a mnie właśnie najbardziej we "Władcy" denerwował xD no i w pierwszej części Piratów, bo był taką rozlazłą ciepłą kluchą, natomiast później trochę się wyrobił i już mi tak nie przeszkadzał.
a propos pana Bloom'a i Piratów z Karaibów:
kilka lat temu, byłam na organizowanej w jednym kinie w moim mieście, nocy filmów z Johnnym Deppem. Oczywiście 2 z 3 filmów to musieli być Piraci. Gdy podczas pierwszej części pojawił się Bloom po raz pierwszy, kilka młodszych dziewcząt zapiszczało, na co odpowiedzią były chichoty reszty widowni. Gdy pojawił się Johnny (ta pamiętna scena jak Jack wpływa do portu na tonącej łódce) cała sala zaczęła bić brawo, jednak owacje były głośniejsze, gdy Jack prawie zrzucił Will'a ze statku ;D





