale ja im się nie podobałem, a w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz (nawiasem, to i tak nie były kobitki dla mnie). W końcu odpuściłem sobie moje żałosne próby flirtowania i rzuciłem to wszystko w diabły. Może poznam kiedyś odpowiednią kobietę, lecz teraz o tym nie myślę. Wspomniany kumpel mówi, że to dlatego, bo w pierwszym związku mi nie wyszło, więc teraz boję się, że sytuacja się powtórzy. Pewnie ma rację, ale ja, tak czy siak, nie zamierzam nic zmieniać w swoim życiu, jeśli chodzi o związki. Zresztą, nie mam już dobrych kontaktów z dziewczynami. Gdzieś w trakcie liceum musiałem spoważnieć i to wyraźnie (kumpel tak twierdzi), no i łażę z pokerface'em przyklejonym do twarzy a laski nie lubią takich gości. Jakieś elementy mojej aparycji muszą działać odstraszająco. Gdybym był bardziej wyluzowany i towarzyski... ale nie, ja jestem wredny i niesympatyczny. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę i wiem, że mógłbym to zmienić, lecz nie chcę.

To, co napisałem, nie ma związku z powyższą dyskusję, to są takie tam moje dzisiejsze przemyślenia ;) .
Image
Awatar użytkownika
Darth Dream
Użytkownik Roku 2010, Wirtuoz Słowa 2010 i 2011
 
Posty: 6692
Dołączenie: 23 Sty 2009 22:41
Miejscowość: In a galaxy far, far away...
Płeć: Mężczyzna

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 30 Sty 2012 01:04

Dobra, jednak się udzielam.

Lol, nareszcie ktoś zauważył, że nie każdy za swój priorytet uznaje te zaje miłości. -.-


Co do tego pokerfejsa, lepiej i tak zawsze kogoś poznać, a nie "łu, wydaje się chamski, to nie będę sobie nim zawracać d*py".
No ale w gruncie rzeczy dobrze być pozytywnie nastawionym do innych. Po co ich "odstraszać", potem ludzie postrzegają cię jak świnię, z którą nie warto się zadawać.
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Darth Dream w 30 Sty 2012 01:27

To nie jest też tak, że ja to robię specjalnie. Po prostu taki jestem. Jakoś tak mam. Chłopaki akurat mnie lubią. Na liczbę kolegów nigdy nie narzekałem. Im to zwisa, czy ktoś wygląda na sympatycznego, czy nie. Ale dziewczyny jakoś tak inaczej postrzegają świat. Kilka koleżanek mi kiedyś mówiło/pisało, że wyglądam na spiętego i gdybym się wyluzował, to byłbym fajniejszy, lecz jestem jaki jestem, jest mi z tym dobrze. Jak kogoś dobrze poznam, to zachowuję się przy nim "normalniej", ale chyba każdy tak ma. Czy nie? :lol:

W sumie to normalny ze mnie gość, tylko trochę małomówny, zamknięty w sobie, samotnik i egoista 8-) . Zgodnie z enneagramem, jestem czwórką ze skrzydłem pięć, a więc
Samotnik, wygląda tajemniczo i jest trudna do "rozszyfrowania". Do świata zewnętrznego podchodzi z rezerwą, ale wewnętrznie bardzo go przeżywa. Gdy się w końcu otwiera, to bardzo gwałtownie i całkowicie, bez żadnych oporów.
W stresie, 4w5 bardzo łatwo popada w alienację i depresję. Wiele czwórek z tym skrzydłem ma odczucie zupełnej inności, jakby pochodziły z innej planety. Narzeka na swój obecny los, wspomina i przeżywa wiele razy zdarzenia z przeszłości. Dość często ma posępne oblicze, odsuwa się od innych z uczuciem zawiedzenia lub poczuciem wstydu. Żyje we własnym świecie bólu i straty. Może mieć bardzo chorą duszę, wyobrażać sobie i interesować się własną śmiercią.

Bardzo trafny opis ;) .
Image
Awatar użytkownika
Darth Dream
Użytkownik Roku 2010, Wirtuoz Słowa 2010 i 2011
 
Posty: 6692
Dołączenie: 23 Sty 2009 22:41
Miejscowość: In a galaxy far, far away...
Płeć: Mężczyzna

Re: Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Nook w 30 Sty 2012 09:14

Gonzo. napisał(a):Ech, się uwzięli na człowieka. No ale dobra, już się tu nie udzielam.


Nie, że się uwzięli czy cokolwiek, ale dziwią się, że piszesz bzdury o rzeczach, o których pojęcie masz zerowe. To jakbyś twierdziła, że na przykład iż szpinak jest obrzydliwy, mimo, iż nigdy go nie próbowałaś. Ma to jakiś sens według Ciebie? ;)

Dreama nie jestem w stanie się uczepić, bo ma pewien pogląd (to czy się zgadzam z nim czy nie to drugorzędna sprawa) i potrafi go odpowiednio uzasadnić (w tym wypadku przemawia za nim doświadczenie). Różnica jest widoczna jak na dłoni, jak mniemam :)
ROCK IS DEAD! LONG LIVE PAPER AND SCISSORS!
Awatar użytkownika
Nook
Użytkownik Roku 2011
 
Posty: 729
Dołączenie: 27 Sie 2010 15:45
Miejscowość: Turexity.
Płeć: Mężczyzna

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 30 Sty 2012 13:01

W sumie ta ;d. Bo każdy się zawsze lepiej czuje w towarzystwie osób, które zna trochę lepiej i potrafi się z nimi dogadać.

Jakbym tak całkowicie nie "próbowała", to spoko, mogę się nie wypowiadać, no ale mniejsza.
To czemu ludzie mówią, że alkohol jest zły i nigdy go nie spróbują? Bo widzą jak kończą ci, którzy się z nim "zaprzyjaźnili".
I to też według ciebie nie ma sensu? Też w końcu ocena, bez jakiegokolwiek własnego doświadczenia.

A tak btw, dla niektórych ta wasza miłość jest nawet postrzegana jako nałóg. c;
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Re: Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Anu w 30 Sty 2012 13:04

Gonzo - bez względu na to, jakie podejście o tych spraw masz teraz, takie:
Gonzo. napisał(a):4. Nook, spoko, za 10 lat napiszę to samo. No problem.

stwierdzenie jest trochę... Nieprzemyślane :P
Za 10 lat, kiedy będziesz miała kochającego męża i gromadkę dzieci też powiesz, że miłość jest zła? :>

Na przykład ja: kilka lat temu, powiedzmy, na przełomie podstawówki i gimnazjum, byłam przekonana, że miłości nie ma, a jeśli jest, to niesie tylko cierpienie i tym podobne, kiedy chłopak, który mi się podobał (a który nie miał pojęcia o moim istnieniu) nie spojrzał na mnie kiedy go mijałam. To był koniec świata i nikt nie byłby w stanie mi wmówić, że jest inaczej.
Odkąd troszkę bardziej trzeźwo patrzę na świat i ludzi (o ile to możliwe w moim przypadku :? ), mogę stwierdzić, że miłość jednak jest potrzebna - w oczach zakochanych widzę sens istnienia. Mimo to, że moje życie pod względem miłosnych uniesień przypomina raczej pustynię (bez ludzkich osiedli, zabłąkanych wielbłądów ani nawet bez tej głupiej palmy - sam piach i kamienie), to wierzę (może trochę naiwnie), że kiedyś po prostu przyjdzie. Przyleci ten Amor ze złotym łukiem, trafi mnie strzałą w tyłek i będzie cudnie.
Image
Awatar użytkownika
Anu
 
Posty: 7150
Dołączenie: 30 Maj 2011 15:14
Miejscowość: Australijskie Skierniewice

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 30 Sty 2012 18:18

Nie planuję posiadania rodzinki (:

Jakoś jestem w gimnazjum, nie sądzę, że miłości nie ma i nie zakładam, że to takie straszne, bo jakiś tam ludź mnie zlewa, a mi przecież tak baaardzo na nim zależy.

Szanuję wasze wszystkie wypowiedzi i tak dalej, ale nie musicie starać się na siłę wmawiać mi swoje, bo wy macie "doświadczenie" i wiecie o tym tak wieele.
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Re: Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Anu w 30 Sty 2012 18:43

Gonzo. napisał(a):Nie planuję posiadania rodzinki (:

Nie planowałam nigdy uzależnienia od internetu (trochę toporny przykład, ale na tą chwilę nic innego nie przychodzi mi do głowy), a teraz po dwóch dniach bez forum wariuję. Czasami los ma za nic Twoje planowanie/nie planowanie :P

Moja wypowiedź nie miała na celu wmówienia Ci mojego, tylko przedstawiłam Ci swoją sytuację. A czy napisałam, że uważam, że Ty sądzisz podobnie jak ja kiedyś? Nie. Więcej - zdziwiłabym się, gdyby tak było. Poza tym nie chciałam też dać do zrozumienia, że mam doświadczenie. Bo nie mam. Myślałam, że z mojego posta to w miarę jasno wynika ;>
Image
Awatar użytkownika
Anu
 
Posty: 7150
Dołączenie: 30 Maj 2011 15:14
Miejscowość: Australijskie Skierniewice

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Gonzo. w 30 Sty 2012 19:01

Akurat to zależy od człowieka, można się od wielu rzeczy powstrzymać. Od przesiadywania na forum też. Tylko trzeba umieć w tym wytrwać.

