Saika prozą... niestety. :)

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez robaczek w 05 Kwi 2010 20:30

no, to Twoja decyzja, więc trzeba ją uszanować :) ja za to chętnie podesłałabym Ci coś mojego, żebyś przeczytała i powiedziała, co myślisz. ale to jutro, razem z moją opinią na temat Twojego tekstu...
wiem już nawet jak to zrobię, żeby się nie namęczyć niepotrzebnie - to, co uznam za warte komentarza, zaznaczę na jakiś ładny kolor i w nawiasie dodam uwagi. będzie Ci potem łatwiej poprawić, jeśli uznasz to za słuszne ;)
ahh, i daj znać, jak już wybierzesz imiona! :)
It's not easy, but it is simple.
Awatar użytkownika
robaczek
Ulubiona Użytkowniczka 2010, Najciekawsza Użytkowniczka 2010
 
Posty: 3494
Dołączenie: 15 Maj 2009 22:13
Miejscowość: Kraków

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez Saika w 05 Kwi 2010 20:57

Podsyłaj, podsyłaj, czekam. :*
A nad imionami pomyślę jeszcze... Twoje typy ciekawe...
Saika
 

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez robaczek w 05 Kwi 2010 21:00

możesz też wybrać jakieś imiona, które ogólowi kojarzą się z czymś przeciwnym... Maria, Weronika, Jadwiga - po prostu skontrastować to, czego można oczekiwać, z rzeczywistym charakterem postaci :)
It's not easy, but it is simple.
Awatar użytkownika
robaczek
Ulubiona Użytkowniczka 2010, Najciekawsza Użytkowniczka 2010
 
Posty: 3494
Dołączenie: 15 Maj 2009 22:13
Miejscowość: Kraków

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez Darth Dream w 06 Kwi 2010 12:46

Życie podobno powieścią idioty

To się elipsa chyba nazywa ;) Nie mam nic przeciwko takim zabiegom.

A tak ogólnie, to jest ciekawie i bardzo fajnie. :mrgreen:
Image
Awatar użytkownika
Darth Dream
Użytkownik Roku 2010, Wirtuoz Słowa 2010 i 2011
 
Posty: 6693
Dołączenie: 23 Sty 2009 22:41
Miejscowość: In a galaxy far, far away...
Płeć: Mężczyzna

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez robaczek w 06 Kwi 2010 13:12

Dream, żałuj, że nie czytałeś całości... :D Sajeczka świetnie się spisała! a za kilka rzeczy po prostu chciałabym ją ucałować ^^
It's not easy, but it is simple.
Awatar użytkownika
robaczek
Ulubiona Użytkowniczka 2010, Najciekawsza Użytkowniczka 2010
 
Posty: 3494
Dołączenie: 15 Maj 2009 22:13
Miejscowość: Kraków

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez Saika w 06 Kwi 2010 18:29

Wobec tego jak to, co wypociłam, wróci od Robaczka po podwójnej korekcie, zamieszczę to tutaj. I pomyślę nad debiutem na weryfikatorium.
Ale, Robaczku-to nie koniec Akt. :twisted:
Za komplementy dziękuję i proszę o wywiązanie się z Twojej, Robaczku, części naszej umowy. :twisted:
Saika
 

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez robaczek w 06 Kwi 2010 18:40

ehh... w porządku, wywiążę się! ale w związku z tym, że muszę poczekać do końca kwietnia, pojawi się tylko fragment. w maju cała reszta (nie wnikajcie).
zresztą, Sajeczko, połowa tekstów z weryfikatorium się nie umywa ;)
It's not easy, but it is simple.
Awatar użytkownika
robaczek
Ulubiona Użytkowniczka 2010, Najciekawsza Użytkowniczka 2010
 
Posty: 3494
Dołączenie: 15 Maj 2009 22:13
Miejscowość: Kraków

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez Saika w 06 Kwi 2010 18:57

No to wal.

A ja pakuję następny rozdział.

***
Rok 2008 zapis rozmowy na gg, zatrzymanie Tepesa

Zoe: Hej! Nie wiem, czy mnie pamiętasz... Tu Zoe.
Alma: No hej. Sorki, ale jakoś nie... W czym problem?
Zoe: Kojarzysz te dziewczyny z uniwerku, co wam robiły agitację w klasie maturalnej? ;)
Alma: Aha, już pamiętam!! Sorki!!! O co chodzi???
Zoe: Słyszałaś o sprawie tego Tepesa?
Alma: Tego świra, co to kilka osób zagryzł?
Zoe: Nie świra, tylko ciężko chorego... chorego na wampiryzm.
Alma: Czyli świra No kojarzę. I?
Zoe: Potrzebuje pomocy... Będzie sądzony!
Alma: W końcu to morderca!
Zoe: No właśnie nie...
Alma:???
Zoe: To był pierwszy raz...
Alma: Nieinicjowany???
Zoe: Właśnie! Ktoś musiał coś...
Alma: Co Ty chrzanisz??? Jak nieinicjowany??? Co „coś”???
Zoe: Brał leki. Nie miał w ustach nawet kropli...
Alma: Mógł ich zapomnieć. A nawet, jeśli nie zapomniał, i tak wystarczyło, że poczuł juchę... Zwierzak! :p
Zoe: Teoretycznie. Ale wiem z laboratoriów, że brał lek. Wypił kilka godzin przed zdarzeniem. Czekaj, sama nie wiesz, jak to jest...
Alma: Mógł przypadkiem wyczuć krew...
Zoe: Sądzę raczej, że ktoś go sprowokował... Wiesz, ci nazi...
Alma: To sprawa wygrana!! J
Zoe: Teoretycznie tak. W praktyce- lobby konserwatywne nie pozwoli... Sprawę można wygrać, uchronić od śmierci dobrego człowieka. (ach, znieść tę karę!!) Ja znam tego Tepesa, to dobry człowiek i świetny pedagog. Wykłada podstawy fizjologii humanoidów na Uniwersytecie Medycznym... Straszny lewak <3 Ale nikt go nie chce bronić!!! A ty podobno znasz się z tym prawnikiem...
Alma: No znam się. Zobaczymy, co da się zrobić, może uda się tak załatwić, żeby dostał sprawę z urzędu. Ech... tego Tepesa to się pewnie dawno chcieli pozbyć... A z tą karą śmierci to święta prawda!!!
Zoe: Thx
Alma: Nmzc Spoko, nie damy go ruszyć. O tym Tepesie to tylko mówią, że świr... Ale widać, nie.
Zoe: Pewnie, że nie!!! Zobaczysz, Lewy Front daje radę!!! J
Alma: No pewnie, że tak!! Daj mi jeszcze jakieś konkrety, co i kiedy, żeby przekazać, komu trzeba...
Zoe: Ok., to podaj maila.
Alma: madalma@alma.pl
Zoe: Thx. No to poszło. Pa!
Saika
 

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez robaczek w 06 Kwi 2010 19:33

done. nowy temat założony. ku mojemu wstydowi :P

wydaje mi się, że w tym fragmencie (no nie odmówię sobie komentarza, chociaż moją opinię już znasz ^^) dziewczynki sobie troszkę słodzą - jak na późniejszą nienawiść... ale chyba taki urok rozmów na gg. moje dwa ulubiony fragment:

Alma: Czyli świra No kojarzę. I?


po prostu kocham tą kwestię xD
It's not easy, but it is simple.
Awatar użytkownika
robaczek
Ulubiona Użytkowniczka 2010, Najciekawsza Użytkowniczka 2010
 
Posty: 3494
Dołączenie: 15 Maj 2009 22:13
Miejscowość: Kraków

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez Saika w 06 Kwi 2010 19:47

Cieszę się. :mrgreen:
To jedziemy dalej.

***

Poniedzialek Z notesu B.

Ha! A więc mamy bal! Taka rozróba! Parada dziwadeł i kontrdemonstracja jakiś łysoli. Narodowcy popieprzeni. Po kiego grzyba wołali Komando? Ech, papierkowej roboty tylko dołożyli... Sporo sprzątania było, nie ma co!!!

Jak przyszła Alma, to myślałem, że to jakieś emo cholerne. Albo gotka., Wszystko jedno. Blada, fiolet na czerepie, ciuchy czarne... Dziwna jakaś, ale mówiła sensownie. Zoe ją nafaszerowała prochami to i poszła, gdzie nie trzeba...

Zoe była inna. Dziwaczka. Wróżka cholerna. Idealistka. A mimo to ich zeznania się pokrywają... To dziwne, bo obie raczej za sobą nie przepadają... Cegła. Wowka. Masakra. Wezwanie komanda. Sprawa niby jasna... Trzeba sprawdzić Zoe, to zendo, i przekopać akta tamtego Tepesa. I sprowadzić wszystkich zatrzymanych. Przesłuchać ludzi z komanda. Kupa roboty!!! Tylko, że teraz to gnój koło tego nieziemski...Muszę też przekopać się przez te tam ustawy. Ach, nie podoba mi się ta sprawa.... Sprawdzić jeszcze te dwie dziewczyny....
O co jej chodzi? O obronę jakiś tam odmieńców? Widzą przecież obie, co się dzieje! Kradzieże w bankach krwi. Morderstwa meneli. Zabijanie zwierząt. Prochy. Nielegalna praktyka lekarska... Nielegalna, nie zarejestrowana organizacja.... Zoe zdrowo za to beknie... Jej podkomendni takoż.

Cóż, biedna moja Anno, dziś znów się nie zobaczymy... Muszę Ci to jakoś wynagrodzić... człek niby od 5 lat żonaty, a nigdy nawet porządnego miesiąca miodowego nie miał... No, ale to wtedy przyjechały te całe Bliźniaczki. I założyły gniazdo.

Elfy z resztą nie lepsze, żyją jak jacyś Mormoni. Zamknięta społeczność. Pół nomadzi. Quenya pewnie daleko, a szkoda, mogłaby złożyć zeznania, a nawet donieść na tego gościa z Komanda, miałbym haka na mięśniaków... I może posłać ją do szkoły, mogła by być kimś więcej niż kurą domową...

No i Wowa. Też nie wytropisz. A nie wiadomo, jaka to mutacja. Beknąłby gówniarz za tych, co ich tak poturbował... I ślina by się zdała do badań, można by pomóc tym, co pod kwarantanną.... A teraz to tylko tojad wpieprzać i modlić się, by się nie rozlazło...

Tepes... żal człowieka, choć lewak. Wiedzę miał sporą... Wynalazł ten cały lek. Zoe ponoć uczył. Zwolennik „poszukiwania tego, co łączy, nie tego, co dzieli”... Podpisał się pod petycją, żeby nasze Bliźniaczki żywe zostawić, tylko izolować... Potem ten kretyn Jordan przylazł, dziewczyny zabił, i wielu innych też. Tepes się niby bronił. Jaaaaaaaaaaasne. Zabił gnoja, i dobrze. Potem, niestety, kilku następnych....

Pewnie by i wylazł z tego, ale Jordan to była szycha. Mimo to-uniewinnili Tepesa. Ale jak pojechał do domu sióstr, to ich własny ojciec go zabił. Że niby Jordan chciał dla dziewczyn dobrze. Dziwne oblicza ma miłość... No, ale nie dziwi mnie to wcale. Właściwie, to nic mnie już nie dziwi.

Taaaaaaaaak, Anno, sprawa nie jest może trudna, ale czasochłonna, jeśli się chce zrobić wszystko, jak należy. Nawet, jak ojciec z kijem w drzwiach nie stanie i tyłka nie skroi. Ale polazł zgred do piachu. I teraz mam Ciebie, kochana, a muszę odmówić sobie Twego widoku...
Saika
 

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez robaczek w 07 Kwi 2010 10:25

i co, koniec wklejania? dlaczego nie poszło dalej?
It's not easy, but it is simple.
Awatar użytkownika
robaczek
Ulubiona Użytkowniczka 2010, Najciekawsza Użytkowniczka 2010
 
Posty: 3494
Dołączenie: 15 Maj 2009 22:13
Miejscowość: Kraków

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez Saika w 07 Kwi 2010 21:43

Jutro będzie dalej. :mrgreen:
Chciałam zostawić miejsce na ochy i achy. ;)
Saika
 

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez robaczek w 08 Kwi 2010 08:31

och, w takim razie dołączam swojego acha :D

ach! <mdleje z wrażenia? ;)

bardzo mi się podobało ;*
It's not easy, but it is simple.
Awatar użytkownika
robaczek
Ulubiona Użytkowniczka 2010, Najciekawsza Użytkowniczka 2010
 
Posty: 3494
Dołączenie: 15 Maj 2009 22:13
Miejscowość: Kraków

Re: Saika prozą... niestety. :)

