Temat leży odłogiem już długo, długo, dłuuuugoooo, ale postanowiłem go odkopać.
Wcześniej poezją specjalnie się nie interesowałem, bo mnie nudziła. W gimnazjum zarzuciłem całkowicie czytanie jakichkolwiek wierszy - w ogóle ich nie pojmowałem i były nudne. Ciągle uważam, ze przerabianie wierszy w szkołach podstawowych i gimnazjalnych jest bezsensowne. Te małe gówniarze* i tak nic nie zrozumieją i tylko niepotrzebnie się zrażą. Licealiści w sumie też są z tym na bakier, ale u części już coś styka. Ja poezje zaczytałem czytać namiętnie przy okazji przerabiania Mickiewicza: przeczytałem wszystkie
Ballady i romanse, chociaż nie musiałem (
Lilije są fajne!), później zacząłem pochłaniać inne jego utwory, najpierw dramaty i powieści poetyckie, teraz jadę z wierszami. Niektóre są cudowne, bo są o mnie (np.
Żeglarz,
Przypomnienie (sonet),
Do M***,
Nowy Rok,
Rozmowa). Adaś wyjmuje mi wszystko z ust. Musze trochę czasu poświęcić sonetom odeskim - to raczej nie są takie zwykłe erotyki. Lubię też wiersze barokowe - maestria, wirtuozeria słowna, fajne pomysły i bogactwo języka, miodzio! Oświeceniowe są trochę takie moralizatorskie - ble! Antyczne nieciekawe - wszyscy trzymali się sztywno jakichś głupich reguł.
*kłaniam się!