W sumie właśnie idę do gimnazjum i mam poje*aną klasę. Podstawówka połączona jest z gimnazjum i wszystkich znam. Ale kilka lat temu były problemy i dyrekcja zarządziła że nie wolno się przepisać, a o klasie decydował los. Żeby utrzymać średnią... :/ I akurat moje pechowe szczęście pozwoliło mi być samej, w innej klasie niż moi znajomi i osobami z którymi lepiej się nie zadawać. Moja naj. przyjaciółka jest ze mną ale wyjeżdża do Niemiec i zostanę sama jak palec. Z mojej wsi nikt nie chodzi do tej klasy i po lekcje muszę iść 3 km, by wziąć i odpisać.
Jak sądzicie? Czy taki wybór jest sprawiedliwy? Zdarzyły wam się kiedyś takie problemy? I ogólnie o szkolnych problemach...



