Ściągnięte i obejrzane.
Nikt mnie nie przekona, że nie było playbacku

To brzmi zbyt dobrze. Po prostu nie uwierzę w to, że można tak podskakiwać, robić wyszukane wygibasy i jednocześnie nie mieć najmniejszych problemów z trafieniem w odpowiednie struny jednocześnie przytrzymując je w odpowiednim miejscu na gryfie, nawet, jeśli przyjmiemy, że Phoenix i Brad mieli do zagrania dość łatwe partie, które ćwiczyli miesiącami. Nie uwierzę w to, że Chaz nie dostał zadyszki przy tych podskokach. Nie jestem głupi, nie dam się oszukać

.
Już parę razy miałem okazję posłuchać różnych wykonań koncertowych OSC i żadne nie było tak bliskie wersji studyjnej. Coś tu śmierdzi

.