Robak napisał(a):Dream, dlaczego nie chciałeś, żeby Avatar zdobył Oscara?
New Dream napisał(a):obejrzałem też jeden film, którego wcześniej nie oglądałem, i oglądać nie chcę, a mianowicie Avatar.
Boże, co to jest za chłam... Zmarnowane 29 PLN - 21 poszło na bilet do kina, 8 na przejazd z Chojnowa do Legnicy i z powrotem. A na miejscu kupiłem też w KFC frytki, jakąś kanapkę z kotletem, chipsy i colę w markecie, co daje prawie 50 PLN.
Siedziałem biedny na sali kinowej i tylko czekałem, aż to się skończy. Wyszedłbym w trakcie, ale szkoda mi było tych pieniędzy - do tego łudziłem się, że może zdarzy się jeszcze coś, co zmieni mój stosunek do tej produkcji. Niestety, nic takiego nie miało miejsca. Efekty specjalne nie zrobiły na mnie najmniejszego wrażenia - to specjalność Camerona i tego się spodziewałem. I co z tego, ze w 3D. Fabuła banalna do bólu, przewidywalna, ckliwa i mdła. Nie mówię, ze to źle, bo lubię filmy, które są ckliwe etc. ale realizacja mi się nie spodobała. Głupia końcówka.
Boże, jeśli ten film dostanie chociaż jednego Oscara, to znaczy, że naprawdę nadchodzi koniec świata.
New Dream napisał(a):Nie, to nie jest przełomowy film w historii kina, to sposób na zgarnięcie mnóstwa pieniędzy.
Efekty specjalne mnie nie poraziły, co prawda w porównaniu z innymi ubiegłorocznymi filmami były na pewno wyraźnie lepsze, ale widziałem jeszcze lepsze.
Zresztą, nienawidzę filmów, w których główną rolę grają efekty specjalne. Schowajcie się, Camerony.
A aktorzy wcale nie grali jakoś super, ich mimika i gesty były tak amatorsko teatralne, że aż żal... Zero naturalności, tylko wyćwiczone grymasy.
I żadnego języka nie musieli się uczyć, wystarczyło bąknąć parę niezrozumiałych dźwięków, które napisał im Cameron na kartce.
Praca kamerą jak w każdym innym filmie.
Muzyka też. Ani trochę mnie nie poruszyła.
Nikt i nic nigdy mnie nie przekona do tego filmu. Chłam jakich mało, zresztą teraz wszystkie filmy to chłamy.
siedzę trochę w społeczności grafiki 3d (nie, nie kina 3d tylko grafiki - wiecie, Bagiński i te sprawy ). Po wczorajszym seansie bez bicia mówię - najbardziej efektowny film jakie moje oko widziało i na sto procent najbardziej efektowny jak w ogóle istnieje. Ogrom, ogrom pracy. Zero domalówek w tle, żadnych oszustw, pełne 3d, piękne modele.
A mnie jedna rzecz zastanawia. W nowej erze filmów, gdzie wszystkie fabuły są "nieliniowe" to ta do prawdy staje się wyjątkowa, przez co w pewien sposób, nieprzewidywalna. Odnoszę wrażenie, jakby ludzie chcieli zobaczyć kolejnego Fight Club, Shawshank albo Innych. Zabieg z fabułą mi się podoba - pozwala bez pretensji wkręcić się w film od samego początku.
Watykańskie media skrytykowały film "Avatar" Jamesa Camerona. "To technologia bez emocji" - tak podbijającą kina na całym świecie superprodukcję oceniły w sobotę Radio Watykańskie i dziennik "L'Osservatore Romano".
Watykańska gazeta zwróciła uwagę na "ogromne koszty i efekty specjalne najnowszej generacji" przypominając, że film wyprodukowano za rekordową sumę ponad 400 milionów dolarów. Ale za tymi obrazami kryje się niewiele - podkreślono w recenzji, opublikowanej w związku z włoską premierą 15 stycznia.
"Tyle zdumiewającej technologii, która oczarowuje, ale mało prawdziwych emocji, ludzkich emocji w świecie alienów, choć jest on nadzwyczajnie wymyślony i przedstawiony" - czytamy na łamach dziennika.
Według "L'Osservatore Romano" efekt wizualny jest "fascynujący", ale pozbawiony głębi. "Wszystko sprowadza się do bardzo prostej antyimperialistycznej i antymilitarnej paraboli, ledwie naszkicowanej, która nie ma takiej żarliwości, jak filmy bardziej zaangażowane na tym froncie".
