
morsmordre napisał(a):Tyle, że bardzo często ponoć takiej surogatce odwidzi się oddanie dziecka, bo czuje się z nim związana i co potem?

niqus napisał(a):problemem jest też, gdy kobieta sobie pomyśli odszukać to dziecko po latach. taki coś po prostu rujnuje życie rodzinie

proceder chyba nie do końca legalny (nigdy nie zagłębiałam się w ten temat)
kiedyś w telewizji było o nieco innym, ale nadal mieszczącym się w temacie, zjawisku. mianowicie pary, w których mężczyzna był bezpłodny, poszukiwały odpowiedniego "kandydata", który (po wcześniejszym sprawdzeniu genów, faktów z życia itd) współżył z kobietą, a jej partner czekał w okolicy. po wszystkim rozchodzili się i wszyscy byli zadowoleni...
tylko, czy wszyscy? to zakrawa o zdradę, i nawet jeśli jest za obopólną zgodą, może wywrzeć wpływ na psychikę partnera kobiety. a to z kolei może zaowocować brakiem miłości do dziecka, a może nawet nienawiścią.
Saika napisał(a):Że wszystko jest dla ludzi i jak widzę rodziny, które dzięki tej metodzie mają dzieci, których bardzo pragnęły, i uśmiechy matek, to mam ochotę pogonić wszystkich przeideologizowanych przeciwników tej metody.
Rzekłam.
New Dream napisał(a):niqus napisał(a): proceder chyba nie do końca legalny (nigdy nie zagłębiałam się w ten temat)
Masz rację, jest nielegalny.
ZuzaBr. napisał(a):A ONI TWORZĄ sobie maleństwo bo małe jest piękne i tak bardzo chcą uczyć je mówić i chodzić, a WIĘKSZYCH NIE CHCĄ dlatego, że się boją, bo większe dzieci z domu dziecka zazwyczaj mają problemy z nauką i z prawem
ZuzaBr. napisał(a):Wiadomo że kobieta, która nosi płód przez 9 miesięcy, mimo wszystko się do niego przywiązuje i w momencie kiedy widzi je pierwszy raz ŻADNE pieniądze nie są w stanie zastąpić bobasa![]()
Melliana napisał(a):ale takich ludzi też trzeba zrozumieć.
Adoptowanie takiego starszego dziecka to jest chyba jeszcze większa odpowiedzialność. Takie dziecko jest już "po przejściach", przecież z jakiegoś powodu do domu dziecka trafiło, nie każdy rodzic będzie potrafił mu pomóc, zrozumieć.
I wcale nie chodzi tu o problemy z nauką czy prawem.
Melliana napisał(a):Jak tak się nad tym zastanawiam to coraz bardziej przypomina mi to handel żywym towarem...
No bo jak to inaczej nazwać?
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości