Podobno samobójca w momencie popełniania samobójstwa zawsze jest nie w pełni władz umysłowych. Tak mówiła mi moja katechetka (i to nie raz), ale ja jakoś w to nie wierzę. Pewnie w wielu przypadkach owszem, ale na pewno nie zawsze.
Co wtedy? Jeśli o danej chorobie się wie trzeba według mnie zadawć sobie jednak trud i utrzymywać taką osobę przy życiu.