Radio Watykańskie negatywnie oceniło zaś "panteizm" filmu Camerona wytykając mu, że "zręcznie wyżyma wszystkie pseudodoktryny, które czynią z ekologii religię tego tysiąclecia" i że "popada w sentymentalizm".
"Avatar" ze wszystkimi jego "technologicznymi cudami" nie przejdzie do historii kina i to mimo spodziewanych także we Włoszech rekordowych wpływów do kas - zaznaczyły watykańskie media.
Robak napisał(a):tu się nie zgodzę. po raz pierwszy zostały użyte kamery, które rejestrują mimikę twarzy, zamykanie oczu, sposób mówienia - wszystko. dzięki temu komputerowo przygotowane części filmu są bardziej realistyczne, niż wygenerowane komputerowo inne filmy.
a piękno Pandory Cię nie ruszyło? ilość szczegółów, kolory, ogrom tego wszystkiego - nic a nic?
w porównaniu z innymi filmami, w których główną rolę grają efekty specjalne, ten ma jakieś ważne przesłanie. może nieco przypomina bajkę dla dzieci, ale nie wmówisz mi, że bajki są gorsze od kolejnego Amerykanina, który samotnie ratuje świat, przy okazji strzelając do kogo popadnie. Avatar przynajmniej czegoś uczy.
język Na'vi został stworzony przez uznanego lingwistę, nie przez Camerona. cała gramatyka, słowotwórstwo, no - wszystkie aspekty języka. i wybacz, ale nauczenie się "paru niezrozumiałych dźwięków" też wymaga nieco pracy. spróbujpowiedzieć coś po węgiersku albo norwesku
właśnie. a spróbuj uzyskać taką pracę kamerą w czymś, co jest robione w komputerze. w momencie kręcenia, na taśmie filmowej - albo na płytce? nie wiem, na co się teraz nagrywa, byli sami aktorzy. cała reszta została wklejona i stworzona komputerowo. co oznacza, że przy takiej pracy kamerą, wymagało to mnóstwa umiejętności i wysiłku.
nie próbuję przekonać Cię do filmu, tylko chcę Ci pokazać, że to nie jest byle co, tylko coś, nad czym ktoś się bardzo postarał i należą się mu za to wyrazy uznania. wiesz, szczerze mówiąc ja nie lubię Gwiezdnych Wojen. ale to nie znaczy, że odmawiam im prestiżu i wszelkich zasług.
New Dream napisał(a):Hę? To wcześniej nikt kamerą nie rejestrował mimiki twarzy???
Ziemia jest piękniejsza.w niektórych miejscach.
Niczego nie uczy. A ja mam już dość identycznych bajek.
To, kto go wymyślił, nie ma znaczenia, dość, ze słownik zajął tylko 13 stron. A ja z łatwością wymówiłbym wyraz po norwesku albo po węgiersku, jakby mi ktoś napisał wymowę na kartce, jak już pisałem.
patrzę, a tam jeden mój kolega jedzie po Avatarze niesamowicie a reszta mu wtóruje. Bo to są znawcy...![]()
Robak napisał(a):litości. uczy, i to bardzo wiele! tak jak każda bajka, dzieci się na niej wychowują i uczą co jest dobre, a co złe!MAM DOŚĆ IDENTYCZNYCH BAJEK, KTÓRE MÓWIĄ, CO JEST DOBRE, A CO JEST ZŁE! JEDNA WYSTARCZY I WIĘCEJ NIE TRZEBA!a ile stron liczył słownik klingońskiego ze Star Trecka?
A co mnie obchodzi Star Trek?
tacy znawcy filmowi, jak ci, którzy przyznawali Oskary?
ba, jeszcze lepsi.siedzę trochę w społeczności grafiki 3d (nie, nie kina 3d tylko grafiki - wiecie, Bagiński i te sprawy ). Po wczorajszym seansie bez bicia mówię - najbardziej efektowny film jakie moje oko widziało i na sto procent najbardziej efektowny jak w ogóle istnieje. Ogrom, ogrom pracy. Zero domalówek w tle, żadnych oszustw, pełne 3d, piękne modele.
Robak??? A po co mi to cytujesz? Ty czytasz, co ja pisze???A mnie jedna rzecz zastanawia. W nowej erze filmów, gdzie wszystkie fabuły są "nieliniowe" to ta do prawdy staje się wyjątkowa, przez co w pewien sposób, nieprzewidywalna. Odnoszę wrażenie, jakby ludzie chcieli zobaczyć kolejnego Fight Club, Shawshank albo Innych. Zabieg z fabułą mi się podoba - pozwala bez pretensji wkręcić się w film od samego początku.



