Wrażenia kolejnego fana

Kolejny fan, który wziął udział w przedpremierowym odsłuchu A Thousand Suns, podzielił się swoimi wrażeniami na temat płyty. Tłumaczenie zamieszczam poniżej:

"Miałem to szczęście znaleźć się wśród 20 osób, którym dane było usłyszeć album jako pierwszym spoza ekipy Warnera. Zdecydowałem się napisać własną recenzję. Album jest podróżą od początku do końca. Wciąga cię w ciągu pierwszych 10 sekund, a w 5 momentach miałem ciarki. Zapraszam do czytania.

1. The Requiem - Świetne intro z mrocznie brzmiącym syntezatorerm. Mike zaczyna jęczeć, a towarzyszą temu słowa The Catalyst wypowiadane przez głos brzmiący jak mała dziewczynka. Słychać również inne dźwięki, które dają świetne wrażenia. Przedstawiciele Warnera zapytali nas kto to był naszym zdaniem. Wszyscy się myliliśmy i powiedzieli nam, że to właśnie Mike z dużą dawką efektów w głosie. To nie jest kobiecy wokal. Mimo wszystko świetny.

2. The Radiance - Szybki i krótki syntezator, przechodzący w następny kawałek, niewiele do opisywania. Brzmi bardziej jak kontynuacja pierwszego utworu, niż jak zupełnie nowy.

3. Burning In The Skies - Bardzo dobry do śpiewania. Refren śpiewany przez Chestera: "Swimming through the smoke of the bridges I have burned, I'm losing what I don't deserve." Te linijki zapadły mi w pamięć. Kawałek mógłby być grany w rozgłośniach radiowych. Niezbyt ostry, ale myślę, że ludziom się spodoba.

4. Empty Spaces - Intro z dźwiękami świerszczy i wystrzałów broni. Wybuchy bomby przechodzą w beat następnego utworu...

5. When They Come For Me - Mocny beat z rapem Mike'a,. Shinoda kończy wiele wersów słowami: "Try to keep up motha effaaaa". Jest też pewne odniesienie: "I'm not gonna tell you to forfeit the game."

6. Robot Boy - Ze względu na nazwę spodziewałem się czegoś bardzo elektronicznego. Utwór okazał się jednak bardzo melodyjny, a Mike śpiewa w nim bez jakichś dużych dodaktów elektronicznych.

7. Jornada Del Muerto - Ten kawałek wchodzi od razu po poprzednim. Brzmi prawie jak instrumental z odwróconym i zniekształconym wokalem. Kolejny moment, który przyprawił mnie o ciarki. Partia wokalna nie może być zrozumiana przez słowa, ale bardziej przez ton. Brzmi wyczerpująco. Świetne odczucia po pierwszym przesłuchaniu.

8. Waiting For The End - Przedstawiciel Warnera powiedział nam, że to będzie kolejny singiel i zapytał o nasze opinie o nim. Mike rapuje w tym utworze w stylu reggae, a Chester śpiewa chwytliwy refren. Świetny podkład i ogólny klimat. To jeden z tych kawałków na płycie, które w ogóle nie brzmią jak Linkin Park. Jest świetny, ale inny.

9. Blackout - Ten utwór jest niesamowity. Elektroniczny beat i Chester, który niemalże rapuje. Nie powiedziałbym, że jest to prawdziwy rap, bo zmienia wysokość głosu w poszczególnych słowach, jakby po prostu szybko śpiewał. Potem OSTRO krzyczy, co świetnie pasuje do elektronicznego brzmienia. Chester krzyczy "BLACKOUT", co jest przerobione przez DJa, tak, jakby pochodziło z Reanimation i brzmi to wspaniale. Jest to jednak tylko jakieś 80% utworu. Pozostałe 20% to popowe brzmienie oparte na basie, które nie pasuje do tego, co Chester robił wcześniej. To brzmi jak refen utworu, wepchnięty na sam koniec. Myślałem, że to następny kawałek, ale to jednak ciągle był Blackout. Nie rozumiem dlaczego dali taką końcówkę. Nie brzmi to ŹLE, ale czuć, jakby to nie był już ten sam utwór.

10. Wretches And Kings - To kawałek, na który starsi fani LP czekali od dawna. To bez wątpienia mogłoby się znaleźć na Meteorze. Ostra gitara z efektami, mocny rap Mike'a i Chester wykrzykujący refren. Powiedziałbym, że to mój ulubiony kawałek Linkin Park, jaki kiedykolwiek ten zespół zrobił. Beat jest mocniejszy niż możecie to sobie wyobrazić. Przedstawiciel Warnera puścił utwór ponownie, tym razem na pełnej głośności, ponieważ poprosiliśmy go o to po zakończeniu słuchania całego albumu. Ta piosenka jest powodem, dla którego warto kupić płytę. To jest jak powrót do pierwszych dwóch krążków. Jestem szczęśliwy, chociaż to jedyny utwór, który tak brzmi, co czyni go wyjątkowym na tej płycie.

11. Wisdom, Justice, And Love - Przemowa MLK, której towarzyszą przesterowane dźwięki. Stopniowo zamienia się w coś, co brzmi jak głos robota.

12. Iridescent - To brzmi jak potężny singiel. Mocny beat, pianino i łagodny wokal. Wspaniałe zakończenie z chórem śpiewającym razem z Chesterem, prawdopodobnie to cały zespół. Nie jest to ostry kawałek, ale jest wspaniały od początku do końca. Narasta i odlatuje.

13. Fallout - To powinno być zatytułowane Robot Boy. Mike śpiewający z głosem robota, co bardzo dobrze prowadzi nas do The Catalyst.

14. The Catalyst - Ok, pierwszy singiel, ale pasuje lepiej jako część albumu niż osobny utwór. Kiedy się zaczyna czuć, że jest we właściwym miejscu na płycie.

15. The Messenger - Gitara akustyczna i Chester śpiewający jak NIGDY dotąd. Wyciąga niesamowite dźwięki. Mocny tekst o aniołach. Chester naprawdę nie ma zahamowań wokalnych w tym utworze. Dźwięki momentami przyprawiają o ciarki. Wspaniały sposób na zakończenie podróży z A Thousand Suns."

Credits to lpassociation.com





Ostatnie podobne newsy:


Zobacz również:

A Thousand Suns, recenzja


  • Dodane komentarze (3)      Strona 1

    • Re: Wrażenia kolejnego fana

      O tak, we Wretches And Kings czuć stare LP. To jest to :D

    • Re: Wrażenia kolejnego fana

      TAK masz racje Kozer Wretches And Kings stare dobre LINKIN PARK i to jest to co lubię

    • Re: Wrażenia kolejnego fana

      swietne dobrze stworzyli tylko jeden kawalek z tak zwanego sterego lp

  •