jakbym była upierdliwa, to bym powiedziała, że ten temat równie dobrze można by podczepić pod "Skąd się wziąłem?", albo "Jezdem nowy/a", ale ten pierwszy jest o naszej stronie, a w drugim już mi wystarczająco spamujecie

I święta racja. W sumie myślałem, ze mamy już podobny temat, ale błądzić na forum jest rzeczą ludzką...
Ja już nie pamiętam dokładnie, jak to się dokładnie wszystko zaczęło. Na pewno gdzieś w latach 2000-2003 o uszy obiło mi się
Crawling i
In the end. W 2004 polubiłem obie wersje
Numb i jak leciały w radiu, to nagrałem je sobie na kasetę. Lubiłem też trochę
Cure for the Itch i
Lying From You. W sumie to mi wystarczało do tego, by nazywać się "fanem".
Jako że zacząłem podążać w kierunku rocka progresywnego, przestałem słuchać LP. W 2008 dzięki mojej eks-dziewczynie, która była wielka fanką LP, w ręce wpadło mi
Minutes to Midnight i to był pierwszy album LP, który posiadałem w całości. Trochę mi się podobał, ale nie uważałem go za specjalnie udany. Lubiłem słuchać singli z tej płyty i to chyba wszystko. Później moja dziewczyna skombinowała mi
Meteorę i
Hybrid Theory. Ten ostatni album uznałem za niezły, a
Meteorę za dno totalne. Ale jakoś tak powolutku, powolutku się przekonywałem, zdobywałem kolejne albumy i w końcu, na początku pięknego roku 2010 zostałem w końcu fanem, takim już z prawdziwego zdarzenia. Oczywiście, LP nie jest i raczej nie będzie moim ulubionym zespołem ale bardzo ich muzyka mi się podoba.