niqus napisał(a):moim skromnym zdaniem, dzisiejsze Oskary, to już nie to, co kiedyś
chociaż wciąż powstają ambitne filmy, które warto jakoś wypromować, albo nagrodzić, to Akademia filmowa woli uhonorować hity kasowe
Robak napisał(a):człowieku, zrozum, że ja nie chcę przekonać Cię do tego, żeby film Ci się spodobał! ja próbuję Ci udowodnić, że nie jest to zwykły film, ale zasługujący na Oscara i bardzo dopracowany (choć nic nie jest idealne), a nie kolejne kasowe g****. o nic więcej mi nie chodzi.
ale widzę, że szkoda strzępić język...
Nediam napisał(a):Właśnie wróciłem z Avatara w 3d. Pominę kwestie scenariuszowe bo pełno tu wtórności i schematów, zresztą nie o to się tu rozchodzi. Ten film to kolorowa bajka (... ) Momentami zalatywało Ostatnim Mohikaninem i Tańczącym z WilkamiAle jak mówię, scenarzysta się nie przemęczał.
Whitesnake napisał(a):A ja właśnie wróciłem z Avatara i jestem rozczarowany.
Brak w nim tej fantazji, która cechowała takie produkcje jak stare "Gwiezdne Wojny" czy "Odyseja Kosmiczna". Film zdecydowanie zbyt długi, ostatnie pół godziny było już strasznie nużące - jeśli reżyser zabiera widzowi ponad 2h, niech ma do zaproponowania coś więcej niż efekty specjalne. Dodam jeszcze, że Horner po raz kolejny odwalił chałturę, szkoda bo to utalentowany kompozytor.
olli napisał(a):AVATAR
Przed chwilą wróciłem z kina i powiem, że film mi się nie podobałScenariusz pominę milczeniem bo szkoda na to mojego czasu, natomiast efekty, owszem dobre ale nie zrobiły na mnie wielkiego wrażenia. Dużo więcej frajdy sprawiało mi oglądanie efektów w ostatnich (dwuwymiarowych) Gwiezdnych Wojnach.
Whitesnake napisał(a):http://www.youtube.com/watch?v=phqzx7dVWwY
Ta scena miażdży całego Avatara. Swoją drogą ciekawe co pokaże Cameron w A2, który ma powstać. Pewnie to czego nie zdążył pokazać teraz - niebieskie koty nie ćpają, nie biją dzieci i nie prowadzą po alkoholu. sUpCiO:*
Whitesnake napisał(a):Z innej beczki. Oglądałem dzisiaj "Łowcę Androidów" Scotta. Kolejny kop w ryj fanów Camerona, którzy nie mają pojęcia że w S-F również można zobaczyć grę aktorską na wysokim poziomie i wolą oglądać tandetę w wykonaniu takich pseudo-aktorów jak Zoe Saldana.![]()
kevlom napisał(a):Haha, prosty przekaz, niszcząca grafika WhiteZresztą wobec "najbardziej dochodowego filmu w historii kina" mam podobne odczucia co Ty. Jeszcze istniało zagrożenie, że niebieskie humanoidy zdobędą Oscara za najlepszy film (nominacja wydaje się już mocną przesadą).
Zdobył ją nawiasem mówiąc, również niewybitny The Hurt Locker, ale może poza Basterdami (które też "oscarowe" moim zdaniem nie były - co najwyżej najlepszy film z nominowanych) i District 9 (porządne kino S-F, wobec wszechobecnej tandety, która ostatnimi laty zdążyła oblepić gatunek, naprawdę mocna pozycja), chyba żaden z nominowanych filmów niczym specjalnym się nie wyróżniał, ani nic nowego do kinematografii nie wniósł.
Co prawda wszystkie filmy ogląda się z większą lub mniejszą przyjemnością, no ale... nie są to produkcje przełomowe, na miarę Forresta Gumpa - a TAKIE filmy zasługują na najbardziej prestiżową nagrodę filmową świata. To tak w ramach komentarza minionej gali rozdania Oscarów.
Whitesnake napisał(a):Jak jesteśmy przy Oscarach to szkoda, że pominięto Diane Kruger. To nie tylko b.dobra rola, ale tez ogromy krok w przód jeśli chodzi o warsztat aktorski tej Pani - nominacja się należała, podobnie jak Pittowi.
New Dream napisał(a):No szkoda, szkoda. Ja wiem swoje.
z tych Twoich kolegów to recenzenci z prawdziwego zdarzenia, nie ma co
moim zdaniem są uprzedzeni, a chwalą tylko to, co im się ubzdura, a nie faktycznie to, co wywarło na nich wrażenie. ale nie o tym jest temat
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości