Tkaczyk

Tkaczyk

Postprzez zwieR.Z. w 28 Maj 2008 16:18

Stare forum padło, więc wklejam to co do tej pory zaprezentowałem. Idą wakacje, więc i czas na kolejne części się znajdzie ;)


01. stycznia, poniedziałek

Obudziłem się w samo południe i potrzebowałem kilku minut żeby stwierdzić, iż jestem w mieszkaniu brata i właśnie przeżyłem kolejnego Sylwestra. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że leżałem w jednym łóżku z jakimś łysym grubasem, który co chwila ocierał się o mnie nogą. Na początku zacząłem się zastanawiać czy na imprezie nie było jakichś zwolenników LPR-u, ale po chwili, ku memu wielkiemu zdziwieniu, u tajemniczego grubasa zaobserwowałem biust! Przerażony pozbierałem wszystkie fakty w kupkę: impreza, alkohol, ja i, bądź co bądź, kobieta… no nie, założę się, że zrobiłem dziecko temu pasztetowi! Ale to się musiało tak skończyć skoro rodzice zawsze zauważali moją obecność tylko wtedy, kiedy trzeba było coś posprzątać, albo pożyczyć trochę kasy. Na przykład w zeszłym roku matka mi powiedziała, że jak byłem na wycieczce we Włoszech, to przyjechał do nas jakiś daleki kuzyn ze Stanów. Puściła mu kasetę wideo ze mną z dzieciństwa, a kiedy patrząc na mnie na ekranie zapytał: „Ile ma?”, ojciec odpowiedział, że 38 cali i funkcję HD Ready.
Szybko sięgnąłem po bluzę i biegiem ruszyłem w kierunku drzwi, potykając się przy tym o pozostałych imprezowiczów. Niechaj przeklęty będzie dzień, w którym Artur zaprosił mnie na tę cholerną imprezę, z której w dodatku niczego nie pamiętam.

02. stycznia, wtorek

I znowu to samo. Człowiek chce jeszcze odsypiać Sylwestra, a już musi iść do szkoły. Po drodze jakieś dresy próbowały ode mnie wyłudzić 5 złotych, ale z takimi jak oni to ja i z zamkniętymi oczami bym sobie poradził. Krzyknąłem: „O mamo, to przecież Dudek!” i spierdzieliłem. Hmmm… Ale jakaś siłownia to by się przydała.

03. stycznia, środa

Poszedłem rano zapisać się na siłownię o tajemniczej nazwie „Pudzian”. Wyciągnąłem od rodziców trochę kasy i wykupiłem tygodniowy karnet na próbę. Po szkole miałem trochę popakować. Zjadłem obiad, powiedziałem: „Komu w drogę, temu czas” i rozwaliłem się przed telewizorem. W końcu nie od razu zbudowano Rzym.

04. stycznia, czwartek

Hasło dnia: „W zdrowym ciele zdrowy duch, czyli siłownia „Pudzian” – podejście drugie”. To dziś postawię pierwszy krok ku pięknemu, zdrowemu ciału. Wreszcie się skończą żarty na mój temat przed każdym WF-em, a małe dziewczynki przestaną między sobą szeptać na mój widok: „Ciekawe czy ma siusiaka”.
Pożyczyłem od ojca wypasiony dres Adidasa i ruszyłem na podbój świata. Po drodze czułem na sobie wzrok wielu pięknych kobiet, które z pewnością wyczuwały narodziny pierwszej seksbomby w mieście.
Z dumą otworzyłem drzwi siłowni, podszedłem do recepcji i zalotnym głosem powiedziałem:
-Przyszedłem popakować.
-Pierwszy raz?
-Pierwszy.
-A to zaraz. Mareczek, pan pierwszy raz. – Po chwili wyłonił się mutant zwany Mareczkiem.
-Siema, Mareczek jestem. Pokażę ci nasz sprzęt.
Naprawdę nie wiem jakie licho mnie podkusiło, żeby przyszpanować i powiedzieć:
-Świetnie, to może od razu pokaż mi ten pudzian.

Wyszedłem sam.

05. stycznia, piątek

Noworoczny poranek nie daje mi spokoju. A co jeśli rzeczywiście coś zaszło między tym potworem, a mną? Chyba jednak będę musiał stanąć twarzą w twarz z tym problemem i zadzwonić do brata.
Wieczorem wpadł do mnie Krzysiek z „Bravo” w ręku. Od czasu do czasu przynosi tę gazetkę „dla śmiechu”, ale czasami mam wrażenie, że on wcale nie robi tego dla jaj. Tym bardziej nie rozumiem dlaczego to właśnie Krzyśkowi postanowiłem się zwierzyć z mojego problemu… Kiedy skończyłem opowiadać o moim noworocznym poranku, zapytałem go co o tym wszystkim myśli. W odpowiedzi usłyszałem tylko:
- Wiedziałeś, że Blog 27 to polski zespół?
Tak, bez wątpienia on nie czyta tego dla jaj…

06. stycznia, sobota

Tylko ja mógłbym być na tyle głupi, żeby właśnie w sobotę – najpiękniejszym dniu tygodnia, załatwiać swoje największe życiowe problemy. Ostatecznie jednak postanowiłem sięgnąć po telefon i zadzwonić do brata. Z tematem wstrzeliłem się znakomicie, bo wygląda na to, że Artur właśnie znajdował się w łóżku i to bynajmniej nie sam. Zapytałem go wprost czy ten pasztet się ze mną kochał. Artur odpowiedział wyraźnie rozbawiony:
- Z tobą?

Uważam, że to nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie.

07. stycznia, niedziela

Nie cierpię niedziel. Człowiek przez cały dzień łazi z kąta w kąt i czeka na nadchodzący tydzień. Postanowiłem przeznaczyć ten dzień na refleksję nad samym sobą i sporządziłem listę rzeczy, które mnie denerwują, żeby móc w nich poszukać dobrych stron. Według mojej listy nie lubię:

- błędów ortograficznych
- Puławskiej
- Tokio Hotel
- fanek Radia Maryja
- żucia gumy z otwartą buzią
- czytania gazet w toalecie
- Chelsea
- rasizmu
- fioletowego Teletubisia

Hmmm… ciężko będzie doszukać się w tym jakichkolwiek zalet.

