Naszą ligę śledzę dość dokładnie, ale nie mam swojej ulubionej drużyny. Zawsze kibicuję tym, którzy mają szansę coś zdziałać w europejskich pucharach. Bez sukcesów na tym polu, nasza liga nigdy nie pójdzie do przodu i zawsze będziemy tylko sprzedawać najlepszych i zatrudniać nowych, nieznanych (najczęściej nic nie wartych), zamiast inwestować w piłkarzy, którzy już coś znaczą.
Mimo tego, iż 7 lat mieszkałem w Warszawie, a od 10 mieszkam bardzo blisko niej i byłem na kilku spotkaniach Legii, to już od dłuższego czasu trzymam kciuki, żeby przynajmniej nie zdobyli mistrzostwa i nie marnowali miejsca w eliminacjach LM. Legioniści mają jakąś chorą politykę transferową, drużyna jest słaba i nie ma stylu. Zawsze, kiedy przychodzi do meczów Legii w pucharach, wiem, że należy spodziewać się bezładnej kopaniny, zakończonej w najlepszym wypadku nikłym zwycięstwem (nawet kiedy przeciwnik jest słabiutki). Dopóki na Łazienkowskiej będą stawiać na piłkarzy pokroju Wojciecha Szali, Legia może pomarzyć o większych sukcesach.
Jeśli miałbym obstawiać mistrza, to myślę, że ponownie będzie to Wisła. Lech trochę się osłabił, a prawdopodobnie odejdzie jeszcze Lewandowski. Wielka szkoda, bo w poprzednim sezonie Lech był drużyną, na jaką czekałem kilka długich lat. Mieli styl, dużo grali z pierwszej piłki... Aż się dziwiłem, że to rzeczywiście Polski klub, bo grali na naprawdę dobrym, europejskim poziomie. Pamiętam tę różnicę, gdy rok temu najpierw oglądałem żenujące spotkanie Legii ze słabiuteńkim FK Moskwa, a potem mogłem podziwiać, jak Kolejorz rozjeżdża (moim zdaniem trochę lepsze od Rosjan) Grasshoopers 6:0.
Co do spadku, to ciężko cokolwiek obstawiać. Myślę, że Arka, Odra, Lechia, Piast i Ruch mają równie wysokie szanse na degradację.
Jeżeli PZPN nic już nie wymyśli to skład ekstraklasy będzie wyglądał następująco:
ŁKS Łódź
Właśnie, o ile mam aktualne informacje, to ŁKS na tę chwilę jest w pierwszej lidze, a jego miejsce może zająć Cracovia.