Dla mnie serialem wszechczasów są Przyjaciele. Każdą serię widziałem po kilka razy i za każdym razem ogląda mi się równie przyjemnie. Oprócz Przyjaciół, serialem, który wyjątkowo mnie przyciągnął jest (oczywiście) Prison Break. Gdyby nie obowiązki, to pierwszą serię obejrzałbym w jeden dzień.
Od kilku dni choruję, leżę w łóżku i oglądam Comedy Central, a na nim lekkie, przyjemne, głównie amerykańskie seriale komediowe, takie jak Diabli Nadali, Jim Wie Lepiej, czy Wszyscy Kochają Raymonda, choć ten ostatni zaliczyłem już jak leciał na Pulsie