08 stycznia, poniedziałek

Wstałem o 6. rano, a wróciłem do domu o 16. Wszystko po to, żeby połowę tego czasu spędzić na słuchaniu o rzeczach, które nigdy w życiu nie będą mi do niczego potrzebne. Na przykład po jaką cholerę mam się uczyć o stężeniach doskonale niesprężystych, czy innych reakcjach polikondensacji?
Kiedy wróciłem styrany do domu, zapytałem matkę co na obiad.
- Zdechła kura – wysapała z morderczym uśmieszkiem.
Żarty żartami, ale szczerze mówiąc, to czasami boję się zasnąć, wiedząc, że ta kobieta jest gdzieś w mieszkaniu.

21.08

Cały świat mówi o kryzysie w polskim kościele, a wszystko za sprawą arcybiskupa Wielgusa, który na chwilę przed objęciem stanowiska metropolity warszawskiego zdecydował się z niego zrezygnować. Ponoć istnieją niepodważalne dowody, że Wielgus współpracował z SB. Oczywiście na miejscu akcji nie mogło zabraknąć Moherowej Armii Ojca Dyrektora. Polały się bluzgi, a parasole poszły w ruch. Papież jest „skrajnie zdenerwowany” całą sytuacją. Niemcowi z Polakiem nigdy nie będzie dobrze…

09 stycznia, wtorek

Z niepokojem stwierdzam, że w ostatnich dniach jedynym tematem do rozmów w mojej szkole jest nowe Grono. A już miałem nadzieję, że po manii Tibii i innych OGame’ów nie będę miał więcej do czynienia z tak przytłaczającą monotematycznością…
W związku z takim obrotem sprawy na przerwie postanowiłem pogadać z facetem od historii o wykonanym niedawno wyroku kary śmierci na Saddamie Husajnie. Kiedy byłem w trakcie mówienia o tym, że człowiek nie powinien wchodzić w boskie kompetencje i na zło odpowiadać złem, historyk przerwał mi niemalże krzycząc:
- Bardzo mu tak dobrze! Powinni go jeszcze przed śmiercią obwiązać szalikami Polonii i wyrzucić na Łazienkowskiej!

Wygląda na to, że w najbliższych dniach wszystkie przerwy będę spędzał sam.

10 stycznia, środa

Mama powiedziała, że strasznie się zaniedbałem. Czy ta kobieta naprawdę nie ma innych zmartwień? Polski kościół jest w rozsypce, ruscy zakręcają kurek, a ona moim wyglądem się martwi. Wstyd.

19.42

Przysięgam, że zupełnie przypadkowo zobaczyłem swoje odbicie w lustrze. Chyba rzeczywiście muszę się za siebie wziąć…

11 stycznia, czwartek

Po południu przyszedł do mnie Kuba. Wyglądał trochę jak skrzyżowanie Hitlera z Ronaldinho. Dam sobie głowę uciąć, że za każdym razem kiedy go widzę, jego szczęka jest coraz większa. Okazuje się, że Kubie udało się namówić na randkę obiekt jego westchnień – Agatę. To zabawne, że na ostatnie konsultacje wybrał się do największego emocjonalnego nieudacznika w mieście, jakim jestem ja. Po serii pytań o rodzaj kwiatów i inne pierdoły, o których nie mam zielonego pojęcia, Kuba raczył zauważyć, że kiepsko wyglądam. Poczułem się trochę tak, jakby stał przede mną człowiek w kaftanie bezpieczeństwa i pytał czy ja aby na pewno jestem normalny.
- Z pewnością wyglądałbym lepiej, gdybym wylał sobie na głowę butelkę żelu, tak jak ty.
- No ja też jestem zadowolony z efektu. To powinno mi dodać pewności siebie.

Jezu…

12 stycznia, piątek

W telewizji trwa w najlepsze wojna Saturna z Media Markt. Obie firmy otwarcie wyśmiewają ceny konkurenta. Wreszcie coś się dzieje w tych przeklętych bloczkach reklamowych.
Z kolei Aneta Krawczyk wraca do gry. Tym razem badaniom DNA ma się poddać sam Andrew Lepper. Podobno opracowywane są już różne sposoby działań w zależności od wyniku, ale myślę, że nie ma co spekulować. W końcu pani Aneta świetnie wie kto jest ojcem jej dziecka…

13 stycznia, sobota

Co za diabeł sprawił, że to właśnie ja byłem najbliżej telefonu, kiedy zadzwoniła ciotka Halina? Jak tylko człowiek podniesie słuchawkę, ciotka natychmiast zaczyna swój niekończący się monolog, niczym Dariusz Szpakowski w okolicach 70. minuty komentowanego meczu.
Z takich ciekawszych rzeczy, jakich dowiedziałem się podczas „audycji”, to moja kochana siostra cioteczna dostała jedynkę z religii, bo zaczęła swoje opowiadanie od słów: „Wybacz mi księże agencie, bo bardzo zgrzeszyłam”.
Uważam, że nie powinno się karać 7-latki za tak dobrą znajomość sytuacji w polskim kościele.

14 stycznia, niedziela

Natknąłem się dziś na teledyski Ich Troje i tak dobrze mi znanego ostatnio Pudziana. Obiecałem sobie, że od dziś jedynym źródłem muzyki w moim życiu będą moje własne płyty CD.


15 stycznia, poniedziałek


Już tylko dwa tygodnie dzielą mnie od ferii. Jeszcze nigdy tak bardzo nie pragnąłem odpoczynku. Co chwila kolejne osoby mówią mi, że źle wyglądam. Dzisiaj mama zapytała mnie czy ćpam. Powiedziałem, że codziennie po szkole chodzę z moimi kumplami – Psychotropem i Siekierą, na wysypisko śmieci, dajemy sobie w żyłę i palimy koty. Wygląda na to, że mam przerąbane, bo mama najwyraźniej nie załapała ironii.

16 stycznia, wtorek

Tym staruchom to już kompletnie się w głowach przewraca, jak wchodzą do autobusu. Nie ustąpisz miejsca – źle, ustąpisz to też się wściekają, że muszą cię obejść, żeby dostać się do wyjścia. A mówi się, że to młodzież jest zepsuta…

17 stycznia, środa

Lustracji ciąg dalszy. Dziś padło na Bogusława Wołoszańskiego, który zarzeka się, że nie współpracował z SB, tylko z wywiadem. Tak swoją drogą, to ciekawe kogo teraz dorwą. Nie zdziwiłbym się, gdyby znaleźli coś na Klimka Murańkę.

18 stycznia, czwartek

Istna wichura za oknem. Cały dzień pada deszcz, jest szaro i okropnie boli mnie głowa. Na dodatek wszystko wskazuje na to, że wojna pomiędzy Saturnem, a Media Markt dobiegła końca, a żadna znana osoba nie okazała się być agentem SB. Co za dzień…

19 stycznia, piątek

Wczorajsza wichura wcale nie była wichurą. Zeszłej nocy przez Europę przeszedł huragan Cyryl. Kiedy rano jechałem do szkoły, miałem wrażenie jakbym przespał jakąś wojnę. Niestety wiatr przywiał ze sobą poważne zaostrzenie sytuacji w polskiej piłce. Wczoraj zatrzymany został Wit Żelazko, a minister sportu zdecydował się wprowadzić kuratora do PZPN-u. W związku z takim obrotem sprawy grozi nam dyskwalifikacja we wszystkich międzynarodowych rozgrywkach i na nic może nam się zdać pamiętne zwycięstwo nad Portugalią w Chorzowie. Wygląda na to, że do usranej śmierci będziemy świętować kolejne rocznice meczu na Wembley…

20 stycznia, sobota

Jak tylko otworzyłem oczy, ujrzałem pochyloną nade mną matkę. W pierwszej chwili myślałem, że to diabeł przyszedł się ze mną rozliczyć z moich grzechów, jednak po wysłuchaniu następującego komunikatu, szczerze żałowałem, że było inaczej:
- Po południu zjeżdża się do nas rodzina. Będzie też Kamil, więc nie próbuj się nigdzie umawiać.

Łatwo jej mówić. Będę musiał wytrzymać całe popołudnie z człowiekiem, który myśli, że Nelly Rokita to amerykański raper.

22.06

Wspiąłem się na wyżyny własnego geniuszu. Zadzwoniłem do Krzyśka, który przyniósł ostatnie numery Bravo i z wypiekami na twarzy zabrał się za edukację Kamila. Mój kuzyn wciągnął się na tyle, że śmiało mogłem zająć się buszowaniem po Internecie. A teraz pozwolisz drogi dzienniczku, że pójdę spać, wydając przed tym z siebie przebiegłe: „Muahahaha”.

21 stycznia, niedziela

To były najgorsze zawody Pucharu Świata w Zakopanem jakie w życiu widziałem. W ciągu dwóch dni rozegrano zaledwie jedną serię, a czeski skoczek – Jan Mazoch, swojego skoku o mały włos nie przypłacił życiem. Ale są i plusy – w przerwie reklamowej między kolejnymi decyzjami jury dowiedziałem się, że zanim nauczę się chodzić, ląduje na pupie ponad 300 razy. Jednak człowiek uczy się przez całe życie.

22 stycznia, poniedziałek

Jestem niemal pewien, że widziałem moją mamę chowającą się za drzewem, kiedy wychodziłem ze szkoły. Zapewne sprawdzała czy aby czasem nie ma ze mną Psychotropa i Siekiery. Tak to jest kiedy za dużo się rozmawia ze swoimi rodzicami.

23 stycznia, wtorek

O 5.30 widywałem już wiele rzeczy, nawet te które nie istniały. Byłem przekonany, że już nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć o tak wczesnej godzinie, jednak widok mojego brata leżącego na podłodze bardzo boleśnie mi uświadomił jak bardzo się myliłem. Po kilku minutach, kiedy byłem już pewien, że nie śnię, postanowiłem dowiedzieć się co jest grane. Kopnąłem Artura w kostkę i zapytałem:
-Co ty tu robisz?
-Sweter, kretynie.

Taaak… Fajnie, że wpadł.

16.15

Biada mi, biada! Okazało się, że minionej nocy Arturowi spaliło się pół mieszkania i przez najbliższych kilka tygodni będę zmuszony dzielić z nim pokój. A myślałem, że po tym jak w dzieciństwie spadłem ze schodów i doznałem wstrząsu mózgu, nie przytrafi mi się już nic gorszego.

24 stycznia, środa

Kiedy leżałem sobie na łóżku odpoczywając po kolejnym ciężkim dniu i rozmyślając nad tym, że mając prawie 17 lat moim największym życiowym osiągnięciem było otworzenie lodówki tak szybko, że zdążyłem zauważyć jak zapala się światełko, obalając tym samym mit o małym pingwinie, zadzwonił Krzysiek z propozycją przeprowadzenia ankiety dla gazety, w której pracuje jego matka. Jako, że nie miałem lepszych zajęć, umówiliśmy się na sobotę.

25 stycznia, czwartek

No i zaczęło się! Jak tylko wszedłem do pokoju, ujrzałem Artura obmacującego się z jakąś blondyną.
-Na Boga, mógłbyś przynajmniej to robić na swoim łóżku!
-Może nie zauważyłeś, ale chwilowo takiego nie posiadam.
-To chwilowo mógłbyś sobie darować macanki z kolejną dziewczyną, która naiwnie myśli, że jutro do niej zadzwonisz. Tak przy okazji – w zeszłym tygodniu widziałem Beatę. Pytała dlaczego jej rybka się do niej nie odzywa.

Może i jestem wredny, ale chwila, w której blondwłosa niewiasta spoliczkowała Artura i wybiegła z pokoju, była jedną z najpiękniejszych w moim życiu.

26 stycznia, piątek

To miał być wyśmienity początek 16 dni słodkiego lenistwa, a tymczasem zaraz po powrocie ze szkoły zostałem zagnany do prania gaci Artura, bo „ten biedaczek ma za sobą ciężkie dni i musiał się zdrzemnąć”. Kiedy się przekonałem, że pod kocem nie ukrył żadnej dziewczyny, uznałem, że ostatecznie mogę to dla niego zrobić.

27 stycznia, sobota

Szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że ta ankieta będzie dotyczyła nieco bardziej wyszukanego pytania niż: „Czy jesteś zadowolony/a z życia w Polsce?”. Ale w sumie czego się spodziewać po jakiejś taniej gazetce, w którą moja mama zawija kotlety dla Artura? W każdym razie wyniki przedstawiają się następująco:

Tak – 97 osób

Nie – 124 osoby

Spieprzaj dziadu – 1 osoba w moherowym berecie

28 stycznia, niedziela

Postanowiłem stanąć twarzą w twarz z wrogiem i zmusić się do obejrzenia Świata według Kiepskich. Wytrzymałem zaledwie 8 minut i wyłączyłem telewizor. Jak Boga kocham, bardziej kretyńskiego i żenującego serialu w życiu nie widziałem. Co gorsza cieszy się on dość dużą popularnością. Poważnie martwi mnie to, w jaką stronę idzie kultura Polaków…


Ciekawe czy znajdzie sie smialek, ktoremu bedzie sie chcialo skomentowac taka ilosc materialu ;P
Image
Awatar użytkownika
zwieR.Z.
Administrator, Twórca Roku 2010 i 2011
 
Posty: 2573
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:59
Płeć: Mężczyzna

Tkaczyk

Postprzez Arsel w 28 Maj 2008 19:27

znajdzie się śmiałka :D
zabierałam się kiedyś do czytania tego, ale cośtam mi przeszkodziło ;p nie wiem co to było to "cośtam" no w każdym bądź razie mniejsza o to ;p

podoba mi się lekko-gorzki humor w tym opowiadaniu, ale nie widzę związku tytułu z treścią opowiadania, może wyłoni się później ;p ? hmm ogólnie ciekawa forma ale jakieś takie bezładne, bezskładne odrobinę, takie wydaje mi sie wyrwane z kontekstu ;p no i nieco chaotyczne, ale podoba mi się mimo wszystko :) 5 za ten humor taki wredny xD
8 VII 1998 Phoenix USA <3
13 VI 2007 Chorzów Poland <3
16 I 2008 Hannover Germany <3
..................................
27 VI Berlin Germany <3
Awatar użytkownika
Arsel
 
Posty: 26
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:28

Tkaczyk

Postprzez Parówa :-) w 28 Maj 2008 22:00

Dobre, pośmiałąm się przy tym :-) Koleś ma ciekawe życie.. :-)
Awatar użytkownika
Parówa :-)
 
Posty: 1305
Dołączenie: 15 Maj 2008 19:59
Miejscowość: Zadoopie

Tkaczyk

Postprzez ChEsTeR_ w 29 Maj 2008 18:20

chyba pierwszy raz przeczytalem jakies takie opowiadanko na lppli musze powiedziec ze mi sie podobalo hmm taki troche garfildowy humor ;)
linkinpark.pl since 2002 ...

2003-09-03 Praga T-Mobile
2007-06-13 Chorzów Śląski
Awatar użytkownika
ChEsTeR_
Administrator
 
Posty: 248
Dołączenie: 05 Maj 2008 19:08
Miejscowość: Tarnów - Kraków

Tkaczyk

Postprzez zwieR.Z. w 29 Maj 2008 19:38

nie widzę związku tytułu z treścią opowiadania, może wyłoni się później ;p ?

wyloni sie w nastepnej czesci, ale nie jest to nic wielkiego ;P
jakieś takie bezładne, bezskładne odrobinę, takie wydaje mi sie wyrwane z kontekstu ;p no i nieco chaotyczne

jest w tym ziarnko prawdy ;) przy kolejnych odslonach bede sie staral wprowadzic troche dluzszej i plynniejszej akcji.

a o Twoim opowiadaniu wciaz pamietam, ale musze znalezc chwile spokoju zeby przeczytac i wystrugac jakis skladny komentarz ;P
Image
Awatar użytkownika
zwieR.Z.
Administrator, Twórca Roku 2010 i 2011
 
Posty: 2573
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:59
Płeć: Mężczyzna

Re: Tkaczyk

Postprzez Arsel w 30 Maj 2008 12:09

haha nie pali się, spokojnie :)
8 VII 1998 Phoenix USA <3
13 VI 2007 Chorzów Poland <3
16 I 2008 Hannover Germany <3
..................................
27 VI Berlin Germany <3
Awatar użytkownika
Arsel
 
Posty: 26
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:28

Tkaczyk

Postprzez zwieR.Z. w 09 Lip 2008 16:48

Zapraszam do lektury najnowszej części.

29 stycznia, poniedziałek

To fascynujące, jakimi sprawami interesuje się człowiek, kiedy tylko ma chwilę wolnego czasu. Mianowicie, jestem zniesmaczony stanem, w jakim firma Velvet oddaje do użytku swój papier toaletowy. Postanowiłem zatem napisać do ich biura obsługi klienta.

Witam,
Pragnę wyrazić swoje głębokie rozczarowanie stanem, w jakim Państwa papier toaletowy trafia na półki sklepowe. Warstwy są nierówno na siebie nakładane, ząbki do urywania są coraz gorszej jakości (czasami wręcz ich nie ma), a hasło reklamowe „miękki jak aksamit” stało się nieaktualne, co zaczyna odbijać się na moim zdrowiu. Jestem zatem zmuszony do zakupu produktu konkurencji, a Państwu radzę poważnie zastanowić się nad zakupem nowych maszyn.

Z wyrazami szacunku,
Filip Tkaczyk


30 stycznia, wtorek

Kolejny raz nadziałem się na telefon od ciotki Haliny. Po ponad 20 minutach wysłuchiwania monologu, z mocno sennego stanu wyrwały mnie słowa:
- Słuchaj, Bożena, może byście przyjechali do nas w tę sobotę?
Po chwili konsternacji, wymamrotałem:
- Ale ciociu… rozmawiasz z Filipem…
- Ach, z Filipem! To poproś mamusię do telefonu, dobrze?
Ta kobieta nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Przynajmniej teraz już wiem dlaczego przez kilka ładnych minut nawijała do mnie o tamponach…

31 stycznia, środa

Dostałem odpowiedź od Velvet’u następującej treści:

Spoko, tak między nami, to i ja ledwo siedzę.
Pozdro.


Wróżę rychły upadek tej firmie.

01 lutego, czwartek

Z samego rana przyleciał do mnie Kuba, który już zdążył rozstać się z Agatą i pomyśleć, że mnie to interesuje. Jeszcze w drodze do pokoju zaczął swoje jęki.
- Ciągle nie mogę zrozumieć dlaczego… Tak bardzo się starałem żeby czegoś nie zepsuć, a ona i tak mnie rzuciła…
- A nie zapominałeś o żelu?
- Ćwierć cholernej butelki na każde spotkanie!
- To najwyraźniej nie byliście sobie pisani.
- Pewnie tak…

I właśnie ze względu na takie sytuacje wybrałem rolę wolnego strzelca.

02 lutego, piątek

Polska oszalała. Nasi piłkarze ręczni awansowali do finału mistrzostw świata, pokonując po drodze naszych odwiecznych rywali: Niemców i Rosjan, jednak z Niemcami musimy wygrać jeszcze raz – w finale. Hmm… najpierw siatkarze, teraz szczypiorniści… Co z tą Polską?

03 lutego, sobota

Po południu wpadł do mnie Radek, żeby zaprosić mnie na swoją 18-stkę, która odbędzie się w przyszłą sobotę. Powiedział, że imprezę rozkręca DJ Szatan, więc nie mogę tego przegapić. Chciałem z nim polemizować, ale ostatecznie zapowiedziałem, że przyjdę. Teraz zastanawiam się tylko, czy uda mi się wrócić…

04 lutego, niedziela

Świat powoli nabiera kolorów – pod koniec przyszłego tygodnia, mieszkanie Artura ponownie powinno być gotowe do użytku. Mam już serdecznie dość dzielenia pokoju z tym lowelasem. Dziś wieczorem, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, poprosił mnie o radę odnośnie swojego ubioru na randkę. Szczerze mówiąc, nie udzielam ich zbyt chętnie od momentu, kiedy na życzenie kumpla sporządziłem listę 300 imion dla jego nowego kota, który i tak skończył jako Mruczek.
- Filip, którą koszulę byś wybrał - tę bordową, czy tę w paski?
- Zdecydowanie bordową.
- Dzięki stary – powiedział zakładając tę w paski.
Chyba dziś wieczorem pomodlę się o nowe pokłady sił dla pracowników firmy remontowej „Grzmot”.
Image
Awatar użytkownika
zwieR.Z.
Administrator, Twórca Roku 2010 i 2011
 
Posty: 2573
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:59
Płeć: Mężczyzna

Tkaczyk

Postprzez Parówa :-) w 09 Lip 2008 19:56

zwieR.Z. napisał(a):Pragnę wyrazić swoje głębokie rozczarowanie stanem, w jakim Państwa papier toaletowy trafia na półki sklepowe. Warstwy są nierówno na siebie nakładane, ząbki do urywania są coraz gorszej jakości (czasami wręcz ich nie ma), a hasło reklamowe „miękki jak aksamit” stało się nieaktualne, co zaczyna odbijać się na moim zdrowiu.

OMG.... :lol:
zwieR.Z. napisał(a):Przynajmniej teraz już wiem dlaczego przez kilka ładnych minut nawijała do mnie o tamponach…

zwieR.Z. napisał(a):Spoko, tak między nami, to i ja ledwo siedzę.
Pozdro.

zwieR.Z. napisał(a):Powiedział, że imprezę rozkręca DJ Szatan, więc nie mogę tego przegapić

Te fragmenty mnie powaliły xD Podoba mi się to opowiadanko. Zdecydowanie w większej cześci moje moczucie humoru :lol:
Awatar użytkownika
Parówa :-)
 
Posty: 1305
Dołączenie: 15 Maj 2008 19:59
Miejscowość: Zadoopie

Tkaczyk

Postprzez El Limon w 28 Lip 2008 12:31

Hahaha lol. Zajebiste :D
www.grenisland.cba.pl Jedyne takie forum !!!
Awatar użytkownika
El Limon
 
Posty: 67
Dołączenie: 26 Cze 2008 12:41

Re: Tkaczyk

Postprzez charlott19 w 07 Lis 2008 15:11

Boshe... czemuś mnie opuścił :D
... podejście do świata kompletnie.... niecodzienne ;)
... czego to dowodzi??, Że na tym " pokręconym" świecie mamy jeszcze normalnych ludzi... tak, tak Proszę Państwa... NORMALNYCH ... zdrowe podejście.. i takie tam...
.. życie nie kręci się tylko wokół słoiczka z żelem czy papieru toaletowego marki Velvet.. Bo po co komu miękki papier skoro i tak jest do d * *y?? :) :) :)
pozdrawiam :P
charlott19
 
Posty: 1
Dołączenie: 07 Lis 2008 14:45

Tkaczyk

Postprzez LP89 w 07 Lis 2008 17:46

zwieR.Z. czytałeś kiedyś może którąś z serii "Rudolfa" Joanny Fabickiej ? Bo nie wiem czy wiesz, ale styl twojego dziennika jest szalenie podobny do tej książki (która zesztą też jest dziennikiem).
Ekstrawaganckie, pełne szalonego humoru no i zarazem kompromitujące (coś jak karykatura Polskiego życia). Jednym słowem.. boskie :D
Image
.. And the sun will set for you.
Awatar użytkownika
LP89
 
Posty: 47
Dołączenie: 02 Lis 2008 19:17
Miejscowość: Kraków

Tkaczyk

Postprzez zwieR.Z. w 07 Lis 2008 19:14

zwieR.Z. czytałeś kiedyś może którąś z serii "Rudolfa" Joanny Fabickiej ?

ba, swego czasu pochlanialem kolejne czesci w mgnieniu oka ;) jednak wieksza inspiracja byl Adrian Mole, na ktorym zapewne wzorowana byla rowniez seria Fabickiej.
Image
Awatar użytkownika
zwieR.Z.
Administrator, Twórca Roku 2010 i 2011
 
Posty: 2573
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:59
Płeć: Mężczyzna

Tkaczyk

Postprzez Moni w 07 Lis 2008 23:49

Ekstrawaganckie, pełne szalonego humoru no i zarazem kompromitujące (coś jak karykatura Polskiego życia)

Dokładnie.
Świetnie pomyślane, napisane, przekazane.
Strasznie lekko i szybko się to czyta, czekam na ciąg dalszy :D
Now on the wake up I smile
to see how far I've come...
Awatar użytkownika
Moni
 
Posty: 28
Dołączenie: 21 Paź 2008 20:11
Miejscowość: Kurort 8-)

Tkaczyk

Postprzez zwieR.Z. w 08 Lis 2008 00:28

Dzieki ;) pomysly w glowie siedza juz od dluzszego czasu, ale brakuje mobilizacji do spisania ich ;p moze dzis w nocy wreszcie troche przysiade, bo juz kilka ladnych miesiecy uplynelo.
Image
Awatar użytkownika
zwieR.Z.
Administrator, Twórca Roku 2010 i 2011
 
Posty: 2573
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:59
Płeć: Mężczyzna

Tkaczyk

Postprzez LP89 w 10 Lis 2008 18:22

Trzymamy kciuki za wene :mrgreen:
Image
.. And the sun will set for you.
Awatar użytkownika
LP89
 
Posty: 47
Dołączenie: 02 Lis 2008 19:17
Miejscowość: Kraków

Tkaczyk

Postprzez zwieR.Z. w 20 Gru 2008 22:32

Po długiej przerwie zapraszam do lektury kolejnej części.

05 lutego, poniedziałek

Siedziałem przed lustrem i grałem ze swoim odbiciem w Kto pierwszy mrugnie, kiedy zadzwonił Kuba i powiedział, że wyciąga mnie na piłkę. Niezbyt cieszyła mnie ta perspektywa. Na WFie przy wybieraniu składów zawsze czułem się niczym Kawuś w Mieszance Wedlowskiej. Najlepsi oczywiście byli wybierani w pierwszej kolejności, a na szarym końcu zawsze zostawałem ja. Z drugiej strony jednak byłem już znudzony grą i każdej chwili moje odbicie mogło mnie przechytrzyć, zatem zgodziłem się. Muszę przyznać, że nie było najgorzej. Kopnąłem piłkę 6 razy, czyli tylko o 2 mniej niż w moim najlepszym meczu z pamiętnego sezonu 2003/2004.