Nie chodziło o twojego posta c; Tylko poprzednich kolegów, którzy np. twierdzą, że przemawiają przeze mnie jakieś "frustracje" albo "zazdrość". Spokooo. <co do tej 3 w kolejności mojej wcześniejszej wypowiedzi>
Gonzo.
 
Posty: 144
Dołączenie: 22 Lip 2009 13:08

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Borderland w 30 Sty 2012 20:53

Nigdy nie czułem się zbyt popularny wśród płci pięknej, być może dlatego iż nigdy nie prowadziłem pasjonującego życia społecznego. Moja losowa, rozbita osobowość, brak większego przywiązania do kwestii higieny osobistej, problemy z utrzymaniem wagi, rozrzutność i arogancki styl pewnie też nie pomagały. Zresztą nigdy za bardzo nie zabiegałem o akceptacje. Zawsze preferowałem chodzenie własnymi ścieżkami, życie na własny sposób. Nie przywiązywałem się także zbytnio do innych, ludzie dookoła mnie wydawali mi się nudni, do niczego mi nie potrzebni. Nie rozwijałem więc w większości przypadków znajomości, mój świat był pełen bezimiennych "gości" i "typesek" snujących się gdzieś w tle. Tym bardziej dziwiły mnie plotki krążące w gimnazjum o 3 różnych dziewczynach, z których z każdą miało mnie "coś łączyć". Nie do końca rozumiem fakt, niby jak o tym miało świadczyć to, że wylała mi piwo na łeb... Jednak o dziwo nawet taka odpychająca persona jak ja miała okazję zaznać odrobiny ciepła od rezydentów innego świata. Więc dlaczego ktoś inny miałby tego nie zaznać?
Life's a piece of shit, when you look at it
Life's a laugh and death's a joke it's true.
Awatar użytkownika
Borderland
 
Posty: 926
Dołączenie: 28 Maj 2009 10:47

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Kozer w 09 Maj 2012 23:48

Co powiecie na związek 20-latka z 15-latką?
Image
Awatar użytkownika
Kozer
Administrator, Najzabawniejszy Użytkownik 2010 i 2011, Ulubiony i Najciekawszy Użytkownik 2011
 
Posty: 13161
Dołączenie: 06 Wrz 2008 23:11
Miejscowość: Skierniewice
Płeć: Mężczyzna

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Darth Dream w 10 Maj 2012 00:10

Nic. Sam bym chciał chodzić z 15-stką :)

EDIT

No, ale jestem szczęśliwym singlem, więc nie marudzę :) .
Image
Awatar użytkownika
Darth Dream
Użytkownik Roku 2010, Wirtuoz Słowa 2010 i 2011
 
Posty: 6692
Dołączenie: 23 Sty 2009 22:41
Miejscowość: In a galaxy far, far away...
Płeć: Mężczyzna

Nieszczęśliwa miłość i w ogóle uczucia...

Postprzez Alexx w 10 Maj 2012 00:46

Znam 2 takie pary.
W pierwszej parze 15-stka wyglada na 20-stke i w sumie nie wyglada to zle i z charakteru tez do siebie pasuja(ona jest nad wiek dojrzala).No w tej parze chlopak jej do niczego nie namawia(w sensie wspolzycie itd.),znajomi tez na nich krzywo nie patrza(moze dlatego,ze malo ktory wie ile ona ma lat).Jedyny problem tej pary sa rodzice 15-stki.Mega nie toleruja chlopaka i w sumie sie nie dziwie.Znaczy sie tym rodzicom nie chodzi o charakter chlopaka,bo on jest spoko gosciem tylko wlasnie o ten wiek.
W drugiej parze jest zupelnie odwrotnie.15-stka to typowe gimbasarium,a 20-stka typowy osiedlowy dres.Chlopak sprowadzil dziewczyne do niezlego bagna no i ogolnie bawi sie nia jak mala zabaweczka.

No i w sumie nie mam nic do takich par,tylko wszystko zalezy od 15-stki i 20 -stki,a dokladniej jaki maja charakter i w ogole.W sumie to bardziej dziwie sie chlopakowi,ze chce wchodzic w taki zwiazek,niz dziewczynie(no wiecie szpan w gimnzajum i w ogole).

A skad cie Kozer na takie pytanie wzielo?
Awatar użytkownika
Alexx
 
Posty: 186
Dołączenie: 19 Mar 2012 19:06
Płeć: Kobieta

PoprzedniaNastępna

Powróć do Poważne dyskusje



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości