W zasadzie chciałem trochę się rozpisać, ale potem znalazłem dwa komentarze niejakiego EricDraven'a (czy tam gohana, wszystko jedno), które całkiem nieźle oddają to, co chciałem powiedzieć:
EricDraven napisał(a):Dobra to taki powierzchownie a teraz dokładna recenzja wg mojego ucha: Otóż w jednej piosence jest fajny riff ale niestety robiony przez komputer reszta dźwięków nie tyle prosta co wręcz banalna, nie wiem jak to określić dźwięk schodzi wyżej wyżej opada i tak wkoło przy większości piosenek. Większość polega na pętlach i gdyby nie one to piosenki trwałyby po 1 lub 1:30.. Tylko paranoid state bodajże z lekkim riffem brzmi spoko ale takto cała "płyta" zbyt sztucznie wszędzie użyte te same dźwięki i efekty...nie znika wrażenie że gdy już zaczyna nudzić powielany schemat to wchodzi inny dźwięk aby to zakryć... gdy nudzi następny dźwięk to następny... sorry takie odczucia...
[drugi komentarz]
aaa zapomniałbym dodać w dodatku nic się nie czuję żadnego przesłania przy piosenkach... niby tytuły mają mówić co się ma poczuć ale ja jakoś tego nie czuję... nawet w paranoid odczuwa się to co wspomniałem w poprzednim poscie sorry... ale bravo za płytkę
Zdania, z którymi w szczególności się zgadzam trochę pogrubiłem. Początek w "I Can't" trochę przypomina mix "Imagine" Lennona (raczej tylko przez tekst) i ociupinkę WID. Dalej to już tylko nudnawy riff i
koszmarna gitara elektryczna. Niektóre kawałki aż proszą się o jakieś "lyricsy", inaczej pozostaje w.w monotonny riff, który (niekiedy odnosiłem takie wrażenie odsłuchując tych kawałków) czasem niezbyt różni się od pozostałych. W takim "Paranoid State" perkusja wielokrotnie brzmi identycznie i w połączeniu z wołającą o pomstę do nieba gitarę elektryczną z distortem wypada to dość słabo.
"All that's left"... mam wrażenie, że gdzieś słyszałem dosyć podobny kawałek LP. No i woła o "lyricsy". Tak to w sumie wcale porządne.
"Alone"... to chyba "All that's left" (riff -bardzo- podobny), tylko trochę z większym zaangażowaniem perkusji. Też dość słabej. Bo komputerowej.
"Frozen sky" ma riff podobny do tego z "I Can't". No i znowu ta przyprawiająca o ból głowy gitara elektryczna z distortem. Przydałby się tu jakiś wokal.
"Wanderer" to w zasadzie chyba jedyna całkiem innowacyjna piosenka w całym albumie.
Płyta byłaby lepsza, gdyby nie fakt, że cała została zrobiona na komputerze, a sporo rzeczy wypada przez to dość blado. Riffy są całkiem podobne do siebie, więc jakiegoś wielkiego zróżnicowania to raczej nie ma. No i ta gitara elektryczna to koszmar. Jeśli masz jakiegoś znajomego gitarzystę z elektrykiem to lepiej wynajmij go, niż korzystaj z tego co jest teraz. Zabrzmi dużo lepiej. I naturalniej.
IMO album zasługuje na ocenę 6/10.