Dead by linkin napisał(a):(Deftones i Saturday Night Wrist to nic specjalnego)
Dokończyłem dzisiaj dyskografię i muszę powiedzieć, że rzeczywiście to jest prawdą.
Adrenaline także nie zrobiło na mnie większego wrażenia poza Nosebleed i 7 Words

Te trzy płyty są dobre, ale jak dla mnie zdecydowanie zbyt powtarzalne.
Za to przekonałem się niedawno do
White Pony i teraz w moim rankingu płyt Deftones jest zaraz po
Diamond Eyes i przed
Around The Fur.
Dead by linkin napisał(a):Nie wiem nawet, jak określić gatunek muzyki, jaki wykonują. Myślę, że są całkowicie oryginalni.
Nie słyszałem drugiego tak grającego zespołu. Ja bym określił ich jako alternative metal z domieszką nu metalu, ale to dość dyskusyjna sprawa.
Dead by linkin napisał(a):Potem wypadek Chi Chenga... Myślę, że coś w chłopakach zmienił, paradoksalnie, dzięki tej tragedii Deftones nagrali najlepszy moim zdaniem album w karierze - Diamond Eyes. A zarazem najpiękniejszy...
Gdyby nie ten wypadek to ich najlepszy album w ogóle by nie powstał, bo mieli już nagrane
Eros. Mam nadzieję, że Cheng wróci do zdrowia, bo jestem ciekawy brzmienia tej płyty...
A przy okazji zaktualizuję swoją listę

Kolejność przypadkowa:
- Nosebleed
- My Own Summer (Shove It)
- Around The Fur
- Be Quiet And Drive (Far Away)
- Back To School (Mini Maggit)
- Feiticeira
- Change (In The House Of Flies)
- Change (In The House Of Flies) [Acoustic]
- Minerva
- Diamond Eyes
- Cmnd/Ctrl
- You've Seen The Butcher
- Sextape