


niqus napisał(a):Wstyd się przyznać, ale muszę ukrywać moją kolekcję płyt przed moją rodziną, bo wszyscy, a zwłaszcza moi rodzice, wyszli z założenia, że skoro coś jest dostępne w internecie, to jest za darmo.
Chcesz iść do kina? Po co? Przecież możesz ściągnąć film z internetu!
Chcesz sobie kupić płytę? Przecież możesz sobie posłuchać tych piosenek na YouTubie!
o grach to już nawet nie będę wspominać
przecież cały sztab ludzi pracował na tym projektem, czasem przez kilka lat, żebym ja miała te kilka godzin rozrywki. Czemu ich nie docenić, przez kupowanie ich produktu końcowego?
ja jeszcze zapytam, bo nie jestem pewna - jak się ma sprawa z tak zwanymi "kopiami zapasowymi"? czy legalne jest posiadanie kopii, przykładowo cennego oprogramowania, na kilku płytach?
załóżmy, że posiadam płytę z Photoshopem (a jak wiadomo nie jest to tani program), jednak nie jest to nośnik doskonały i może ulec zniszczeniu. Czy jeśli poza oryginalną płytą, posiadam kilka zapasowych, to można mnie za to skazać?
Odkąd zaczęłam zarabiać, kupowanie rzeczy takich jak gry, filmy czy muzyka, stało się o wiele przyjemniejsze i daje mi poczucie wartości tego, co posiadam.
Wstyd się przyznać, ale muszę ukrywać moją kolekcję płyt przed moją rodziną, bo wszyscy, a zwłaszcza moi rodzice, wyszli z założenia, że skoro coś jest dostępne w internecie, to jest za darmo.
ja jeszcze zapytam, bo nie jestem pewna - jak się ma sprawa z tak zwanymi "kopiami zapasowymi"? czy legalne jest posiadanie kopii, przykładowo cennego oprogramowania, na kilku płytach?




według którego po 24h max ściągnięte nielegalnie pliki trzeba wyrzucic z dysku

Tomasz napisał(a):Wg mnie problem "nielegalnego" ściągania muzyki, filmów, seriali itd trzeba rozpatrywać na dwóch płaszczyznach. Na obu wygląda mi to na wątpliwe.
Pierwsza to prawo karne druga cywilne. Jeśli mowa o odszkodowaniu cywilnym za nieuprawnione wykorzystanie czyjejś własności intelektualnej to niech mi ten ktoś wykaże szkodę jaką poniósł. Większość osób która ściąga seriale, filmy, muzykę, chodzi też do kina, ogląda telewizję, słucha radia, chodzi na koncerty, kupuje płyty itd. Czyli płaci. Pytanie czy jeżeli nie ściągną to na pewno kupią, wybiorą się do kina? Wg mnie raczej nie. Nastolatek ściągający masowo filmy nie kupi ich wszystkich w sklepie, pewnie żadnego nie kupi. Jaką ten ktoś poniósł szkodę z powodu ściągnięcia jego płyty?
Na płaszczyźnie karnej to taki ściągający nikomu niczego nie kradnie, nie odbiera prawa korzystania z tego itd.
Mała figura logiczna. Ściąganie oparte jest na zasadzie wymiany plików. Teraz sytuacja: kupiłeś film na dvd, pożyczasz koledze a on pożycza tobie inny film który kupił i sobie to oglądacie. Jest coś nie tak? Nie. To teraz ty kopiujesz dla własnego użytku ten pożyczony film, a kolega kopiuje twój film dla siebie. Łamiesz prawo? Nie, po prostu się wymieniliście. Dalej. Leci serial w HBO. Romulus go nagrywa i pożycza koledze do obejrzenia. Czy dokonał kradzieży, złamał prawo itd? Nie. A na czym opiera się ściąganie przez wszelakie osiołki i tym podobne? Na tym samym. Na darmowej wymianie tego co masz z kimś innym. Tylko skala inna.
W takim razie czemu sama skala powoduje nielegalność? Gdzie jest granica, niech mi ktoś sensownie odpowie? Czy jak pożyczę film i pozwolę przegrać 10 osobom to jest to legalne? A jak 20? A jak 10.000 osób? A milionowi? Gdzie jest granica i jakie jest sensowne prawne wytłumaczenie?
Tak samo tantiemy. Jak puścisz muzykę sobie i żonie to ok. A jak jeszcze przyjdzie na wieczór 6 znajomych to też ok? A jak puścisz tę muzykę 80 znajomym? A tysiącu? Gdzie jest granica?
Moim zdaniem ta granica to czerpanie zysku.
Jeśli puszczasz muzykę w dyskotece, pubie itd, po to żeby klienci przychodzi, wydawali pieniądze itd to zarabiasz na tym że puszczasz muzę. Podobnie jak ściągasz a potem sprzedajesz, bierzesz pieniądze za wypożyczanie itd to robisz to nielegalnie. Ale na Boga nie idźmy w absurdy. To tylko kwestia skali a nie zasady. Rozumiem że jak sobie 10 osób przerysuje jakieś dzieło sztuki to będzie to nic złego ale jak to zrobi jednocześnie 3 miliony osób to będzie to kradzież? Przecież "nielegalność" ściągania do tego się sprowadza.
Jeśli przyjąć że wchodząc w posiadanie np. filmu w inny sposób niż zakupienie zubażasz tego kto ma prawo do rozpowszechniania to tym samym powinniśmy karać pożyczanie znajomym, nagrywanie dla nich bądź nawet dla członków rodziny czegoś z telewizji, puszczenie muzyki w pracy koleżance.
"Nielegalność" ściągania muzyki, filmów, seriali nie ma w zasadzie sensownego uzasadnienia. To nieodpłatne pożyczanie tyle że na masową skalę.
Dlatego firmy walczą z serwerami a nie użytkownikami, bo serwer wystawiający linki np. jednocześnie zamieszcza reklamy czyli czerpie zysk.
Bajka, nie bajka, kodeks prawny.
Jeśli mowa o odszkodowaniu cywilnym za nieuprawnione wykorzystanie czyjejś własności intelektualnej to niech mi ten ktoś wykaże szkodę jaką poniósł.
visenna24 napisał(a): Jeżeli ktoś ściąga nielegalnie utwór objęty prawem autorskim to autor nic z tego nie dostaje. Jest szkoda z punktu widzenia autora? Jest.
A czy to opłacalne?
Sądzisz (tak, prowokuję) że gdyby straty były tak wysokie, to nie ścigano by piratów?
Jasne, że tak!!! Ale to zwyczajnie nieekonomiczne.
Saika napisał(a):Poza tym-na tej samej zasadzie można by skazać studencinę kserującego tekst na ćwiczenia.Ale ja prawnikiem nie jestem.
A powiedz mi, kto wrzuca takie pliki do sieci?
Sama czasem korzystam z takich źródeł (choć nie jestem z tego dumna) bo w praktyce znalezienie tekstów na zajęcia byłoby trudniejsze bez tego.
można kserować chyba do 20 stron książki, czy jakoś tak. nie wiem, jak to jest z mniejszymi tekstami.

Black Dream napisał(a):Z dumą stwierdzam, że nie ściągam nielegalnie muzyki z internetu. Mój internet jest tak wolny, że jeden album ściągałby się cały dzień albo i dłużej. Ale za to namiętnie kopiuję - od kumpli, od koleżanek, od członków rodziny. Kopiuję, kopiuję, kopiuję.

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości