Soundtracki i piosenki filmowe

(wszystko poza Linkin Park)

Soundtracki i piosenki filmowe

Postprzez Darth Dream w 31 Gru 2011 23:42

Jakiś tydzień, może 2 tygodnie temu, całkowicie zwariowałem na punkcie soundtracków ze Zmierzchu. Już trochę mi przechodzi, ale na pewno jeszcze nie raz w najbliższym czasie odsłucham :) .

Każdy film z tej serii ma 2 soundtracki: jeden z piosenkami, drugi z muzyką wykonywaną przez orkiestrę symfoniczną. Te ostatnie na razie zlekceważyłem, wysłuchałem ich raz czy dwa, bo ogólnie rzecz biorąc, nie gustuję w tego typu muzyce. Chyba nawet pisałem o tym w poprzednich postach. Muzyka Alexandre'a Desplata (Księżyc w nowiu) i Howarda Shore'a (Zaćmienie) nie przykuła mojej uwagi, zainteresował mnie natomiast Carter Burwell (Zmierzch, Przed świtem, cz. 1). Po pobieżnym zapoznaniu się z jego propozycją dźwiękową odniosłem wrażenie, że koleś ma niebanalną wizję. Lubi wykorzystywać gitarę elektryczną i basową, a instrumenty perkusyjne brzmią bardzo rockowo. Przykład:


A Wolf Stands Up to jedna z najlepszych jego kompozycji, choć akurat ona nie charakteryzuje się ww. cechami. Ma za to fajną melodię.

Na pewno jeszcze wrócę nieraz do tych płyt, tymczasem przejdę do albumów z piosenkami.

Twilight jest po prostu rewelacyjny. Są tu świetne, mocne piosenki rockowe, w rodzaju I Caught Myself i Decode Paramore, przebojowe Supermassive Black Hole Muse i Leave Out All the Rest LP. Są też łagodne, wręcz delikatne songi Flightless Bird, American Mouth Iron & Wine, Never Think (a na rozszerzonej edycji również Let Me Sign) Pattinsona (facet ma głos niczym Bruce Springsteen!). Bonusowe utwory to m. in. akustyczna wersja Decode, wykonanie na żywo Flightless Bird, American Mouth i remiksy dwóch innych piosenek. Niestety, zabrakło trącącej trip-hopem elektronicznej kompozycji 15 Step Radiohead (leci na napisach końcowych). Ale i tak jest po prostu świetnie.



New Moon to niewielka zniżka formy. Z jednej strony są tu minimalistyczne lecz nastrojowe Satellite Heart Anyi Mariny i Possibility Lykke Li, jest Hearing Damage Thoma Yorke'a z prostym i niesamowicie wkręcającym się motywem basowym, singlowe Meet Me on the Equinox Death Cab for Cutie, z drugiej - okrutnie skrócone I Belong to You Muse i mało ciekawe a w zasadzie nudne Shooting the Moon OK Go albo Rosyln duetu Bon Iver and St. Vincent. Na plus wyróżnia się jeszcze chwytliwe Friends Band of Skulls, fortepianowe New Moon (The Meadow) Desplata i bonusowy remix Satellite Heart. Mimo wszystko to nadal dobra płyta, ale ze słabszymi momentami.




Eclipse to znów klasa światowa. Pierwszy utwór, Eclipse (All Yours) grupy Metric jest najsłabszym punktem albumu - wokalistka śpiewa tu okropnie irytującym dziewczęcym głosikiem. Dalej jest tylko lepiej. Po szybkich i przebojowych Neutron Star Collision (Love Is Forever) Muse i Ours The Bravery następuje posępne, klimatyczne Heavy in Your Arms Florence and the Machine (świetny wokal!). Jest Rolling in on a Burning Tire The Dead Weather - przyjemnie transujący kawałek, Life on Earth Band of Horses - kawałek niemal żywcem wyjęty z Atom Heart Mother Pink Floyd, z tym że dużo lepiej wyprodukowany, Atlas Fanfarlo - sympatyczny, lekki i przyjemny song, What Part of Forever Cee Lo Green - wesoła piosenka z "Akonowo" śpiewającym czarnoskórym raperem, Jacob's Theme Howarda Shore'a - prosta i wolna kompozycja zagrana na fortepianie... Ta płyta to kopalnia świetnych piosenek, a do tego różnorodnych. Rozszerzona edycja albumu zawiera m. in. akustyczną wersję Eclipse (All Yours), bardziej znośną od oryginału.


No i Breaking Dawn – Part 1. Największy hit to chyba It Will Rain Bruno Marsa. Nie słucham radia, ale założę się, że tłuką tam tą piosenkę bez opamiętania, bo jest nieprzyzwoicie wręcz przebojowa. Turning Page Sleeping at Last i Love Will Take You duetu Angus & Julia Stone to fajne popowe ballady. Na płycie mamy też tzw. "wersję ślubną" Flightless Bird, American Mouth, piosenki znanej z pierwsze części sagi i instrumentalny Eclipse (All Yours) w interpretacji Kevina Teasleya (linię wokalną gra tu wiolonczela). Love Death Birth Cartera Burwella to swego rodzaju wydłużona repryza Bella's Lullaby.



Dałbym więcej linków, ale 10 to chyba max ;) .
Image
Awatar użytkownika
Darth Dream
Użytkownik Roku 2010, Wirtuoz Słowa 2010 i 2011
 
Posty: 6693
Dołączenie: 23 Sty 2009 22:41
Miejscowość: In a galaxy far, far away...
Płeć: Mężczyzna

Poprzednia

Powróć do Muzyka



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: juras70 oraz 0 gości