Postprzez Saika w 08 Kwi 2010 20:10

Rok 2008- przesłuchanie Tepesa

Jestem normalnym człowiekiem. Mam stałą pracę, własny kąt, życie towarzyskie. Jeśli chodzi o to ostatnie, to, szczerze mówiąc, cud, że w ogóle spotykam się z kimkolwiek. Z resztą, nie afiszowałem się zbytnio ze swoją... przypadłością. Znalazłem zaufanych przyjaciół, nawet żonę. Z wykładami jakoś szło... kilkoro studentów było wcale niezgorszych. Inteligentnych, zadziornych, bystrych... niepokornych, nieszablonowych postaci. Nawet, jeśli byli na bakier z egzaminami. Kiedy okazało się, że jestem nosicielem wadliwego genu (bo przecież wirus tylko go uaktywnia, to pan wie!) tym bardziej unikałem zakażenia, zrezygnowałem z pracy terenowej, z obcowania z eksponatami i preparatami, z wszystkiego, co tak kochałem w mojej pracy, i skupiłem się na teorii. Widać, stało się to zbyt późno. Podejrzewam, że do infekcji doszło podczas zajęć, gdy zajmowaliśmy się preparatami z płynów ustrojowych pobranych z ciał przodków tych fatalnie zamordowanych bliźniaczek. Oczywiście wówczas zdrowych. Ach, co to byłyby za piękne obiekty!! Kopalnia wiedzy! No, ale niestety miałem do dyspozycji tylko ciało ich babki ze strony matki, podobno pochodzącej od Habsburgów. Prawdę mówiąc, sądzę, że gdzieś tam znalazłbym tę mutację, zapewne i tak bardzo starą
Oprócz zarzucenia najpiękniejszej części mojej pracy, skupiłem się na wynalezieniu środka łagodzącego objawy choroby. Niestety, udało mi się to tylko po części! Wywar znieczulał, pomagał regenerować organizm, ale głodu chemowego i zmian somatycznych nie cofał. Dawał fatalne skutki uboczne. Wyłączał na tydzień, raz w miesiącu. Ale pozwalał w miarę normalnie żyć. Wyniki były na tyle obiecujące, że kiedy bliźniaczki wywołały zarazę, postanowiłem spróbować, czy mój wynalazek nie pomógłby im i innym zakażonym. Napisałem petycję. Niestety, jeden człowiek wszystko to zniszczył. Zamordował je.

Jordana i jego bandę siepaczy nasłał na te „potwory” ich własny ojciec, uwierzy Pan? Blady świt. Srebrne łańcuchy i kule. Bez procesu, bez odkażenia, bez fiolek, ampułek, strzykawek, zabezpieczenia czy kontroli. Mord, a nie robota Eksterminatora.

Tego samego dnia odszukałem go i ukarałem. Zniszczył mój plan, zrujnował zdrowie... Sprowokował mnie, nazywając Nieumarłych zwierzętami. Pierwszy raz nie powstrzymałem się, zaczęła się bójka. Skaleczył się. Krew wywołała straszną reakcję, i napiłem się jego krwi. Jego i jego asystentki. I ich ochroniarzy. Wiedziałem, co to oznacza. Spaliłem ciała i cały dom, sam poddałem się serii badań, odkażeń i kwarantannie. Dla mnie jednak było już za późno... Wiedziałem o tym i na jakiś czas wycofałem się z życia publicznego. Z urlopu odwołała mnie dopiero jedna ze studentek, namówiła do kontynuowania badań, aktywności, nauczania. Wróciłem na katedrę.

Nie składałem wówczas żadnych zeznań, nie chciałem, by mnie z tym wiązano, by domyślono się, kim się stałem. Dbałem tylko jeszcze usilniej, by studenci byli ze mną względnie bezpieczni, namówiłem asystenta, by zawsze mi towarzyszył. Z fiolką zawierającą związek srebra.

Krótko po tym, jak zabiłem Jordana, zatrzymaliście mnie, i oto jestem! Chciałem pisać książki, choć częściowo pozostać naukowcem. Parodia szalonego doktora. Oswojony wampir! Skrajna nieodpowiedzialność... Naraziłem setki za pragnienie pozostania normalnym, za iluzję człowieczeństwa... A przecież w każdym z nas siedzi bestia. Pytanie tylko brzmi, na ile jest oswojona. I to już koniec bajki. Szkoda, że jest taki smutny
Saika
 

Saika prozą... niestety. :)

Postprzez pixie w 29 Lip 2010 22:16

Oj trafiłam na dobry temat: piszę książkę i wiem że czasami trudno wymyślić coś sensownego, wiem to po sobie, a wracając do Ciebie - temat bardzo dobry na napisanie książki. nie czytałam wszystkich postów więc nie wiem czy ktos już Cię pytał czy nie chciałabyś jej napisać. Ja wciąż pisze i skończyć nie mogę :)
Mogłabym tu kawałek przepisać z pierwszego rozdziału mojej książki. jest przygodowa, ale nie wiem czy się tu odnajdzie.
image_id: 5667
Awatar użytkownika
pixie
 
Posty: 81
Dołączenie: 05 Lip 2010 12:05

Poprzednia

Powróć do Literacko



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości