Post Traumatic – Od żałoby aż do nadziei na lepsze jutro

6 lipca 2018 - 21:38 przez nataku

Minął prawie rok od samobójczej śmierci Chestera Benningtona z Linkin Park. Reakcją na wieść o tej tragedii był szok i smutek – zarówno ze strony fanów zespołu, jak i wszystkich najbliższych Chestera.

 

Absolutnie nikt nie spodziewał się, że ta śmierć nadejdzie w tym momencie, zwłaszcza że wszyscy członkowie Linkin Park prężnie się rozwijali na rynku muzycznym i podejmowali kolejne wyzwania. I pewnie dlatego, zanim zespół wydał oficjalne oświadczenie po śmierci Chestera, musiało minąć kilka dni. Jakie będą dalsze losy Linkin Park? Na to pytanie na razie nie ma konkretnej odpowiedzi, poza tą, że Mike Shinoda i cała reszta chcą, aby zespół dalej funkcjonował. Nie wiedzą jeszcze, jak to będzie dokładnie wyglądać. Potrzebują sporo czasu na rozwiązanie tego problemu, bo emocje po odejściu Chestera z pewnością do tej pory im towarzyszą. Szczególnie dotyczy to Mike’a, który w trakcie całej żałoby postanowił tworzyć nową, całkowicie solową muzykę. Efektem tych działań jest jego debiutancki album, zatytułowany „Post Traumatic”.

 

Jeszcze przed premierą płyty artysta udostępnił swoim fanom kilka utworów do przesłuchania, aby dać swoim odbiorcom do zrozumienia, jaka będzie tematyka albumu. Już w styczniu można było w zapoznać się z trzema piosenkami: „Place To Start”, „Over Again” oraz „Watching As I Fall”. Od razu było wiadomo, że te utwory powstały pod wpływem silnych emocji, jakie ogarnęły muzyka po śmierci jego przyjaciela z zespołu. Te trzy numery stanowiły wówczas ep-kę, również zatytułowaną „Post Traumatic”. Niedługo potem Mike zapowiedział, że wyda nowy, całkowicie solowy album, a w sieci pojawiły się kolejne utwory do przesłuchania. Ja natomiast zacząłem się zastanawiać nad jedną dość istotną rzeczą – czy na całej płycie pojawią się tylko i wyłącznie piosenki, w których muzyk będzie wyrażać swój żal, ból i smutek po odejściu Chestera, czy też może znajdzie się coś więcej. Gdy Mike udostępnił utwory „Crossing A Line” oraz „Nothing Makes Sense Anymore”, to zacząłem obawiać się, że te ok. 60 minut muzyki będzie przygnębiające. Oczywiście, doskonale rozumiem, że Mike traktował Chestera jak brata, i że wiele dla niego znaczył. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co Mike tak naprawdę czuł po tamtym zdarzeniu, ale czy to od razu oznacza, że każdy utwór na płycie musi podkreślać jego ból? Uważam, że nie. Mimo, iż w dalszym ciągu brakuje mi Chestera i bardzo mocno przeżyłem jego śmierć, to jednak zdążyłem pogodzić się z tym faktem. A gdyby solowy album Mike’a miał być wypełniony wyłącznie smutkiem, to spowodowałby u mnie rozdrapanie zagojonych ran. Na szczęście niedługo potem moje obawy przeminęły, bo oto pojawiły się kawałki „Running From My Shadow” oraz „Ghosts”, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że artysta chce poprzez ten album przekazać wszystkie emocje, jakie się w nim skumulowały przez 6 miesięcy po śmierci Chestera. Bądź, co bądź, Shinoda sam wspominał w styczniu, że te pół roku po odejściu jego najbliższego przyjaciela było niczym rollercoaster, a co za tym idzie – towarzyszyły mu różne emocje, czasami skrajne. Kiedy nadeszła premiera płyty i zabrałem się za jej słuchanie, to przekonałem się, że cały ten album jest rzeczywiście emocjonalnym rollercoasterem. I w tym miejscu można by zakończyć recenzję, ale warto przyjrzeć się bliżej tej płycie, a raczej wsłuchać w to, co Mike ma nam do przekazania.

 

Warto najpierw zaznaczyć, że istotne jest uporządkowanie utworów na płycie. Większość muzycznych albumów jest tak skonstruowana, że niekoniecznie trzeba słuchać piosenek w sposób, jaki narzuca artysta – można ich słuchać w dowolnej kolejności i w żaden sposób nie zepsuje to odbioru płyty. W przypadku „Post Traumatic” jest inaczej. Z każdym następnym utworem Mike wprowadza słuchacza w kolejną część wspomnianego wcześniej 6-miesięcznego post-traumatycznego okresu. A co za tym idzie – muzyk przedstawia jak przez te pół roku zmieniały się w nim emocje. Dlatego bardzo ważne jest, aby słuchać ten album w kolejności wyznaczonej przez Mike’a, bo tylko wtedy można zrozumieć co on w tym czasie odczuwał.

 

Ponadto płytę można podzielić na dwie części. Pierwsza z nich to ta pesymistyczna, czyli utwory od „Place To Start” do „Crossing The Line”. Natomiast druga część – od „Hold It Togheter”, aż do końca płyty – jest tą bardziej optymistyczną i to ją uważam za ciekawszą. Co konkretnego muzyk przekazuje swoim odbiorcom? Zaczyna się w dość oczywisty sposób – opisaniem żałoby, w jakiej muzyk tkwił, a która stworzyła istny chaos w jego głowie. Z jednej strony Mike chce zrobić coś, co da mu tak dużą motywację, jak tworzenie nowych piosenek Linkin Park, zaś z drugiej strony czuje się on bezsilny. Ta bezradność go jednocześnie paraliżuje i irytuje. Nie posiadając żadnego pomysłu na wyjście z całej sytuacji, odczuwa bezsilność twórczą i przestaje dostrzegać sens w tym, co go otacza. Gdy jednak spogląda w głąb siebie, to zaczyna rozumieć, że przeżywa wewnętrzną rozterkę i musi stoczyć walkę z demonami, które go nawiedzają. Warto zwrócić uwagę, że przejście z jednej części płyty do drugiej jest dość płynne. Wystarczy przyjrzeć się tekstom „Crossing The Line” oraz „Hold It Togheter”. W pierwszym z nich, mimo iż wciąż pozostającym w negatywnym klimacie, można dostrzec odrobinę optymizmu – Mike wierzy, że może wygrać walkę z samym sobą. Natomiast w „Hold It Togheter” całą potyczkę obserwuje jego żona, która przejawia ogromną troskę o swojego męża. Małżonka Mike’a jest także wspomniana w dwóch innych utworach – „Ghosts” oraz „World’s On Fire”. Wsparcie bliskich jest w takich chwilach najważniejsze i to jest ten moment post-traumatycznego okresu, w którym Mike czuje się podniesiony na duchu i zaczyna szukać odpowiedzi na najtrudniejsze pytanie. Jego poczynania przynoszą różne rezultaty i dalej zdarzają się chwile zwątpienia („Make It Up As I Go”, „Running From My Shadow”), ale Mike jednocześnie wie, że największą porażką będzie poddać się, dlatego musi działać dalej, wbrew opinii malkontentów. Jednocześnie w dalszym ciągu toczy wspomnianą wcześniej wewnętrzną walkę, ale w końcu ją wygrywa, o czym wspomina w wieńczącym płytę utworze „Can’t Hear You Now”. Pokonał drzemiące w nim demony, odzyskał pewność siebie i jest gotów, by ponownie wejść na scenę. Koniec płyty to jednocześnie początek nowego etapu w życiu Mike’a – nadziei na lepsze jutro i podążania za przysłowiowym „światełkiem w tunelu”, nawet jeśli ów tunel okaże się bardzo długi.

 

Zaskakujący może być fakt, że na tak osobistym albumie, jak „Post Traumatic” pojawili się goście. Wydawać by się mogło, że Mike pragnie samemu opowiedzieć, co przeżywał przez cały ten czas. A jednak postanowił zaprosić kilku gości. O ile blackbear oraz grandson wypadli dość słabo, a ich wokal pozbawiony jest jakichkolwiek emocji, o tyle pozostali zaproszeni artyści stanęli na wysokości zadania. Najlepszy okazał się Machine Gun Kelly, który swoją zwrotkę w utworze „Lift Off” zarapował z pełnym zaangażowaniem, oddając cały ogrom emocji, jaki w sobie nosił. Ponadto słychać, że między Mike’m a Machine Gun Kelly’m powstała tak duża chemia, że w przyszłości mogłaby kiedyś z tego wyniknąć ciekawa kolaboracja. W tym samym utworze dobrze wypadł też wokalista grupy Deftones, Chino Moreno, który swoim hipnotyzującym wokalem wykreował ciekawą atmosferę w piosence. Ostatnim z gości jest wokalistka K. Flay w utworze „Make It Up As I Go”, której subtelny śpiew uspokaja i działa kojąco.

 

Warto chwilę uwagi poświęcić warstwie muzyczno-wokalnej, bo ona także pozwala zrozumieć przekaz płyty. Pod względem muzycznym Mike zaprezentował nową jakość. Wprawdzie nie jest to zbyt odkrywcze, ale bez wątpienia mamy do czynienia z czymś zupełnie innym, niż w twórczości Linkin Park i Fort Minor. Oczywiście pojawiają się nawiązania do obu projektów muzycznych. Na przykład „Promises I Can’t Keep” charakteryzuje się podobną linią melodyjną i rytmiczną, co „Good Goobye” z ostatniej studyjnej płyty Linkin Park. Z kolei szybki sposób rapowania w „Running From My Shadow” jest bliźniaczo podobny do utworów „There They Go” oraz „Red To Black” projektu Fort Minor. A w „Watching As I Fall” Mike zastosował bardzo podobne flow, co w piosence „In Stereo”. Mimo to, na „Post Traumatic” jest więcej nowości, niż powielania znanych schematów. Zresztą, podczas całej kariery Linkin Park Mike zdążył się niesamowicie rozwinąć, więc oczywistym było, że i tym razem artysta postanowi zaskoczyć słuchaczy. Po raz kolejny jestem pod wrażeniem progresu wokalnego Mike’a. Już na płycie „The Hunting Party” z 2014 roku zachwycałem się jego śpiewem, a na wydanej 3 lata później „One More Light” Shinoda zrobił jeszcze większy postęp. Sukcesywnie szlifuje on swój warsztat wokalny na „Post Traumatic”. Do tego stopnia, że śpiew dominuje nad rapem, ale Mike już wielokrotnie pokazał, jak dobrym potrafi być MC, więc już nikomu nie musi niczego udowadniać w tej materii. Na „Post Traumatic” postanowił pokazać, że dalej utrzymuje dobrą, rapową formę, a jednocześnie chciał udowodnić, że jest coraz lepszym wokalistą. Natomiast jaki gatunek muzyczny prezentuje jego solowa płyta? Nie da się tego jednoznacznie określić. Są elementy hip-hopu („Over Again”, „Watching As I Fall”, „Lift Off”, „I.O.U”), jest także pop połączony z muzyką rockową („Promises I Can’t Keep”, „World’s On Fire), czy też odrobina elektroniki („Brooding”). Całość ujęta jest w dość delikatnej formie, właściwej dla tematyki poruszanej na płycie, co sprawa, że poszczególne utwory łatwo wpadają w ucho, a odbiór płyty staje się łatwiejszy.

 

„Post Traumatic” to wyjątkowy, intymny i bardzo osobisty album. Jeden z takich, które trzeba słuchać od początku do końca i w pełnym skupieniu, aby zrozumieć zawarty w nim przekaz. To jednocześnie ukazanie kierunku zmian emocji Mike’a po śmierci Chestera – od żałoby, poprzez wewnętrzne rozdarcie, a skończywszy na odzyskaniu wiary w siebie i nadziei na lepsze jutro. Nagranie tej płyty było dla Mike’a prawdziwym katharsis. Teraz, gdy już najgorsze ma za sobą, pozostaje przed nim tylko jedno – znaleźć brakujące ogniwo, dzięki któremu zespół Linkin Park odrodzi się z popiołów. Życzę mu z całego serca, aby efekt poszukiwań był zgodny z tym, co podpowiada mu sumienie.

 

Jankiel, dla linkinpark.pl