przez Darth Dream w 13 Lip 2009 15:12
Zakochałem się! Nie w dziewczynie, ale w utworze. Co prawda, za najlepszą balladę Dream Theater ciągle uważam "Through Her Eyes" w wersji Alternate Album Mix z przepiękną solówką na saksofonie, ale równie zaszczytne drugie miejsce należy się instrumentalnemu "Eve". Nigdy nie słyszałem, by ktoś wypowiadał się pozytywnie na temat tego utworu: może dlatego, ze niewiele osób go słyszało. Jest dostępny tylko na niezwykle rzadkim w Polsce singlu "The Silent Man", ukazał się również na albumie studyjnym "Awake" (obie płytki z 1994 roku), ale tylko w Japonii, nic też nie wiem o tym, by zespół grał go na koncertach. A jest to utwór zachwycający, przepiękny, przecudny. Tak wygląda prawdziwa ballada. Żadnych ostrych solówek i riffów na gitarze, twardego wokalu, chaotycznego walenia w bębny (patrz: "ballady" Mety). Delikatne klawisze i basik, leniwa perka i powolne solo na gitarze. Na 5 minut odpływam do innego wymiaru rozkoszując się tą wspaniałą muzyką. Utwór idealny dla fanów łagodnego rocka.