06 lutego, wtorek

Jest piąta nad ranem, a ojciec ciągle lata wściekły po mieszkaniu. Wszystko zaczęło się nieco po północy, kiedy zadzwonił telefon. Oczywiście jako jedyna porządna osoba w rodzinie, zwlokłem się z łóżka i po omacku ruszyłem w stronę dzwonka. Swoją drogą, to ciekawe, kiedy wreszcie rodzice zorientują się, że zawsze w takich sytuacjach słyszę jak szepczą do siebie: „Udajemy, że nie słyszymy. I tak Filip odbierze.”
Jak się po chwili okazało, dzwonił dziadek. Poza godziną, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, iż robił to z aresztu i domagał się bezzwłocznego przyjazdu ojca. O tym, co dokładnie się stało, dowiedzieliśmy się dopiero, kiedy tata był już z powrotem w domu. Mianowicie, mój kochany dziadek został przyłapany przez policję na malowaniu na płocie swojego niemieckiego sąsiada słów: „Szatan był Niemcem”. Być może się mylę, ale chyba nadszedł czas przypomnieć mu, że wojna się już skończyła.

07 lutego, środa

Artur siedzi u nas już trzeci tydzień, ale mama twardo twierdzi, iż należy go traktować jak gościa. Tym oto sposobem większość dnia spędziłem na wywiązywaniu się ze wszystkich domowych obowiązków, a mój brat przez cały ten czas obżerał się chipsami i oglądał filmy z Ice Cube’m. Jak Boga kocham, jestem o krok od złapania za narzędzia i udzielenia pomocy pracownikom firmy, która remontuje mieszkanie Artura.

08 lutego, czwartek

Chyba muszę przestać buszować po Internecie, bowiem znajomość zasad języka polskiego, jaką posiadają Polacy po prostu mnie przygnębia. Jak tak dalej pójdzie, to niedługo kobiety z reklam Jogobelli będą władały najlepszą polszczyzną w tym kraju.
Kiedy tak się ogłupiałem przed monitorem, Artur podejmował kolejną próbę znalezienia pomysłu na wielki biznes. Ciekawe kiedy da sobie spokój, biorąc pod uwagę fakt, iż najwięcej do tej pory zarobił sprzedając 5-złotówki za banknoty 10-złotowe w wieku 10 lat.

09 lutego, piątek

Są takie chwile, w których odnoszę wrażenie, iż jestem jedyną normalną (no, może nie do końca normalną, ale najmniej popieprzoną) osobą na świecie. W samym środku nocy obudził mnie SMS od Krzyśka. Pozwolę sobie zacytować jego treść z poprawionymi błędami ortograficznymi: „Zastanawiałeś się kiedyś, czy pani Goździkowa aby na pewno jest kobietą?”
Myślę, że to Krzysiek, a nie ja, powinien nosić nazwisko Tkaczyk.

10 lutego, sobota

Każdy się czegoś boi. Tata na przykład obawia się, że kiedyś przy obiedzie zgaśnie telewizor i będzie musiał z nami porozmawiać. Mama boi się, że biorę narkotyki. Ciągle podejrzliwym tonem mówi mi, że kiepsko wyglądam. Chyba nie może pogodzić się z faktem, iż ma brzydkiego syna. Artur natomiast najbardziej obawia się, że „zaliczy” wszystkie dziewczyny w Warszawie. Zawsze powtarza, że druga runda mogłaby nie być już tak fascynująca. Jeżeli chodzi o mnie, to najbardziej boję się, że dzisiejsza impreza u Radka będzie ostatnią w moim życiu. Podobno DJ Szatan zaprezentuje nam swój najnowszy utwór zatytułowany „Lubię Psy”.

11 lutego, niedziela

Z ogromną ulgą dochodzę do wniosku, iż jestem cały i zdrowy. Teraz w spokoju mogę opisać to, co wydarzyło się tej dziwnej nocy.
Zgodnie z planem, o 19 przed klubem spotkałem się z Krzyśkiem. Po wejściu do środka i zdjęciu kurtek, poważnie zastanawiałem się, czy nie odłączyć się od mojego kompana, który był łaskaw przyodziać bluzę Tokio Hotel.
Pomieszczenie, w którym miałem spędzić najbliższych kilka godzin, budziło we mnie odrazę. Ciemna dziura, zwana klubem „Odlot”, pełna była spoconych wyznawców szatana (tego prawdziwego, nie DJ’a), a nad nimi unosiła się olbrzymia chmura papierosowego dymu. Po przywitaniu się z Radkiem, zabrał nas on w krótką podróż po klubie. Ograniczył się przy tym do kilku kroków, trzech machnięć ręką i słów: „browar, kible, DJ Szatan”. Niestety, po chwili namysłu postanowił nieco dokładniej pokazać nam tę ostatnią atrakcję.
- Hej, Szatan. Poznaj moich kumpli. To jest Krzysiek, Filip, a to jest właśnie DJ Szatan.
- Siema – mruknął władca ciemności
- Cześć. A masz jakieś imię? – zapytałem
- Mam. Kajetan
Hmmm… Na jego miejscu też bym wolał przedstawiać się jako Szatan.
Jakąś godzinę później poważnie zastanawiałem się nad opuszczeniem imprezy. Już nawet z Krzyśkiem nie dało się gadać, bo ten pajac od razu się upił i twierdził, iż spotkał Chrystusa przy pisuarze. Nagle jednak wydarzyło się coś dziwnego. Ni z tego, ni z owego, przed moimi oczami stanęła śliczna, uśmiechnięta brunetka, która zaproponowała mi taniec. Wyjątkowo ostrożnie podszedłem do tej propozycji. Przypomniałem sobie bowiem sytuację z przedszkola, kiedy to wredna Basia Tokarczyk poprosiła mnie o taniec po tym, jak założyła się z koleżankami, iż będzie wywijała na parkiecie z najbrzydszym chłopcem w klasie. Po chwili zastanowienia postanowiłem jednak zaryzykować, dzięki czemu resztę wieczoru spędziłem z jedną z nielicznych osób, które nie miały pentagramu na ubraniu. Jak udało mi się ustalić, dziewczyna ma na imię Monika, ma 17 lat, a jej rodzice są rozwiedzieni. Niestety, na następne informacje będę musiał trochę zaczekać, bowiem Krzysiek zaczynał robić striptiz i musiałem odprowadzić go do domu.
Image
Awatar użytkownika
zwieR.Z.
Administrator, Twórca Roku 2010 i 2011
 
Posty: 2573
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:59
Płeć: Mężczyzna

Tkaczyk

Postprzez Tibby w 21 Gru 2008 21:22

uhahahahahaha :lol: dawno nic mnie tak nie rozśmieszyło xD no dobra, może nie tak dawno, ale i tak xD świetne, zarąbiste :D
i rzeczywiście - czytałam i Adriana Mole'a i Rudolfa i bardzo podobnie piszesz (potraktuj jako komplement :D)
Odurzony Piotruś Pan
Książę życia umiera sam
~~~
Awatar użytkownika
Tibby
 
Posty: 106
Dołączenie: 08 Paź 2008 17:45
Miejscowość: Łódż

Tkaczyk

Postprzez Don't-care w 21 Gru 2008 21:38

Kod: Zaznacz wszystko
Siedziałem przed lustrem i grałem ze swoim odbiciem w Kto pierwszy mrugnie,

Jak udało mi się ustalić, dziewczyna ma na imię Monika, ma 17 lat, a jej rodzice są rozwiedzieni. Niestety, na następne informacje będę musiał trochę zaczekać, bowiem Krzysiek zaczynał robić striptiz i musiałem odprowadzić go do domu.

Od początku do końca mistrzostwo ;] Świetny styl i ciekawy humor xD
Don't-care
 
Posty: 680
Dołączenie: 08 Maj 2008 20:14

Tkaczyk

Postprzez Parówa :-) w 23 Gru 2008 11:48

Akcja z dziadkiem wprost wymiata xD Scena w klubie zresztą też Wkrótce pewnie Tkaczyk będzie się zwierzał ze swych miłosnych podbojów, i nie mogę się doczekać, bo to jest zawsze najśmieszniejsze xDD
Awatar użytkownika
Parówa :-)
 
Posty: 1305
Dołączenie: 15 Maj 2008 19:59
Miejscowość: Zadoopie

Tkaczyk

Postprzez Darth Dream w 26 Sty 2009 17:31

Naprawdę sam to napisałeś? To jest super! Oczywiście, trochę w stylu Sue Townsend i Joanny Fabickiej (zresztą, książki o Adrianie i Rudolfie strasznie mi się podobały) ale Ty piszesz to również po mistrzowsku! Jestem pełen podziwu. Dobry humor, fajna akcja, ciekawi bohaterowie. Gratulacje! Będzie coś jeszcze?
Image
Awatar użytkownika
Darth Dream
Użytkownik Roku 2010, Wirtuoz Słowa 2010 i 2011
 
Posty: 6693
Dołączenie: 23 Sty 2009 22:41
Miejscowość: In a galaxy far, far away...
Płeć: Mężczyzna

Tkaczyk

Postprzez zwieR.Z. w 26 Sty 2009 19:26

Dzieki ;) Powoli koncze zbierac pomysly na nastepna odslone i tylko trzeba sie bedzie zebrac do zapisania tego. Moze jeszcze cos wkleje zanim mi sie ferie skoncza ;)
Image
Awatar użytkownika
zwieR.Z.
Administrator, Twórca Roku 2010 i 2011
 
Posty: 2573
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:59
Płeć: Mężczyzna

Re: Tkaczyk

Postprzez zwieR.Z. w 01 Mar 2009 20:44

W ferie się nie udało, ale dziś w nocy zacząłem pisać kolejną część i w łaśnie skończyłem. Zapraszam do lektury.

12 lutego, poniedziałek

Zaczęła się szkoła, zaczęły się problemy. Wracając do domu, zobaczyłem dwóch zmierzających w moją stronę osiłków. Wygolone głowy, dresy i złoto na szyjach, zatem standardowy wygląd każdego bandziora. Kiedy zobaczyłem, że jeden z nich niesie w ręku rozebraną na części komórkę, a drugi wlepia we mnie swój średnio bystry wzrok, zrozumiałem, że nie uda mi się po prostu obok nich przejść. W końcu jeden z nich przemówił:
- Ej, sorry. Pożyczyłbyś swoją komórkę, bo moja się zepsuła… Mam pilną sprawę, więc przełożę na chwilę kartę i zadzwonię.
Wiedziałem czym to pachnie, jednak podjąłem naiwną próbę wyjścia z tej sytuacji.
- Sorry, ale nie mam przy sobie telefonu.
- Nie świruj, na chwilę tylko pożyczę i oddam.
- Poważnie, nie wziąłem ze sobą komórki.
- Dobra koleś, dawaj telefon, bo zaraz załadujemy cię do bagażnika i wywieziemy do lasu.
Nie można tak było od razu? Na Boga, szanujmy swój czas.

13 lutego, wtorek

Po południu postanowiłem dowiedzieć się na czym stoję i zadzwoniłem do Moniki. Chciałem wyciągnąć ją na jakiś spacer, ale uparła się, że chce zobaczyć jak mieszkam. Niestety, ale po drodze do mojego pokoju stało się to, co było nieuniknione – natknęliśmy się na Artura. W ułamku sekundy wzrokiem przeskanował Monikę od stóp do głów, a gdy ta się odwróciła, wyszczerzył głupio zęby i pokazał mi uniesione kciuki.
Kiedy już znaleźliśmy się w pokoju, jej uwagę zwrócił plakat Cesca Fabregasa.
- To jakiś twój idol?
- W zasadzie można tak powiedzieć. A ty masz jakiegoś?
- Mam, Chrystusa.
Ok, Jezus powinien być idolem nas wszystkich, ale jednak trochę zaniepokoiła mnie ta odpowiedź.
Przez następną godzinę rozmawiało się równie przyjemnie, co na urodzinach Radka i kiedy już zaczynałem myśleć, że znalazłem naprawdę świetną dziewczynę, na której punkcie będę mógł oszaleć, stało się najgorsze. Bez żadnego ostrzeżenia, ni z tego, ni z owego, Monika zaczęła śpiewać „Son Of The Blue Sky” Wilków. Przyznam szczerze, że kompletnie mnie zamurowało. Już bardziej byłem przygotowany na to, że przez okno wleci ufoludek i powie: „Cześć, jestem Grzesiek”. Moment, w którym Monika skończyła śpiewać, był najbardziej idiotyczną chwilą w moim życiu. Nie wiedziałem jak się zachować, czy ona liczyła na jakieś oklaski? Ostatecznie zmusiłem się tylko do głupiego uśmiechu i powiedziałem, że powinienem się zająć lekcjami. Chyba muszę poważnie się zastanowić, zanim ponownie się z nią umówię.

14 lutego, środa

Cóż za piękny dzień! I pomyśleć, że spowodowały to słowa Artura… Zazwyczaj kiedy otwiera usta, to spodziewam się tekstów typu: „W życiu nie zgadniesz, co mi się przytrafiło w kiblu”. Dziś jednak było zupełnie inaczej.
- Jutro się stąd wynoszę. Dzwonił gość od remontu i powiedział, że ekipa właśnie skończyła.
Ucieszyłem się do tego stopnia, że pokusiłem się nawet o serdeczne szturchnięcie brata w ramię. W naszych relacjach to naprawdę duża sprawa.

15 lutego, czwartek

No i stało się. Artur nareszcie wrócił do swojego mieszkania i znów mam cały pokój dla siebie. O ile dobrze pamiętam, to w ciągu trzech tygodni, 7 razy przyłapałem go z dziewczyną na moim łóżku. Oczywiście za każdym razem z inną. Założę się, że właśnie teraz świętuje koniec remontu z kolejną panną.
Długo myślałem na temat Moniki. Trochę się boję, że kiedyś pójdziemy między ludzi, a ona ponownie zdecyduje się pokazać swoje zdolności wokalne (a w zasadzie ich brak). Mimo wszystko, trzeba przyznać, że jest bardzo sympatyczna i miło się z nią rozmawia. Świetny wygląd również nie pozostaje bez znaczenia. Postanowiłem zatem, że na razie nie będę wykręcał się od tej znajomości i zobaczę jak się sytuacja rozwinie.

16 lutego, piątek

Wieczorem napisał do mnie Krzysiek. Naprawdę, ten koleś nie przestaje mnie powalać. Rozmowa wyglądała następująco:

Krzysiek: Wszystkiego najlepszego!
Ja: Dzięki, ale z jakiej okazji?
Krzysiek: No urodziny masz przecież…
Ja: Mam. 13 marca.
Krzysiek: Hmmm… to kto ma dziś urodziny?
Krzysiek: O w mordę, już wiem dlaczego matka taka wściekła chodzi.
Krzysiek: Na razie.

17 lutego, sobota

Co prawda Artur się wyniósł, ale jeszcze nie wszystko wróciło do normy. Zaraz po moim powrocie ze szkoły, zadzwonił dzwonek, a w drzwiach stanęła około trzydziestoletnia, całkiem atrakcyjna blondynka.
- Dzień dobry, ja jestem znajomą Artura. – wymamrotała nieśmiało.
- Dzień dobry, tylko, że Artur już tu nie mieszka.
- Wiem, wiem, ale wiele wskazuje na to, że zostawiłam tu obrączkę. Twój brat powiedział, że może być pod jego łóżkiem.
Troszkę mnie przytkało. Postaliśmy kilka sekund w ciszy, aż w końcu powiedziałem:
- Artur zapewne miał na myśli moje łóżko.
Dziewczyna kaszlnęła sztucznie, najwyraźniej wstydząc się cokolwiek odpowiedzieć.
- Proszę wejść, sprawdzę, czy rzeczywiście tam jest.
Była. Wróciłem i oddałem dziewczynie symbol wierności jej mężowi. Kiedy już wyszła z mieszkania, odwróciła się jeszcze na moment i otworzyła usta, ale wydała z siebie tylko kilka dziwnych dźwięków, które zapewne były początkami słów, które chciała powiedzieć. Postanowiłem nieco jej pomóc i wymamrotałem:
- Bez obawy, już tego nie pamiętam. Przynajmniej mam taką nadzieję.
Uśmiechnęła się nieśmiało i ruszyła do windy.

18 lutego, niedziela

Artur zaprosił nas na obiad do swojego wyremontowanego mieszkania. Gdy otworzył nam drzwi, zobaczyliśmy, że wokół jego nóg skacze drobny szczeniaczek.
- Kumpel już od jakiegoś czasu szukał na niego chętnych, więc postanowiłem go przygarnąć.
Kiedy psina zebrała już solidną dawkę pieszczot od każdego z nas, zapytałem jak się wabi.
- Filip.
- Przestań, poważnie się pytam.
Artur nie odpowiedział. Zamiast tego, gapił się na mnie z idiotycznym uśmieszkiem i delektował się każdą sekundą widoku mojej miny. Przysięgam, że kiedyś kupię sobie najbrzydszego prosiaka, jaki kiedykolwiek przyszedł na świat i dam mu na imię Artur.
Image
Awatar użytkownika
zwieR.Z.
Administrator, Twórca Roku 2010 i 2011
 
Posty: 2573
Dołączenie: 05 Maj 2008 20:59
Płeć: Mężczyzna

Tkaczyk

Postprzez Hs_Cz@rnY w 14 Mar 2009 13:51

Szczerze śmieszne to wszystko jest :lol:
Podoba mi się chociaż przeczytałem po krótce... takie coś w formie pamiętnika ;) Heh gratulacje Zwierzu, jeśli to sam naprawdę napisałeś :P
Łapię Chwile Ulotne Jak Ulotka. Ulotne Chwile łapię jak Fotka ! Jak czasy podstawówki 'Zbite butelki, nabite lufki'
Awatar użytkownika
Hs_Cz@rnY
 
Posty: 2162
Dołączenie: 13 Maj 2008 10:33
Miejscowość: Takie tam zadupie

Tkaczyk

Postprzez KimKolwiek w 15 Mar 2009 15:54

Przeczytałam wszystkie 4 części. Bardzo mi się podobały

I tak przy okazji: rzeczywiście kobiety reklamujące Jogobellę odznaczają się niesamowitą poprawnością językową :D

Podziwiam cię ZwieR.Z.u za to, że znajdujesz czas na tworzenie muzyki, pisanie o Filipie Tkaczyku i pewnie jeszcze wieeele innych zajęć. Szacun.
Image
Awatar użytkownika
KimKolwiek
 
Posty: 2433
Dołączenie: 22 Lut 2009 09:32
Miejscowość: Płock
Płeć: Kobieta

Tkaczyk

Postprzez niqus w 15 Mar 2009 16:33

administrowanie forum, szukanie newsów o lp, tłumaczenie ich... :mrgreen: no fakt, sporo masz na głowie
NO I MATURA :P :lol:

przeczytałam całość i jak tylko będę w lepszym stanie umysłowym, to zajmę się komentowaniem ;)
ImageImageImage
Awatar użytkownika
niqus
Moderatorka
 
Posty: 5514
Dołączenie: 08 Maj 2008 14:41

Następna

Powróć do Literacko



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości