Alice in Chains- to tak jak Nirvana i Soundgarden jeden z lepszych zespołów grunge'owych/heavymetalowych. usłyszałem na Vh1 ich piosenkę "Would", chyba w pierwszej "20" final countdown z rockowymi hitami i muszę przyznać, że jest świetna.
przesłuchałem ich 2 pierwsze albumy czyli Facelift i Dirt. powiem, że Facelift to świetny album. bardzo spodobały mi się kawałki "We Die Young", "Man in the Box", "Sea of Sorrow", "Bleed the Freak" i "Love, Hate, Love". reszta oczywiście też fajna, ale te utwory się wybijają. z Dirt uwielbiam "Them Bones", "Dam That River", "Rain When I Die". dla mnie Facelift jest dużo lepszą płytą od Dirt, może dlatego, że cięższa i Layne lepiej śpiewa. słyszałem też Black Gives Way to Blue i sądzę, że jest to beznadziejny album i nie dorasta do pięt poprzednim krążkom. według mnie Wiliam DuWall jest dużo, dużo gorszym wokalistą od Layne'a. dla mnie Alice in Chains powinno (tak jak Nirvana z Cobainem) skończyć się wraz ze śmiercią Staley'a.
